poniedziałek, 26 listopada 2012

Sztuka w czasach finansów i maszyn


Paryżu w XX wieku Juliusza Verne’a

Właściwie nie dziwię się, że wydawca Pięciu tygodni w balonie wzgardził kolejną powieścią Juliusza Verne’a,  w efekcie czego przeleżała ona zamknięta w sejfie dziesiątki lat (bo zgubiono klucze). Całokształt mocno kuleje: jedyna ciekawie zarysowana postać pod koniec znika, a główny bohater ― boleśnie uwikłany w swoją epokę, cierpiący głód zakochany artysta ― sprawia wrażenie jakiejś koszmarnej mieszanki egzaltowanego Kordiana, sentymentalnego Wertera i biednej Marty, tytułowej bohaterki powieści tendencyjnej Elizy Orzeszkowej (utworu, którego skądinąd nie wypada lekceważyć; trudno jednak nie przyznać, że czytany dziś raczej nudzi, niż porusza).


Paryż z wyimaginowanego 1960 roku to świat chłodnej kalkulacji, kultu techniki i regresu sztuki. Jak mówi Quinsonnas, muzyk i przyjaciel głównego bohatera, w tym świecie władza należy do finansów i maszyn. Nastoletni poeta Michel jest jednym z ostatnich studentów wydziału humanistycznego. Osierocony chłopiec mieszka kątem u rodziny: u wuja bankiera („nie był ani zły, ani dobry, po prostu nijaki, często źle naoliwiony, krzykliwy, przeraźliwie pospolity”), ciotki („niemiła, brzydka, gruba, typ księgowej i kasjerki”) i kuzyna („pomnóżcie matkę przez ojca”) ― tak na marginesie: zastanawiam się, czy Joanne Rowling przed wydaniem Harry’ego Pottera nie czytała czasem Paryża… i nie poczuła chęci, by zostać dobrą wróżką (powieść Verne’a ukazała się we Francji w 1994 r., jej bestseller ― trzy lata później). W zaprezentowanej rzeczywistości nagroda za doskonałe układanie wierszy po łacinie stanowi powód do wstydu. Nieumiejętność dopasowania się do współczesnych sobie realiów prowadzi Michela na skraj ubóstwa: książka kończy się jego wędrówką w środku mroźnej zimy ― z trzymanym w garści kupionym za ostatnie pieniądze bukietem zwiędławych fiołków dla ukochanej ― m.in. po cmentarzu i okolicach więzienia.


Pełna wersja tekstu jest dostępna na o dystopiach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz