sobota, 30 kwietnia 2011

Moje powroty - "Lalka" Bolesława Prusa

Są takie książki do których chętnie wracamy, a powody takiego stanu rzeczy są przeróżne. Nieraz czytamy kilkakrotnie daną pozycję, bo nam się bardzo podoba, czasami chcemy wrócić do niej, by po latach spojrzeć na nią z innej perspektywy, przez pryzmat naszych nowych doświadczeń. Dla mnie taką książką jest Lalka Bolesława Prusa. Przeczytałam ją już po raz trzeci bądź czwarty - dokładnie nie pamiętam.
Za każdym razem odkrywam w tej powieści coś innego. 

Na dalsze refleksje dotyczące powieści Prusa zapraszam tutaj.

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Eugeniusz Oniegin Aleksandra Puszkina

Poemat opublikowany na początku XIX wieku.
Wyjątkowo zamieszczę krótkie streszczenie, gdyż nie sądzę, aby należał go do powszechnie znanych (przeczytanych dzieł). Nie był lekturą szkolną, a mało osób zabiera się za czytanie poematów, jeśli nie musi, uważając czytanie poezji za trudniejsze od czytania prozy.
Zabierając się za lekturę obawiałam się, jak sobie poradzę z czytaniem poematu. Okazało się jednak, że podobnie jak z Szekspirem poszło mi nadspodziewanie dobrze. Akcja zainteresowała mnie na tyle, że z przyjemnością śledziłam losy Eugeniusza i Tani, a czytanie wierszem nie nastręczało większych trudności (nawet w przekładzie Leo Belmonta. Znawcy twierdzą, że przekłąd Adama Ważyka jest dużo lepszy).
Rozczarowany światowym życiem dandys, znużony balami i spotkaniami towarzyskimi Oniegin przenosi się na wieś. Tutaj jednak także nie może znaleźć swojego miejsca w życiu i sensu egzystencji. Odrzuca uczucie zakochanej w nim do szaleństwa Tatiany, która w odruchu desperacji wyznaje mu miłość. List Tatiany do Eugeniusza jest chyba najbardziej znanym fragmentem utworu. I najpiękniejszym rodzajem miłosnego wyznania. Eugeniusz odrzuca to uczucie, nie dlatego, że nie darzy Tatiany uczuciem, a dlatego, iż uważa że życie w małżeńskim stadle nie jest życiem, jakiego on pragnie i oczekuje. Oniegin próbuje zaprzyjaźnić się z młodym poetą Leńskim, jednak flirtując z jego narzeczoną (Olgą, siostrą Tani) naraża się na pojedynek. W tymże śmiertelnie rani przyjaciela.




Więcej u mnie



Trzech panów na rowerach (bez psa) Jerome K.Jerome

„Trzech panów na rowerach, tym razem bez psa” to kolejna powieść humorystyczna, jaka powstała na bazie sukcesu "Trzech panów w łódce nie licząc psa" Jerome K. Jerome.
Tym razem trójka przyjaciół wybiera się na wycieczkę rowerową do Szwarcwaldu. Wycieczka jest pretekstem do opisania spostrzeżeń autora dotyczących Niemców u schyłku XIX wieku. Jerome opisuje cechy charakterystyczne przypisywane naszym zachodnim sąsiadom. I choć dzisiaj wiele się zmieniło, to nadal Niemcy uważani są za naród ceniący ład i porządek, naród zdyscyplinowany często nawet do przesady. To ich zdyscyplinowanie może być powodem do drwinek, kpin i żartów. W książce jest kilka komicznych opisów, które wywoływały u mnie napady śmiechu.
Ciekawy jest także rozdział poświęcony krytyce opisów przyrody. Autor twierdzi, iż nie ma nic prostszego niż stworzenie pięknego opisu przyrody i nic nudniejszego niż czytanie tegoż opisu. Opisy przyrody są najczęściej opuszczanymi fragmentami tekstów literackich i quasi literackich. Muszę się przyznać, że mnie także często się zdarza pomijanie tychże zachwytów nad krzaczkiem, rzeczką, drzewkiem, górą, górką czy morzem, o ile zajmują się one opisywaniem ich czysto fizycznych właściwości. Autor przytacza pewną lekcję podczas której nauczyciel indagował dzieci, w jaki sposób lektura opisywała las (że zielony, że wielki, że szumiał, że rosły drzewka i grzybki, krzaczki, latały zwierzątka, przepływał strumyk, itp., itd.).
Są też humoreski o noclegu w domu pełnym dzieci, które nie dają się wyspać gościom oraz wycieczki rowerowej, podczas której jeden z bohaterów gubi żonę.
Jest również bardzo pouczający wywód na temat nauki języków obcych i podręczników do tejże nauki (jak to uczymy się reguł gramatycznych, a nie potrafimy się porozumieć w obcym języku).
Muszę jednak przyznać, że nieco się zawiodłam na tej lekturze. Jest ona dużo słabsza od Trzech panów w łódce, sporo tu dłużyzn i nudnawych opisów (choć nie przyrody).
Moja ocena 3,5/6

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

"Hrabia Monte Christo tom I, II i III" Aleksander Dumas


Przypomina mi się scena z filmowych Skazanych na Shawshank kiedy więźniowie katalogują książki, jeden z nich trzyma Hrabiego Monte Christo w ręce, Andy do nich:

-Wiecie o czym to?
-Nie.
-Spodoba wam się, to o ucieczce z więzienia.
-Podpada pod Edukacyjne, co?



"Powieść Aleksandra Dumasa ojca z 1844, uważana za najwybitniejsze dzieło w jego ogromnym dorobku"*

"Główna intryga powieści miała być zainspirowana przez akta odnalezione w archiwach policyjnych - historię Pierre'a Picauda, który w 1807 na dzień przed ślubem z piękną i zamożną Małgorzatą Vigoroux został fałszywie zadenuncjowany jako szpieg angielski przez swoich trzech niby-przyjaciół. Po wyjściu z twierdzy Fenestrelle w 1815 odnalazł on autorów donosu i zamordował dwóch z nich, zostawiając w ciele pierwszego nóż z napisem "Numer 1", drugiego zaś trując i zostawiając go przykrytego czarną tkaniną z napisem "Numer 2". Przy próbie ataku na trzeciego z denuncjatorów nazwiskiem Allut sam został jednak zabity. Jego powrót do Paryża był możliwy dzięki skarbowi, jaki odnalazł w Mediolanie, a na ślad którego naprowadził go współwięzień."**

"(...) na tym świecie nie istnieje ani szczęście, ani nieszczęście- porównujemy tylko stan obecny z tym, w jakim byliśmy. Tylko ten, kto doznał najokropniejszych niepowodzeń, zdoła odczuć najwyższe szczęście. Kto chciał umrzeć, Maksymilianie, wie, jakim skarbem jest życie."***


Polecam Hrabiego Monte Christo, bo to ciekawa lektura tak dla mężczyzn jak i dla kobiet.

Recenzje wszystkich trzech tomów znajdziecie U MNIE :)

* cytat z wikipedii
** jak wyżej
***cytat z trzeciego tomu

Ja i klasyka

Witam wszystkich!
Dopiero dziś dołączyłam do wyzwania. Przyszedł bowiem czas, by nadrobić czytelnicze zaległości. Więc dlaczego by nie sięgnąć również po klasykę?
 A oto lista pozycji, które przeczytałam (jak na razie korzystam z listy zamieszczonej w pierwszym poście, potem rozejrzę się co czytają i proponują jeszcze inni):
Andersen Hans, Baśnie
Austen Jane, Duma i uprzedzenie (moja ulubiona), Emma, Perswazje, Rozważna i romantyczna
Bronte Charlotta, Dziwne losy Jane Eyre
Bronte Emily, Wichrowe wzgórza
Burnett Frances Hodgson, Mała księżniczka (całkowicie zaczytana), Tajemniczy ogród
Conan Doyle Sir Arthur, Pies Baskerwillów
Conrad Joseph, Jądro ciemności, Lord Jim
Cooper James Fenimore, Ostatni Mohikanin, (i spoza listy) Szpieg
Dickens Charles, Opowieść wigilijna, Opowieść o dwóch miastach (ulubiona)
Dostoyevsky Fyodor, Zbrodnia i kara
Fitzgerald F. Scott, Wielki Gatsby
Hugo Victor, Dzwonnik z Notre Dame, (i spoza listy) Nędznicy
Kipling Rudyard, Księga dżungli
London Jack, Biały Kieł, Zew krwi
Scott Sir Walter, Ivanhoe: Powrót krzyżowca
Shakespeare William, Makbet
Twain Mark, Przygody Tomka Sawyera, Książę i żebrak
Verne Jules, W 80 dni dookoła świata, 20000 mil podwodnej żeglugi (oraz spoza listy) Dzieci kapitana Granta, Piętnastoletni kapitan, Tajemnica zamku Karpaty
Wharton Edith, Wiek niewinności

Co planuję? Właściwie nie będę tworzyła tu specjalnej listy. Chciałabym przeczytać Upiora w operze Gastona Leroux, a także coś Jamesa Joyce'a, Henrego Jamesa oraz D. H. Lawrence'a.
 Ale od czego zacznę jeszcze nie wiem, to przyjdzie samo. Założyłam sobie jednak, że przeczytam przynajmniej cztery pozycje w tym roku (ale oczywiście liczę na więcej).
Pozdrawiam i życzę wszystkim miłej lektury

Mój blog: balbina64.blogspot.com

sobota, 16 kwietnia 2011

Pani Bovary Gustaw Flaubert (audiobook)

Powieść po raz pierwszy została wydana w drugiej połowie XIX wieku. Umęczyłam się przy jej słuchaniu. Umęczyłam się, podobnie jak i przy czytaniu „Kobiety trzydziestoletniej” Balzaka. Może temat nudnych, miernych i pospolitych mężów oraz znudzonych, rozleniwionych, lubujących się w ramansach i marzących o namiętnych związakach żon, które prędzej czy później znajdują sobie kochanka jest dla mnie mało pociągający. Muszę jednak przyznać autorowi, że przedstawił doskonałe studium postaci. Karol Bovary to prowincjonalny, niedouczony lekarz, człowiek niezbyt bystry i bez aspiracji. Od najmłodszych lat był „ubezwłasnowolniony” najpierw przez matkę, potem przez żonę. Trudno jednak powiedzieć, aby był z tego powodu niezadowolony. Karol należy do tego typu mężczyzn, którzy potrzebują kogoś kto będzie ich popychał w życiu. Jest naiwny i kocha żonę do szaleństwa. Jednak pomimo całej swej naiwności, jest prostoduszny i dobrotliwy. Emma Bovary, żona Karola to rozmiłowana w powieściowych romansach marzycielka. Krótko po ślubie uświadamia sobie, iż popełniła błąd wychodząc za Karola, gdyż nie jest on takim mężczyzną, jakiego sobie wyobrażała; ani przystojny, ani inteligentny, ani namiętny. I może właśnie tego ostatniego braku nie jest w stanie wybaczyć mężowi. Nie jest to on typem kochanka, o jakim marzyła i o jakim tyle czytała. Rozczarowana snuje puste, monotonne i nudne życie żony wiejskiego lekarza. Robi się kapryśna, nieznośna, kłótliwa, a kiedy nie wie, jak ma się zachować ucieka w chorobę; apatia, znużenie, zniechęcenie. Wszystko do czasu, kiedy znajduje sobie kochanka. Od tej chwili jej życie nabiera tempa i blasku. Emma jest gotowa dla tej swojej miłości poświęcić nie tylko swoje małżeństwo, ale i dziecko. Oszukuje i okrada męża, snuje plany ucieczki odeń i rozpoczęcia nowego „szczęśliwego” życia. Tylko przez cały odnosi się wrażenie, że Emma nie żyje naprawdę, ona zachowuje się, jakby odgrywa swą rolę żony, matki, kochanki, a nie była żadną z tych postaci. Jej życie jest udawane. Zachowuje się tak, jakby całe życie czekała na to szczęście, które ma nadejść kiedy, gdzieś, później, nie teraz i nie tu. Sam Flaubert miał opisać ją następującymi słowami: „Zbyt przyziemna, by się unosić, a zbyt płocha, by znaleźć szczęście na ziemi, jest aktorką przeżywającą życie na niby”. I w jeszcze jednym muszę się zgodzić z autorem – Napisał „czytanie tego nie będzie zabawą”. Napiszę więcej - dla mnie słuchanie także nie było zabawą. Moja ocena 3,5/6

piątek, 15 kwietnia 2011

Miłość w jeszcze dawniejszym Paryżu - "Historia Manon Lescaut i kawalera des Grieux"

Jakiś czas temu czytałam powieść Aleksandra Dumasa syna pt. „Dama kameliowa”. Dosyć istotną rolę w tej książce pełni XVIII-wieczny romans księdza Antoniego Prevosta „Historia Manon Lescaut i kawalera des Grieux”. Kiedy odkryłam, że w mojej gminnej bibliotece jest ta książka postanowiłam ją przeczytać.


Zanim przejdę do treści książki wypadałoby powiedzieć kilka słów o autorze, którego życie mogłoby być fabułą nie jednego a kilku romansów. Urodzony pod koniec XVII wieku w szlacheckiej rodzinie, ukończył kolegium jezuickie i postanowił zostać księdzem. Dosyć szybko jednak zmienia plany i wstępuje do wojska. Tam również nie zagrzewa długo miejsca, wraca do klasztoru, znów z niego ucieka do wojska gdzie zdobywa patent oficerski aby wreszcie zdecydować się ostatecznie na karierę duchowną. Niestety jego przełożeni nie do końca mu ufają, tak, że w wyniku nieporozumienia ksiądz Prevost ucieka do Anglii a stamtąd przeprawia się do Holandii, gdzie wydaje swoje pierwsze dzieła. Z powodu skandalu opuszcza Holandię i przez Anglię wraca do Francji gdzie udaje mu się uzyskać przebaczenie dawnych grzechów. Jego awanturnicza natura daje jeszcze raz znać o sobie i po raz kolejny musi opuścić ojczyznę. Po kilkuletnim pobycie w Brukseli i Frankfurcie wraca, tym razem już ostatecznie, do Francji, zostaje przeorem w Saint-Georges-de-Gesne gdzie w spokoju pędzi ostatnie lata swego życia.

Antoni Prevost napisał kilkadziesiąt powieści, jednak najsłynniejszym jego dziełem jest „Historia Manon Lescaut i kawalera des Grieux”. Narratorem jest tytułowy kawaler, opowiadający historię swej tragicznej miłości do pięknej acz płochej Manon. Autor wyposażył swojego bohatera w pewne szczegóły swojej biografii – des Grieux planuje bowiem karierę duchowną z której rezygnuje po poznaniu Manon, razem z kochanką i jej bratem prowadzi rozrywkowe życie w Paryżu, a gdy w sakiewce zaczyna brakować pieniędzy zdobywa je przy karcianym stoliku. Bezgraniczna miłość jaką Manon ponoć darzy swojego kawalera nie przeszkadza jej w poszukiwaniu zamożniejszego protektora. Jej odejście załamuje kochanka, który jednak dosyć szybko wybacza niewiernej i już w zupełnej zgodzie i harmonii planują jak oszukać bogatego wielbiciela wdzięków dziewczyny. Dalsze losy Manon i kawalera to ciąg wzlotów i upadków, które zmierzają do tragicznego finału.

Książka napisana jest pięknym, barwnym językiem. Autor nie ustrzegł się niestety przed nadmierną egzaltacją – te wszystkie omdlenia, potoki łez, tkliwe uczucia i najszczersza przyjaźń ze strony osób widzianych po raz pierwszy w życiu mogą być dla współczesnego czytelnika śmieszne, jednak w czasach kiedy powieść powstała były czymś zupełnie normalnym. Powieść ma wartką  akcję, bohaterowie ciągle pakują się w nowe kłopoty, jesteśmy świadkami pojedynków, ucieczek z więzienia i gwałtownych rodzicielskich interwencji.
I jedyne co mnie drażniło to ten nieszczęsny kawaler – przecież on zwyczajnie się prosił, żeby go robić w konia. Manon nie jest szczególnie inteligentna ale okłamuje go na każdym kroku a ten fajtłapa przyjmuje wszystkie jej krętactwa za dobrą monetę. Wie, że dziewczyna go zdradza i zamiast machnąć na nią ręką leje strumienie łez i tylko czeka żeby do niego wróciła. Książka ujrzała światło dzienne w 1731 roku a więc 280 lat temu. Mimo wszystko jednak jakoś nie mogę uwierzyć, że ówczesne kobiety mogły szaleć za mężczyznami pokroju kawalera des Grieux…

 Czytając zastanawiałam się czy Manon go kiedykolwiek kochała i doszłam do wniosku, że może na początku znajomości była oczarowana nim i jego uwielbieniem ale dość szybko jej przeszło. Pięknymi słowami i najgorętszymi nawet zapewnieniami miłości nie można się najeść, pięknie ubrać czy zabawić a to było dla Manon najważniejsze. Bo tak naprawdę to panna Lescaut kochała siebie i tylko siebie.