Anglia, druga połowa XIX wieku. Główną bohaterką i równocześnie
narratorką powieści jest Lucy Snow. O swej młodości opowiada z
perspektywy wielu lat, jako siwa już staruszka. Wraca do lat spędzonych w
domu matki chrzestnej, a potem na pensji, gdzie pracowała jako
nauczycielka języka angielskiego. Nie wiemy nic o wcześniejszym życiu
Lucy, jej dzieciństwie oraz o tym, co się stało z jej rodziną. Jej postać w ogóle osnuta jest tajemnicą, poznajemy tylko krótki wycinek z jej biografii. Jako
młoda kobieta, uboga, samotna, bez swojego miejsca w świecie, podejmuje
nieoczekiwanie decyzję o podróży na Kontynent. Trafia do Villette, a tam
przypadkowo do pensji dla dziewcząt z dobrych domów, gdzie zostaje
zatrudniona najpierw jako opiekunka do dzieci właścicielki-Madame Beck, a potem jako
nauczycielka. Wśród panienek, które nie grzeszyły inteligencją i chęcią do nauki, dla których uroda i majątek były najważniejsze jako gwaranty dobrego zamążpójścia, skromna i myśląca Lucy jawi się jako ekstremalne przeciwieństwo.
Lucy jest nie tyle bohaterką opisywanych wydarzeń,
co ich obserwatorką. Czytelnik poznaje myśli i odczucia kobiety, co
było zabiegiem wielce nowatorskim w literaturze. Lucy jawi się jako
postać trudna do polubienia, jest oschła, zdystansowana, skryta, samotna
i smutna.Sama jest dla siebie brutalnym krytykiem, posądza się o brak
odwagi, energii, nadziei na zmianę w życiu. Nie ma bliskich, przyjaciół,
nie uczestniczy w życiu towarzyskim, praktycznie nic nie wspomina o
życiu poza murami szkoły. Jest za to wnikliwą obserwatorką ludzi, ma do
nich bardzo krytyczny, czasem wręcz ironiczny stosunek. Autorka kreśli
szereg barwnych, charakterystycznych postaci, będących świetnymi
przedstawicielami różnych klas społecznych ówczesnych czasów. Widzimy
ich oczami Lucy i poznajemy jej opinie o każdym z osobna.
W powieści zawartych jest dużo wątków autobiograficznych. Charlotte
Bronte pisała ją w bardzo trudnym okresie swojego życia, co daje się
odczuć w pesymizmie i smutku płynącym z kart.
Powieść
jest bardzo obszerna, jednak jak dla mnie zbyt monotonna. Nie można tu
mówić o jakiejkolwiek wartkiej akcji, czyta się momentami nużąco. Długo
czekałam ze złudzeniem, że może jednak coś się ruszy, coś się zacznie
dziać. Jednak całość jest bardzo stonowana, brak tu jakiegokolwiek porywu, energii, szaleństwa. Dzieło można uznać za utwór o charakterze psychologicznym, gdyż to właśnie na przeżyciach i osobowościach bohaterów, w tym samej Lucy, skupia się Autorka.
W czytaniu przeszkadzały mi dość licznie wtrącane zdania po francusku, mimo ich tłumaczenia u dołu strony. Dałam się jednak ponieść pięknemu stylowi i poetyckiemu językowi, które powodowały, że czytanie było jednak przyjemnością.
Notka ukazała się również na moim blogu.
czwartek, 22 października 2015
wtorek, 20 października 2015
"Małe kobietki" Louisy May Alcott
![]() |
| Źródło |
Przesłanie książki również można streścić w jednym zdaniu: dopóki mamy siebie nawzajem, mamy wszystko. Prawdziwa miłość znaczy więcej niż bogactwo, a szczęście daje praca i wzajemna troska o najbliższych. Wszystko to bardzo piękne i szlachetne, ale – no właśnie jest jedno ale...
Zapraszam do przeczytania całości wpisu na blogu "Czytam to i owo..." i dołączenia do dyskusji!
wtorek, 13 października 2015
"Dolina Tęczy" L.M.Montgomery
Postanowiłam w tym roku przeczytać wszystkie tomy serii o Ani i mam nadzieję, że mi się to uda:) "Dolina Tęczy" jest siódma z kolei. Czytało mi się ją tym przyjemniej, że udało się trafić w bibliotece na ulubione wydanie, przypominające czasy dzieciństwa i nastoletniej młodości:)
Na plebanię w Glen przybywa nowy pastor, wdowiec, z czwórką dzieci. To oni stają się głównymi bohaterami powieści. Pewnego dnia dzieci znajdują w stogu siana Mary Vanse, sierotę, która uciekła od brutalnej opiekunki. Zapraszają ją na plebanię, a gdy Mary grozi powrót do przytułku, pomagają znaleźć dla niej nową rodzinę. Flora, Jerry, Karolek i Una zaprzyjaźniają się z czwórką starszych dzieci Ani i Gilberta. Ulubionym miejscem wspólnych zabaw jest pobliska Dolina Tęczy, miejsce wielce urokliwe, przypominające nieco klimatem okolice Zielonego Wzgórza. Towarzyszką zabaw i dostarczycielem okolicznych ploteczek jest nieokrzesana Mary Vanse. Dzieci pastora uwielbiają też wizyty w Złotym Brzegu i obecność ciepłej, opiekuńczej Ani, tym bardziej, że brak matki daje im się mocno we znaki...Pastor Meredith, człowiek wielce roztargniony, pogrążony zawsze we własnych myślach i zatopiony w książkach, jest posądzanym przez sąsiadki o zaniedbywanie dzieci bohaterem lokalnych plotek. Gdy jedna z kobiet przybywa do niego z propozycją wzięcia do adopcji młodszej córeczki, wielebny próbuje wrócić do realnego życia. Postanawia się powtórnie ożenić, by stworzyć dzieciom prawdziwy dom. W decyzji utwierdza go uczucie, jakim niespodziewanie zaczyna darzyć Rozalię. Jednak na drodze ku szczęśliwemu zakończeniu staje przysięga, jaką kobieta 10 lat wcześniej złożyła swojej siostrze...
Tłem obyczajowej opowieści stają się wyjątkowo wydarzenia historyczne. Pojawia się widmo bliskiej wojny...
Wg mnie to jedna z najlepszych części serii. Jak zwykle ciepła, ogrzewa serce niczym płonący kominek w zimowy wieczór. Pełna spokoju i optymizmu.Opisywane w niej historie nie są tak banalne i nudne jak w poprzedniej części. Przypomina mi swym klimatem pierwsze, najbardziej przeze mnie lubiane tomy.
Na plebanię w Glen przybywa nowy pastor, wdowiec, z czwórką dzieci. To oni stają się głównymi bohaterami powieści. Pewnego dnia dzieci znajdują w stogu siana Mary Vanse, sierotę, która uciekła od brutalnej opiekunki. Zapraszają ją na plebanię, a gdy Mary grozi powrót do przytułku, pomagają znaleźć dla niej nową rodzinę. Flora, Jerry, Karolek i Una zaprzyjaźniają się z czwórką starszych dzieci Ani i Gilberta. Ulubionym miejscem wspólnych zabaw jest pobliska Dolina Tęczy, miejsce wielce urokliwe, przypominające nieco klimatem okolice Zielonego Wzgórza. Towarzyszką zabaw i dostarczycielem okolicznych ploteczek jest nieokrzesana Mary Vanse. Dzieci pastora uwielbiają też wizyty w Złotym Brzegu i obecność ciepłej, opiekuńczej Ani, tym bardziej, że brak matki daje im się mocno we znaki...Pastor Meredith, człowiek wielce roztargniony, pogrążony zawsze we własnych myślach i zatopiony w książkach, jest posądzanym przez sąsiadki o zaniedbywanie dzieci bohaterem lokalnych plotek. Gdy jedna z kobiet przybywa do niego z propozycją wzięcia do adopcji młodszej córeczki, wielebny próbuje wrócić do realnego życia. Postanawia się powtórnie ożenić, by stworzyć dzieciom prawdziwy dom. W decyzji utwierdza go uczucie, jakim niespodziewanie zaczyna darzyć Rozalię. Jednak na drodze ku szczęśliwemu zakończeniu staje przysięga, jaką kobieta 10 lat wcześniej złożyła swojej siostrze...
Tłem obyczajowej opowieści stają się wyjątkowo wydarzenia historyczne. Pojawia się widmo bliskiej wojny...
Wg mnie to jedna z najlepszych części serii. Jak zwykle ciepła, ogrzewa serce niczym płonący kominek w zimowy wieczór. Pełna spokoju i optymizmu.Opisywane w niej historie nie są tak banalne i nudne jak w poprzedniej części. Przypomina mi swym klimatem pierwsze, najbardziej przeze mnie lubiane tomy.
niedziela, 27 września 2015
Świętujmy piąte urodziny!
Tak, tak - aż wzruszenie mnie ściska za gardło, że tyle lat jesteście tutaj! Gdy zakładałam wyzwanie, nawet w najśmielszych snach nie oczekiwałam tak wiele! :) Czas więc na podsumowanie kolejnego roku.
Dla przypomnienia - oficjalny start miał miejsce 28 sierpnia 2010 r. Pierwszą recenzję - "Do latarni morskiej"" V. Woolf zamieściła Ultramaryna 5 września. Podsumowania obejmują wobec tego okres od 5 września jednego roku do 4 września roku następnego.
W piątym roku wyzwania aktywny udział wzięło 10 uczestniczek pisząc recenzje 86 książek!
Najwięcej recenzji, bo aż 21 zamieściła Aleksandra (w sumie ma na koncie 37) - bardzo Ci dziękuję, to piękny wynik!
Na drugie miejsce na podium awansowała z ubiegłorocznego trzeciego Guciamal (20 recenzji w tym, w sumie 123!). Wynik łączny sprawia, że Guciamal nadal zostaje Królową Klasyki! Ostatnie miejsce na podium zajęła Kasiek (16 recenzji w tym roku, w sumie28). I jeszcze w tym akapicie ;) opiszę czwarte miejsce, bo zabrakło jej do podium niewiele, a ma dużą przewagę nad resztą, poza tym dopiero pierwszy sezon z nami spędziła - to Agata Adelajda z 13 recenzjami.
Dalsze miejsca - z liczbą 4 recenzji mamy trzy uczestniczki: Kassandra (12), Natanna (26) oraz Iza z Filetów z Izydora (w sumie 65!). Kolejna jest Izabell - 2 recenzje (w sumie 34). Honorowo po 1 recenzji napisały nowe uczestniczki - Montgomerry i chyba najmłodsza w naszym gronie - Trobairitz XII.
Bardzo Wam wszystkim dziękuję i, jak zwykle, proszę o więcej!
A same recenzje? Jak wspomniałam wyżej, napisałyście (bo ja w tym roku się nie popisałam!) w tym roku o 86 książkach , co daje po pięciu latach 573, czyli ponad pół tysiąca klasycznych wpisów! W sumie dotyczyły one 53 autorów.I znów nastąpiły zmiany na podium najpopularniejszych - choć akurat na pierwszym miejscu ponownie znalazła się Lucy Maud Montgomery (16! recenzji), druga była Elisabeth Gaskell (5), a ostatnie medalowe miejsce należy do dwójki autorów - broniącej honoru Polski - Marii Dąbrowskiej i Charlesa Dickensa (po 3). Na popularność LMM na pewno wpłynęło nowe wydanie kolekcjonerskie jej powieści - sama je kupiłam i zamierzam powrócić do swoich 'młodzieńczych' lat :)
Na koniec statystyki (dla całego okresu istnienia) - wyświetlono 'nas' ponad 450 000 razy. Stroną (poza Google oczywiście), z której mamy najwięcej wejść, nieustannie jest blog Lektury wiejskiej nauczycielki - dzięki Anek7 :)
Pięć najpopularniejszych recenzji (też z całego okresu) to:
1. Agnes Grey A. Bronte - autor Motherless - 104987 wyświetleń - po raz kolejny na czele; w ubiegłym roku, gdy pisałam podsumowanie, był niewielki problem - link z recenzji prowadził do zamkniętego bloga - na szczęście problem już nie istnieje!
2. Kobieta trzydziestoletnia H. Balzac - autor Guciamal - 96066 wyświetleń (piąty! raz w zestawieniu - poprzednio również miejsce 2)
3. Portret Doriana Graya O. Wilde - autor Aleksandra - 2072 wyświetlenia (po raz trzeci w zestawieniu, poprzednio także miejsce 3)
4. Dewajtis Maria Rodziewiczówna - autor Alicja2010 - 1042 wyświetlenia (po raz trzeci, poprzednio to samo miejsce)
5. Śpiewacy Iwan Turgieniew- autor Paideia - 957 wyświetleń (po raz drugi w zestawieniu, poprzednio to samo miejsce)
To jak oceniacie wyniki?
Ja jestem niezmiernie wzruszona i dumna. Bardzo, bardzo dziękuję Wam za ten kolejny wspaniały rok inspirujących i zachęcających do czytania wpisów! I oczywiście mam nadzieję i apetyt na więcej! A sama już sobie przygotowałam listę przeczytanych, a nie opisanych lektur klasycznych, i mam zamiar wreszcie nadrobić zaległości, żeby znaleźć się w końcu w czołówce ;)
Dla przypomnienia - oficjalny start miał miejsce 28 sierpnia 2010 r. Pierwszą recenzję - "Do latarni morskiej"" V. Woolf zamieściła Ultramaryna 5 września. Podsumowania obejmują wobec tego okres od 5 września jednego roku do 4 września roku następnego.
W piątym roku wyzwania aktywny udział wzięło 10 uczestniczek pisząc recenzje 86 książek!
Najwięcej recenzji, bo aż 21 zamieściła Aleksandra (w sumie ma na koncie 37) - bardzo Ci dziękuję, to piękny wynik!
Na drugie miejsce na podium awansowała z ubiegłorocznego trzeciego Guciamal (20 recenzji w tym, w sumie 123!). Wynik łączny sprawia, że Guciamal nadal zostaje Królową Klasyki! Ostatnie miejsce na podium zajęła Kasiek (16 recenzji w tym roku, w sumie28). I jeszcze w tym akapicie ;) opiszę czwarte miejsce, bo zabrakło jej do podium niewiele, a ma dużą przewagę nad resztą, poza tym dopiero pierwszy sezon z nami spędziła - to Agata Adelajda z 13 recenzjami.
Dalsze miejsca - z liczbą 4 recenzji mamy trzy uczestniczki: Kassandra (12), Natanna (26) oraz Iza z Filetów z Izydora (w sumie 65!). Kolejna jest Izabell - 2 recenzje (w sumie 34). Honorowo po 1 recenzji napisały nowe uczestniczki - Montgomerry i chyba najmłodsza w naszym gronie - Trobairitz XII.
Bardzo Wam wszystkim dziękuję i, jak zwykle, proszę o więcej!
A same recenzje? Jak wspomniałam wyżej, napisałyście (bo ja w tym roku się nie popisałam!) w tym roku o 86 książkach , co daje po pięciu latach 573, czyli ponad pół tysiąca klasycznych wpisów! W sumie dotyczyły one 53 autorów.I znów nastąpiły zmiany na podium najpopularniejszych - choć akurat na pierwszym miejscu ponownie znalazła się Lucy Maud Montgomery (16! recenzji), druga była Elisabeth Gaskell (5), a ostatnie medalowe miejsce należy do dwójki autorów - broniącej honoru Polski - Marii Dąbrowskiej i Charlesa Dickensa (po 3). Na popularność LMM na pewno wpłynęło nowe wydanie kolekcjonerskie jej powieści - sama je kupiłam i zamierzam powrócić do swoich 'młodzieńczych' lat :)
Na koniec statystyki (dla całego okresu istnienia) - wyświetlono 'nas' ponad 450 000 razy. Stroną (poza Google oczywiście), z której mamy najwięcej wejść, nieustannie jest blog Lektury wiejskiej nauczycielki - dzięki Anek7 :)
Pięć najpopularniejszych recenzji (też z całego okresu) to:
1. Agnes Grey A. Bronte - autor Motherless - 104987 wyświetleń - po raz kolejny na czele; w ubiegłym roku, gdy pisałam podsumowanie, był niewielki problem - link z recenzji prowadził do zamkniętego bloga - na szczęście problem już nie istnieje!
2. Kobieta trzydziestoletnia H. Balzac - autor Guciamal - 96066 wyświetleń (piąty! raz w zestawieniu - poprzednio również miejsce 2)
3. Portret Doriana Graya O. Wilde - autor Aleksandra - 2072 wyświetlenia (po raz trzeci w zestawieniu, poprzednio także miejsce 3)
4. Dewajtis Maria Rodziewiczówna - autor Alicja2010 - 1042 wyświetlenia (po raz trzeci, poprzednio to samo miejsce)
5. Śpiewacy Iwan Turgieniew- autor Paideia - 957 wyświetleń (po raz drugi w zestawieniu, poprzednio to samo miejsce)
To jak oceniacie wyniki?
Ja jestem niezmiernie wzruszona i dumna. Bardzo, bardzo dziękuję Wam za ten kolejny wspaniały rok inspirujących i zachęcających do czytania wpisów! I oczywiście mam nadzieję i apetyt na więcej! A sama już sobie przygotowałam listę przeczytanych, a nie opisanych lektur klasycznych, i mam zamiar wreszcie nadrobić zaległości, żeby znaleźć się w końcu w czołówce ;)
wtorek, 22 września 2015
"Bohaterski miś czyli przygody pluszowego niedźwiedzia na wojnie" B. Ostrowska
Tym razem klasyka dla dzieci. Powieść po raz pierwszy została wydana w 1919 roku, a ze względu na swą popularność i sympatycznego pluszowego misia porównywana jest z Kubusiem Puchatkiem. Ja jednak z Autorką i misiem zetknęłam się po raz pierwszy.
Miś Niedźwiedzki przyszedł na świat spod ręki zdolnej krawcowej we Lwowie tuż przed wybuchem I wojny światowej. Ma poczucie misji, by nieść w świat dobro i swą obecnością dawać ludziom radość. Trafia do rodziny Hali i Stasia. Jednak wybuch wojny rzuca Misia w różne zakątki Europy. Wędruje z żołnierzami, trafia na front, poznaje marszałka Piłsudskiego. Dostrzega bezsens wojny i cierpienia ludzi. Swym uśmiechem zyskuje sympatię zarówno bohaterów powieści, jak i czytelników:)
Oczywiście Autorka nie uniknęła zawarcia w książce dużej dawki patriotyzmu. Patrząc z perspektywy czasu można polemizować z przedstawionymi w powieści poglądami czy uprzedzeniami dotyczącymi przedstawicieli innych narodów.
Książka napisana jest dość oschłym językiem. Niewiele w nim przymiotników, zdania są krótkie, konkretne, reporterskie. Opowieść uboga jest w dłuższe, barwne opisy, momentami akcja jest tak skracana, że chwilę zajmuje, żeby się zorientować, co się wydarzyło. Jednak może stać się doskonałym pretekstem do rozmów z dzieckiem o I wojnie i do poznania historii tego okresu, pomijanego w dziecięcej literaturze.
Dużym plusem jest bardzo ładne wydanie-twrada okładka, kwadratowy format, kolorowe ilustracje prawie na każdej stronie, dość duża i wygodna w czytaniu czcionka.
Miś Niedźwiedzki przyszedł na świat spod ręki zdolnej krawcowej we Lwowie tuż przed wybuchem I wojny światowej. Ma poczucie misji, by nieść w świat dobro i swą obecnością dawać ludziom radość. Trafia do rodziny Hali i Stasia. Jednak wybuch wojny rzuca Misia w różne zakątki Europy. Wędruje z żołnierzami, trafia na front, poznaje marszałka Piłsudskiego. Dostrzega bezsens wojny i cierpienia ludzi. Swym uśmiechem zyskuje sympatię zarówno bohaterów powieści, jak i czytelników:)
Oczywiście Autorka nie uniknęła zawarcia w książce dużej dawki patriotyzmu. Patrząc z perspektywy czasu można polemizować z przedstawionymi w powieści poglądami czy uprzedzeniami dotyczącymi przedstawicieli innych narodów.
Książka napisana jest dość oschłym językiem. Niewiele w nim przymiotników, zdania są krótkie, konkretne, reporterskie. Opowieść uboga jest w dłuższe, barwne opisy, momentami akcja jest tak skracana, że chwilę zajmuje, żeby się zorientować, co się wydarzyło. Jednak może stać się doskonałym pretekstem do rozmów z dzieckiem o I wojnie i do poznania historii tego okresu, pomijanego w dziecięcej literaturze.
Dużym plusem jest bardzo ładne wydanie-twrada okładka, kwadratowy format, kolorowe ilustracje prawie na każdej stronie, dość duża i wygodna w czytaniu czcionka.
piątek, 18 września 2015
"Zagadka Błękitnego Expresu" Agaty Christie
Nie wiem, czy kiedykolwiek wcześniej czytałam którąś z powieści Christie, jeśli tak to było to tak dawno, że nie pamiętam! Jedno muszę stwierdzić: to pierwsza od wielu miesięcy książka, która pochłonęła mnie całkowicie, tak zajęła myśli, że zapomniałam o całym świecie!
Podczas podróży ekskluzywnym "Błękitnym Expresem" zostaje zamordowana Ruth Kettering, córka amerykańskiego milionera, nieszczęśliwie zamężna i zakochana od lat zakochana w mężczyźnie uchodzącym za oszusta. Tuż przed śmiercią zostaje obdarowana przez ojca niezwykle kosztownymi klejnotami, które zostają skradzione przy okazji morderstwa. Ostatniego wieczoru Ruth poznaje w pociągu Katherine Grey, której zwierza się ze swych tajemnic i rozterek. To właśnie ta młoda kobieta, dama do towarzystwa, która nagle odziedziczyła duży majątek po swej podopiecznej, jako ważny świadek, postanawia pomóc słynnemu detektywowi Poirotowi w zidentyfikowaniu mordercy.
Powieść ukazała się drukiem w 1928 roku, jednak do wydania polskiego czekała podobno aż do lat 90-tych XX wieku. Napisana jest bardzo ciekawie, a rozwiązanie zagadki do końca nie jest jednoznaczne! Jedynie wstęp do całej akcji nieco się dłużył, ale warto było przebrnąć przez te kilkadziesiąt stron.
Podczas podróży ekskluzywnym "Błękitnym Expresem" zostaje zamordowana Ruth Kettering, córka amerykańskiego milionera, nieszczęśliwie zamężna i zakochana od lat zakochana w mężczyźnie uchodzącym za oszusta. Tuż przed śmiercią zostaje obdarowana przez ojca niezwykle kosztownymi klejnotami, które zostają skradzione przy okazji morderstwa. Ostatniego wieczoru Ruth poznaje w pociągu Katherine Grey, której zwierza się ze swych tajemnic i rozterek. To właśnie ta młoda kobieta, dama do towarzystwa, która nagle odziedziczyła duży majątek po swej podopiecznej, jako ważny świadek, postanawia pomóc słynnemu detektywowi Poirotowi w zidentyfikowaniu mordercy.
Powieść ukazała się drukiem w 1928 roku, jednak do wydania polskiego czekała podobno aż do lat 90-tych XX wieku. Napisana jest bardzo ciekawie, a rozwiązanie zagadki do końca nie jest jednoznaczne! Jedynie wstęp do całej akcji nieco się dłużył, ale warto było przebrnąć przez te kilkadziesiąt stron.
niedziela, 13 września 2015
Rebeka - Daphne du Maurier
,,Gdy tak stałam w milczeniu, bez ruchu, mogłabym przysiąc, że dom nie jest pustą skorupą, lecz żyje dawnym życiem."
Dziś klasyka z 1938 roku w licznych opisach tej książki przeczytamy, że to powieść grozy. Ale niech nie lękają się Ci, którzy tego gatunku nie lubią. Powieść ,,Rebeka" Daphne du Maurier nie jest przerażająca w taki sposób jak nowości filmowe z rodzaju horrorów. To książka mroczna, wywołująca wewnętrzny niepokój, siła tkwi w atmosferze wykreowanej przez autorkę. U mnie wywołała przeróżne emocje i na pewno pozostawiła po sobie ślad w mojej pamięci. Z resztą musi być niezwykła skoro przeniósł ją na srebrny kran sam Alfred Hitchcock, a odwoływał się do niej Stephen King w swoim ,,Worku kości''.
Dziś klasyka z 1938 roku w licznych opisach tej książki przeczytamy, że to powieść grozy. Ale niech nie lękają się Ci, którzy tego gatunku nie lubią. Powieść ,,Rebeka" Daphne du Maurier nie jest przerażająca w taki sposób jak nowości filmowe z rodzaju horrorów. To książka mroczna, wywołująca wewnętrzny niepokój, siła tkwi w atmosferze wykreowanej przez autorkę. U mnie wywołała przeróżne emocje i na pewno pozostawiła po sobie ślad w mojej pamięci. Z resztą musi być niezwykła skoro przeniósł ją na srebrny kran sam Alfred Hitchcock, a odwoływał się do niej Stephen King w swoim ,,Worku kości''.
![]() |
| Okładka książki |
Akcja rozgrywa się w latach 30. Historia rozpoczyna się w Monte Carlo, gdzie antypatyczna pani van Hopper spędza wakacje ze swoją damą do towarzystwa, młodą dziewczyną. Owa dziewczyna to główna bohaterka i narratorka, jej imienia nie poznajemy do końca powieści. Czytaj dalej...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





