niedziela, 19 sierpnia 2012

Maria Rodziewiczówna, "Dewajtis"

Ha, snobka ze mnie! Mogłam przecież wypożyczyć "zwykłe" wydanie tej słynnej powieści, ale ja, oczywiście MUSIAŁAM przeczytać wydane przez Ossolineum z naukowym wstępem! (Przy okazji, wyrażam niniejszym żal, że seria Biblioteka Narodowa i całe wydawnictwo Ossolineum to już przeszłość. Szkoda, ach, jaka szkoda... Tyle książek, tyle wstępów przeczytanych... Jakie wydania będą teraz czytać studenci???).
Wstęp do do tegoż wydania napisała Anna Martuszewska i jego lektura bardzo była przyjemna oraz dużo wnosząca. Dowiedziałam się z niego wielu ciekawych rzeczy o Rodziewiczównie, łącznie z faktem, ile kasy zgarnęła za powieść "Dewajtis", którą napisała w wieku 24 lat na konkurs literacki ogłoszony przez jakieś pismo. Wygrała ten konkurs, nawiasem mówiąc. 
Szkoda tylko, że pani profesor nie wyjaśniła dogłębnie, jak to naprawdę było z orientacją płciową Rodziewiczówny. Niejaki Krzysztof Tomasik sugeruje bowiem na jakiejś stronie homoseksualnej, że wiecie..., rozumiecie... No, fakt, nosiła panna R. męskie stroje, co było baaardzo rzadko spotykane w tamtej epoce. Nosiła dosłownie wszystko, co nosili wówczas panowie, co widać na załączonym obrazku:
Ale cóż, może wcale nie była lesbijką, tylko tak jej było wygodniej? W tych spodniach i tużurku? Z krawatem i pierścionkami? Groza mnie ogarnia na myśl, co by było, gdyby się okazało, że czołowa polska i katolicka autorka romansów "z myszką" była innej orientacji;)
No, więc wstęp przeczytałam szybko i bez zgrzytów. Natomiast sam utwór... Hmmm... Ciężka sprawa. Męczyłam się przy nim okropnie, bo zbyt staroświecki, nawet jak dla mnie. Sytuacja jest tam podobna jak w "Nad Niemnem" Orzeszkowej, tzn. musi Polak utrzymać majątek na Żmudzi (to gdzieś na granicy dzisiejszej Łotwy i Litwy, duża była kiedyś Polska, nie?), bo jak go straci, to ziemię zabiorą Ruscy w ramach rusyfikacji Litwy. Na terenie zaboru rosyjskiego w ramach represji za powstanie styczniowe Polacy nie mogli bowiem nabywać ziemi, awansować w wojsku, no, w ogóle dorabiać się. Mogli tylko trwać i biedować. Ale ponieważ byli patriotami, męczyli się, walcząc z obcym żywiołem. Bohaterowi towarzyszy mu w tych zmaganiach dąb Dewajtis, symbol litewskiej (wtedy "litewski" to znaczyło też "polski") dawnej przyrody i mitologii. Męczy się tak, trwa na posterunku i trwa, póki nie przyjeżdża z Ameryki piękna panna Orwidówna (prototyp Lucy Wilskiej z serialu "Rancho";), która postanawia mu pomóc w tej walce ekonomiczno-patriotycznej. Dalej już można się domyśleć, co będzie... 
Ale nie jest to typowy romans, raczej powieść sentymentalna z elementami gospodarczymi. Opisuje trwanie polskiego szlachcica na posterunku tak, jakby to było trwanie gdzieś na barykadzie. Zawsze żałowałam, że u nas nikt tak nie pisał o pieniądzach jak Balzak, a tu masz! Rodziewiczówna pisała. Może dlatego jej nie drukowali w PRL-u? No, właśnie, przy okazji powiem, że mam pretensje do PRL-u, w którym się urodziłam i wychowałam, że nie mogłam poznać twórczości Rodziewiczówny za młodu. A nie mogłam, bo jej nie drukowali po prostu. Zbyt patriotyczna i katolicka była, jak na okres "komuny". 
Nie poznałam jej we właściwym czasie, więc teraz trudno mi ją czytać.  Ale innym radzę - czytajcie. Nie dla przyjemności ją czytajcie, ale żeby poznać jedną z najważniejszych książek o dawnym polskim życiu na Kresach Wschodnich.
A tak na marginesie, zastanawiam się, ilu dzisiaj Polaków stać byłoby na takie poświęcenie dla nieistniejącego państwa, by trzymać się tego swego majątku po przodkach i męczyć się z ogromnymi podatkami nakładanymi przez władze carskie, zamiast rzucić to wszystko w diabły i ruszyć do Ameryki? Albo gdzie indziej, gdzie jest kasa? Oj, sentymentalna ta panna Rodziewiczówna, ale daje do myślenia.

13 komentarzy:

  1. Jak to nie drukowali Rodziewiczówny?
    Ja mam prawie wszystkie jej utwory kupowane w czasach licealnych, czyli w latach 80-tych... A "Dewajtis" należy do najukochańszych i najbardziej zaczytanych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale w latach sześćdziesiątych była na indeksie i nie drukowano żadnych książek, może poza "Lato lesnych ludzi"

      Usuń
  2. No to może drukowali, ale ja na nią nie natrafiłam? Też możliwe...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie uważa, żeby czytanie wstępów oznaczało snobizm, och, żeby wszyscy czytali...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam dobrą wiadomość dla wszystkich miłośników/czek Rodziewiczówny. Widziałam dzisiaj w kiosku z gazetami jej powieść "Między ustami a brzegiem pucharu" za jedyne 4,99.
    Nie wiem, kto to wydał. Jest to pierwsza książka z serii, kolejne pewnie będą droższe, ale pewnie i tak tańsze niż wydania "księgarniane". Jest więc okazja uzupełnić swą biblioteczkę, jeśli ktoś lubi jej twórczość! Seria zapowiada się obszernie, na zdjęciu było tak z kilkanaście tomów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam wszystkie książki Rodziewiczówny ! sic! 55 sztuk (zostały mi jeszcze eseje itp.) I uważam, że jest pisarką bardzo dobrą. To jaki ona daje przekrój społeczeństwa, opisy życia w tamtych czasach, to chyba nikt tak nie oddał. Mnóstwa rzeczy dowiedziałam sie o zyciu na kresach, Rosji, miastach w tamtych czasach itp. Bardzo, bardzo wątpię by była lesbijką itp. Jej zycie i poglądy skierowały ją na ścieżkę wygody, stąd męskie ciuchy. Ona w ogóle była outsaiderem, szanowanym bądź nie. Wielokrotnie na różnych spotkaniach literackich, społecznościowych jak witano wszystkich to zwracano sie zwrotem: Panie i Panowie i Ty Mario Rodziewiczówno... Myślę, ze ona była jak na swoje czasy nie do zaklasyfikowania :) Jak pisze, to pisze o konkretach: "konkretnych" męzczyznach i kobietach, a wszystkie "lejewody", lenie itp. ostro krytykowała. Dotykała swoimi słowami wiele ważnych dla społeczeństwa tematów. Niektóre obrazy, które opisuje są wręcz szokujące. Prosze poczytac Joan VIII (losy kobiet prostytujących sie, kochanek panów itp) Ragnarok (bieda w miastach, wykorzystywanie dzieci) itp. Mówi się, ze Rodziewiczówna to pisarka romansów. Owszem miłośc jest dla niej wazna (bardzo prawdopodobne, ze sama przeyżła nieszczęśliwą miłość - nie mogła ożenić sie z tym, którego pokochała), ale ona jest często tłem dla wielu bardzo ważnych kwestii. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję, jestem dopiero na 14 książce, a więc zostało mi wiele do przeczytania, jestem zauroczona, piszę konspekty z każdej. Dotychczas najbardziej podobała mi się"Barcikowscy" tym nie mniej każda jest super, tak wiele można dowiedzieć się o życiu ludzi na kresach i nie tylko.

      Usuń
  6. Anonimowa powyżej ma rację i mądrze pisze. Natomiast autorka niniejszego bloga jest głupia i nie umie pisać recenzji. Informacji o książce jest tyle, co kot napłakał. Po co więc pisać bloga? Żeby leczyć własne wątłe ego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochane anonimowe aniołki! Jakoś tak się dziwnie składa, że jak ktoś tchórzliwy chce komuś nawtykać, to pisze anonimowe komentarze.
      A więc - po pierwsze - nie wiem, o co chodzi w powiedzeniu, że "autorka tego bloga jest głupia", skoro jest to blog zbiorowy. Jeśli się Wam nie podoba mój wpis, to adresujcie swoje komentarze do mnie, a nie obrażajcie reszty uczestników.
      Po drugie - ja tu nie napisałam żadnej "recenzji", tylko zanotowałam moje ulotne przemyślenia dotyczące lektury pewnej książki, którą chyba naprawdę przez pomyłkę wydano w serii Biblioteki Narodowej. Aż żal tej serii.
      Jeśli komuś się podoba twórczość panny Rodziewiczówny, to niech sobie ją czyta do woli. Ja nie muszę, co też napisałam powyżej. Bo uważam, że szkoda mojego czasu:)

      Usuń
    2. A ja kocham jej twórczość.Powinna dostać Nobla zamiast Wisławy Szymborskiej.

      Usuń
  7. Udało mi się dożyć emerytury i obiecałam sobie że przeczytam wszystkie ważne POLSKIE książki. Biorę się za Rodziewiczównę !

    OdpowiedzUsuń
  8. "Dewajtis" to obecnie moja ulubiona książka Rodziewiczówny.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja przeczytałem (facet;-) prawie wszystko. Brakuje mi do kolekcji 2 pozycji, szukam od kilku miesięcy, uparłem się żeby mieć cała kolekcje z tego samego wydawnictwa. Edipresse. Nigdzie nie ma, wydawnictwo mnie odesłało do internetu, i tak sobie czytam rożne rzeczy o Pani Rodziewiczownie, przy okazji poszukiwań! Trafiłem na ten wpis! Te powieści są niesamowite, w ramach detoksu po tzw PRL i pseudokomunizmie każdy Polak powinien przeczytać co najmniej kilka powieści , gdzieś znalazłem wpis że Hrywda i Chłopi Reymonta są nudni i ciężkostrawni bo podobni. Sprawdziłem jak to się ma, tematycznie może ale Hrywda była napisana przed Chłopami! Co by mogło znaczyć ze Reymont czytał Rodziewiczowne! Wzorował się na niej i dostał Nobla . To tylko wzmacnia moja ocenę dzieł Rodziewiczowny. Swoją droga niech ktoś wpadnie na pomysł rankingu na najlepsza jej powieść. Ciekawe co by wyszło? Taka Atma na przykład. Żaden romans, żaden katolicyzm, wręcz herezja! Pisanie o reinkarnacji wędrówce dusz? Wcale nie jest monotematyczna, ze niby tylko dwory patriotyzm ziemia walka z zaborca! Wcale nie, opisała jej współczesny świat , i ten opis fascynuje, wcale tez nie kresowy, bo Miedzy ustami... To Prusy ! Jest tez Maroko, Gruzja, Warszawa, Galicja . Tylko trzeba przeczytać kilka innych pozycji niż tylko Dewajtis czy Lato...

    OdpowiedzUsuń