wtorek, 28 października 2014

W. Szekspir "Hamlet"

Skusiłam się w księgarni na to piękne wydanie jednego z najsłynniejszych dzieł Szekspira, by móc zaglądać i podczytywać. Inna sprawa, że zaskoczyła mnie totalnie cena-ciut ponad 10 zł. Jak to się dzieje, że dzieła klasyczne sprzedawane są za grosze, a i tak zalegają na półkach, za to czytadła bezwartościowe często, w zawrotnych cenach około 40zl rozchodzą się jak ciepłe bułeczki?

Hamlet jest duńskim księciem, synem skrytobójczo zamordowanego króla. Po tym, jak ukazuje mu się duch ojca i wyjawia prawdę dotyczącą okoliczności śmierci, młodzieniec postanawia ją zweryfikować i pomścić. Zadanie jest o tyle trudne, że mordercą jest jego wuj, obecny król i mąż jego matki. Ucieka się do forteli, zaskakuje swą przebiegłością.
Jednak historia zabójstwa to tylko pierwsza, najbardziej oczywista warstwa dramatu. Dużo ciekawsze i wartościowsze są rozważania filozoficzne, psychologiczne rysy postaci. To one nadają dziełu ponadczasowego charakteru. Czyż i dziś niejeden jest w stanie zrobić wszystko dla władzy, prestiżu i pieniędzy? Opowieść pełna mroku, grozy, złych emocji i uczuć. A to wszystko przedstawione pięknym, poetyckim językiem.
"Czymże jest człowiek, jeżeli najwyższym
Jego zadaniem i dobrem na ziemi
Jest tylko spanie i jadło? Bydlęciem,
Szczerym bydlęciem. Ten, co nas obdarzył
Tak płodną władzą myślenia, że może
I wstecz, i naprzód poglądać, nie na to
Dał nam tę zdolność, ten udział boskości
Rozumem zwany, aby w nas jałowo
Leżał i butwiał(...)"

Będę wracać i wracać, podczytywać i przeglądać.  
Notka ukazała się również na moim blogu.

niedziela, 26 października 2014

G. Flaubert - "Salambo"

Tytuł oryginalny – Salammbo
Ilość stron – 332
Wydawnictwo – Państwowy Instytut Wydawniczy
Data Wydania – 1978
Przekład – Wacław Rogowicz
Moja ocena – 7/10


Salambo to dla mnie od początku jedna wielka egzotyka. Kartagina, III w. p.n.n.e to nie jest ani mój ulubiony okres historyczny ani miejscówka, mimo to przeczytałam pod wpływem bardzo entuzjastycznej opinii Siemomysły.
Od początku uderzyło mnie pieczołowite odmalowanie przez autora świata i realiów, które są mi tak bardzo obce. Przez całą książkę miałam jednak blokującą wiadomość przepaści dzielącej mnie i te czasy, mnie i autora, a nawet autora i ten konkretny okres historyczny. To chyba sprawiło, że nie umiałam w pełni docenić tego, co miałam w ręku.
Potem zaczęłam analizować Salambo na płaszczyźnie przekazu. Zastanawiałam się, co chciał powiedzieć autor, przenosząc akcję w to konkretne miejsce i czas. Wyłoniła się z tego bardzo smutna opowieść o namiętności – takiej wyniszczającej, walce o wolność, o siebie, trochę pewnie też o ślepej wierze i fanatyzmie religijnej. Mimo to nie mogłam jakoś polubić tytułowej bohaterki, chociaż nie mam jej wiele do zarzucenia, próbowała robić, to co w jej mniemaniu było właściwe. Dużo ciekawszą postacią okazał się Matho, chociaż od początku wiedziałam, że jego starania skazane są na niepowodzenie.
Nie rezygnuję z Flauberta. Być może z Panią Bovary pójdzie mi lepiej.

poniedziałek, 13 października 2014

Dama Kameliowa - Aleksander Dumas (syn)

Z klasycznymi powieściami jest ten problem, ze ciężko wnieść coś nowego do dyskusji na ich temat. Z pewnością większość z Was zna fabułę, ale nakreślę ją pokrótce dla tych, którzy z Damą Kameliową się nie spotkali.
Akcja powieści rozgrywa się w połowie XIX-go wieku w Paryżu. Właśnie odbywa się licytacja dóbr zmarłej na gruźlice kurtyzany, Małgorzaty Gautier. Młody narrator z czystej ciekawości postanawia przyjrzeć się jej bliżej i z czystej przekory nabywa tomik należący do zmarłej. W książce znajduje się tajemnicza dedykacja, która frapuje młodzieńca. Okazuje się, że autorem wpisu jest dawny kochanek Małgorzaty, Armand Duval... Tak zaczyna się jeden z najsłynniejszych melodramatów wszech czasów, który służył za kanwę Traviaty Verdiego, był wielokrotnie inscenizowany i ekranizowany (chociaż nie doczekaliśmy się ekranizacji prawdziwie epickiej w hollywoodzkim sensie). 

wtorek, 7 października 2014

"Ania na uniwersytecie" L.M. Montgomery

Kolejna podróż sentymentalna i wielce udane godziny relaksu przy lekturze:)
To trzecia część przygód Ani. Tym razem mamy okazję poznać 4 lata życia w Redmond, zakończone zdobyciem tytułu magistra. Środowisko Avonlea niezbyt przychylnie patrzyło na pomysł kobiety studiującej, jednak Ania dopięła swego. Wraz z przyjaciółkami zamieszkała w urokliwym "Ustroniu Patty", poznała nowych znajomych, a nawet kandydata na męża. Jednak po kilku latach zażyłej znajomości Ania odrzuciła oświadczyny Roya, by niedługo potem, w obliczu ciężkiej choroby Gilberta, uświadomić sobie, że to on jest miłością jej życia.
Powieść ma wiele elementów kiczowatego romansu (Autorka sporo miejsca poświęciła tematowi zamążpójścia), jednak emanuje również sporą dawką humoru. Jak zwykle u Montgomery bohaterki są niesamowitymi gadułami, co nie raz sprowadza na nie kłopoty! Ale nie brak tu i chwil zadumy, poważnych rozważań o życiu i przyszłości.
Bohaterowie poprzednich części dorastają. Jak miło śledzić spotkania dorosłych już Ani i Diany, obserwować, jak Gilbert staje się poważnym mężczyzną! Pojawiają się nowi. Nie ukrywam, że postać Phillipy działała mi na nerwy, tyle w niej próżności i roztrzepania.
Niestety, wydanie, które czytałam, nie było najlepsze, rzucały się w oczy błędy ortograficzne i stylistyczne, ale tylko takie znalazłam w bibliotece:(
Wracając do takich lektur żałuję, że nie mam córki;) Ale może kiedyś będę je podsuwała wnuczkom:)

niedziela, 5 października 2014

Thomas Hardy - Z dala od zgiełku tłumu



1874 roku w Wielkiej Brytanii zaczęła ukazywać się w odcinkach powieść Z dala od zgiełku tłumu Thomasa Hardy'ego. W Polsce doczekaliśmy się jej po nieomalże stu latach w 1957 w tłumaczeniu Róży Czekańskiej-Heymanowej. Jak dotąd jest to jedyne wydanie, bardzo trudno dostępne i wycofywane z bibliotek.

Farmer Gabriel Oak zakochuje się w przyjezdnej młodej kobiecie, Betsabie Everdene. Ona jednak odrzuca oświadczyny Gabriela i znika z jego życia. Na Oaka spada nagły cios - za sprawą psa o nieutemperowanym charakterze ginie całe stado owiec. Farmer musi się najmować jako parobek, by zarobić na utrzymanie. Pewnego dnia przypadkowo trafia do dużego folwarku, gdzie panią jest Betsaba. Czy wolno mu kochać ją nadal? Jak potoczą się losy ich miłości? Czy Betsaba wybierze Boldwooda, dżentelmena z sąsiedztwa, czy bon vivanta sierżanta Troya? A może żadnego (w powieściach tego autora kobiety często są niezależne i nieraz dają temu wyraz)? U Hardy'ego nic nie jest proste, a najmniej losy bohaterów. Autor - jak w prawie każdej swej powieści - kreuje świat złamanych serc i zawiedzionych nadziei. Dostajemy pięknie napisany kameralny dramat wpasowany w dziewiętnastowieczną angielską wieś; opisy samotnych wrzosowisk, humorystyczny nieraz przekrój wiejskiego społeczeństwa, strzyżenie owiec, emancypacja Betsaby (zwolniła ekonoma i sama jeździ na giełdę towarową!) są tłem do ukazania odwiecznych rozterek serca, pomyłek brzemiennych w skutki, oraz złośliwości losu. Czytaj dalej...

wtorek, 30 września 2014

"Panny z Wilka" Jarosław Iwaszkiewicz

40-letni Wiktor, stary kawaler, ma za sobą przeżycia I wojny światowej oraz niedawną, nagłą śmierć przyjaciela. Po konsultacji z lekarzem bierze dłuższy urlop na podreperowanie podupadłej psychiki. Jedzie do dworku na wsi, w pobliżu domostwa wujostwa, w którym spędzał niejedne wakacje u progu dorosłości w towarzystwie panien z Wilka, dorastających wówczas, pięknych dziewcząt. Łączy go z tym miejscem i w sumie każdą z panien, mnóstwo wspomnień. Także one przypominają sobie swoje zauroczenie młodym, przystojnym Wiktorem.  Jednak w momencie konfrontacji przeszłości z teraźniejszością każde z nich wiele spraw zaczyna widzieć w innym świetle.
Świetne opowiadanie o przemijaniu, samotności, dojrzałości. O tym, że chwile odchodzą bezpowrotnie, że po latach można żałować pewnych decyzji. O zastanawianiu się, co by było gdyby... Napisane w okresie międzywojennym nie traci znaczenia także dziś.

poniedziałek, 29 września 2014

Panie z Cranford - Elizabeth Gaskell

Panie z Cranford autorstwa Elizabeth Gaskell są jedną z tych przyjemnych powieści, które mimo iż chciałoby się czytać dłużej, czyta się jednym tchem. To pierwsza powieść tej autorki, po jaką sięgnęłam, ale zaręczam uroczyście, że nie ostatnia!
Elizabeth Stevenson urodziła się w 1810 roku, jako jedno z ośmiorga dzieci Elizabeth Holland oraz pastora kościoła unitariańskiego, Williama Stevensona. W wieku dwóch lat maleńka Lizzie straciła matkę, ale ojciec ożenił się ponownie; dziewczynka zamieszkała z ciotką mieszkającą w Knutsford, które Elizabeth opisze wiele lat później jako Cranford.
W wieki 22 lat poślubiła - a jakże - pastora kościoła unitariańskiego, Williama Gaskella. Gaskellowie prowadzili tak zwany dom otwarty, przyjmując na proszonych kolacjach między innymi Charlesa Dickensa, Johna Ruskina (znany krytyk sztuki), autorkę Chaty wuja Toma Harriet Beecher Stowe. Do legendy przeszła jej przyjaźń z inną, kultową dziś pisarką - Charlotte Brontë, której biografię pióra Gaskell uważa się za jedną z najlepszych.
Pierwszą opublikowaną powieścią Gaskell była wydana w 1848 roku Mary Barton. Trzy lata później ukazało się Cranford. Czytaj dalej...