czwartek, 28 sierpnia 2014

H. Fielding "Historia życia Toma Jonesa"




źródło
Tytuł oryginalny  – The History of Tom Jones, a Foundling
Ilość stron – 557 + 554 
Wydawnictwo – Państwowy Instytut Wydawniczy
Data Wydania – 1977
Przekład – Anna Bidwell
Moja ocena – 8/10

Każde kolejne spotkanie z prozą H. Fieldinga wypada lepiej. Tuż przy Wielkim Jonatanie Wildzie bawiłam się dobrze, ale przy Historii życia Toma Jonesa – wspaniale.
Drobiazgowo opisana historia głównego bohatera, od zagadkowych narodzin, przez równie tajemnicze podrzucenie do domu pana Allworthy'ego, wiejskiego szlachcica, dzieciństwo, błędy młodości, a wreszcie miłość do Zofii, córki dziedzica z sąsiedztwa dostarczyły mi rozrywki na wiele dni.

Całość do przeczytania na moim blogu!

środa, 27 sierpnia 2014

"Głód" Knut Hamsun

Oslo, koniec XIX wieku. Głównym bohaterem powieści jest młody przedstawiciel inteligencji,  próbujący swoich sił w dziennikarstwie. Nie ma grosza przy duszy. Przymiera głodem. W końcu nie ma nawet dachu nad głową. Próbuje jakoś temu zaradzić, chwytać się jakiejkolwiek pracy, jednak z reguły okazuje się, że nie ma szczęścia, wydaje się nieudacznikiem, który nie potrafi nic zdziałać.
Jest to rewelacyjne studium psychiki człowieka. Zaskakujące, jak bardzo ten młody człowiek, który tak naprawdę nie ma już nic, przywiązuje wagę do pozorów, do kreacji własnego wizerunku. Oburza się, że ktoś mógłby go traktować jak żebraka. Zasłaniając się kłamstwami odrzuca wszelką potencjalną pomoc, byleby zachować dobre imię. Żyje ułudą, zagospodarowując finanse, których jeszcze nie dostał i wręcz nie ma gwarancji, że kiedykolwiek zostaną mu wypłacone! Ba, rozdaje innym te skromne środki, które mu zostały, by tym wspaniałomyślnym gestem zaprzeczyć choć na chwilę rzeczywistości. Gra kogoś kim nie jest. Przyznam, że niejeden raz denerwowało mnie takie podejście. Jednak czy mam prawo krytykować kogoś, kto chce zachować resztki dumy, szacunku do samego siebie czy choćby dawny wygląd, nawet za wszelką cenę?
Drugim, jakże trudnym nawet do czytania elementem, są odczucia wywoływane przez głód. Godziny, dni bez jedzenia wywołują na przemian złość, agresję, beznadzieję, marazm.
Książka robiąca wrażenie. Na pewno nie jest to lektura łatwa i przyjemna. Ale warta poznania, mimo mocno kontrowersyjnych poglądów politycznych autora.
Notka również na moim blogu.

sobota, 12 lipca 2014

Angielska klasyka

Najgłośniejsza powieść Jane Austen, na podstawie której zrealizowano równie głośny film. Nawiązuje do niej Helen Fielding w bestsellerowym Dzienniku Bridget Jones. Niepozbawiona ironii i humoru kostiumowa opowieść o zamążpójściu.
Rzecz dzieje się na angielskiej prowincji na przełomie XVIII i XIX wieku. Niezbyt zamożni państwo Bennetowie mają nie lada kłopot – nadeszła pora, by wydać za mąż ich pięć dorosłych córek. Sęk w tym, że niełatwo jest znaleźć odpowiedniego męża na prowincji. Pojawia się jednak iskierka nadziei, bo oto posiadłość po sąsiedzku postanawia dzierżawić pewien młody człowiek, przystojny i bogaty...


Z klasyką jest tak, wstyd nie znać. Są dzieła literackie, które nawet paręset lat po premierze, są obecne w przestrzeni publicznej. „Duma i uprzedzenie”, jest taką powieścią, nawiązuje do tej książki niezliczona ilość filmów, seriali, powieści. To jest charakterystyczne dla kanonów, dopiero ich znajomość pozwala nam w pełni wyłapywać aluzyjki. A nawiązania do Austen czają się wszędzie.
Na szczęście powieść ta nie jest białym krukiem, można ją dostać w każdej chyba bibliotece, a dodatkowo często jest wznawiana. Właśnie wyjątkowo urokliwe wznowienie, stało mi się pretekstem do powtórki tej powieści, którą znam, kocham, ekranizacje oglądam często(w różnych wersjach). Ta książka jest jak dobry sprawdzony przyjaciel , koi nerwy, poprawia humor, a z odrobiną pysznej herbaty, staje się sposobem na przemiłe spędzenie czasu.


Na całą recenzję zapraszam TU

Pozdrawiam Kasiek :-)

niedziela, 29 czerwca 2014

"Pożegnanie z Afryką" Karen Blixen

Autobiograficzna powieść o kilkuletnim pobycie autorki na plantacji kawy w Kenii. Po śmierci ojca Karen wychodzi za mąż za Barona von Blixen i wraz z nim wyjeżdża na Czarny Ląd. Tam poznaje miłość swojego życia - Denysa, angielskiego arystokratę i badacza Afryki. Po jego śmierci i bankructwie farmy wraca do Europy, chora na syfilis, którym zaraził ją mąż.
Jednak to nie życiu osobistemu poświęca uwagę w swej powieści, a miejscu, w którym przyszło jej żyć. Książka to kompendium wiedzy o afrykańskiej przyrodzie, o plemionach tam żyjących, zwyczajach, warunkach atmosferycznych. Autorka wnikliwie studiuje zachowania i rytuały tubylców, w reporterskim stylu opisuje zdarzenia dziejące się na farmie. Niezwykle barwnie i obrazowo przedstawia krajobraz Afryki. A to wszystko w formie pamiętnika, zawierającego również sporo emocji.
Dziś, kiedy półki księgarń uginają się pod kolejnymi wydaniami podróżniczych wspomnień Pawlikowskiej czy Cejrowskiego, kiedy w internecie możemy oglądać tysiące zdjęć z czarnego lądu, a lwa już niemowlak zna z ZOO, "Pożegnanie z Afryką" nie robi takiego wrażenia, jak prawie 100 lat temu. Jednak i dziś zachwyca zwłaszcza pięknem języka, poetycką wręcz narracją, wnikliwością obserwacji i trafnością spostrzeżeń, magią i tajemniczością.
Książka znacznie różni się od filmu pod tym samym tytułem, zwłaszcza tym, że nie poświęca miejsca na wątek miłosny Karen i Denysa, na czym głównie skupił się reżyser.
Notka ukazała się również na moim blogu.

sobota, 14 czerwca 2014

Joanna, moja światłość - Hanna Muszyńska-Hoffmannowa

 To powieść o Joannie Grudzińskiej, polskiej żonie Wielkiego Księcia Konstantego i cztery inne historie powiązane z rezydencją Księżnej Łowickiej w Skierniewicach (w tym jedna o Ignacym Krasickim). Początkowo niesamowity chillout i możliwość zanurzenia się w innej rzeczywistości: damy, krynoliny, dworskie skandaliki. Rzeczywiście (jak słusznie zauważyła nieodżałowana Lirael*) Muszyńska nieźle się odnajduje w emploi pisarki historycznej. Tak mi to trochę wyglądało, jakby szukała ucieczki od siermiężnego PRL-u w czasy nieco barwniejsze. Co więcej - mam wrażenie, że próbowała też popularyzować pozornie mało atrakcyjne (żeby nie powiedzieć zapyziałe) rejony turystyczne w Polsce. Tu na tapecie są Skierniewice, w innej książce  - Kwitnące Floksy - zapraszała do wyprawy w łomżyńskie. No nic, może kiedyś się skuszę:).
Wszyscy wiemy jak skończył Konstanty - Noc Listopadowa, ucieczka do Rosji i nagły zgon gdzieś po drodze do Pitra. Joanna zresztą skończyła podobnie - nie możemy się więc spodziewać, że sielanka między delikatną Polką a troglodytą szlachetnego rodu, będzie trwała do końca. Muszyńska wyciąga wiele sytuacji, gdy być może stając po stronie Romanowów, a nie własnego narodu, Joanna mogła się narazić Polakom. Choć nie kładzie Konstantego na kozetce, jak Rymkiewicz w "Wielkim Księciu", też sugeruje, że przypuszczalnie został otruty (przez medyka-niemedyka przysłanego przez brata Mikołaja I) i najprawdopodobniej rzeczywiście zaważyła tu mało zdecydowana postawa wobec Powstania Listopadowego.
Polecam szukających niegłupiej książki o walorach dobrego czytadła, a Anek dziękuję za inspirację.





*Linki do tekstół Lirael o p. Muszyńskiej Hoffmannowej (1), (2)

piątek, 13 czerwca 2014

Młyn nad Flossą - George Eliot



Połowa autobiograficzna, przesycona angielskim humorem i nawet przyjemna, druga - trochę mniej:). Wszystko dlatego, że Eliot podobno nie była obdarzona bogatą wyobraźnią, potrafiła pisać porywająco tylko o tym, co dobrze znała. W część drugiej bohaterka - dziewczynka o wielkiej inteligencji "książkowej" i znikomym sprycie życiowym, staje się niestety żywą ilustracją jakichś wymyślonych konfliktów między obowiązkiem i uczuciem. To już akurat jest ciekawe raczej jako ilustracja dylematów epoki:). Całość można przeczytać, choć niekoniecznie od deski do deski.

czwartek, 12 czerwca 2014

Królobójcy - Wacław Gąsiorowski

Pisana z pasją i na gorąco publicystyka historyczna z 1905 - o losach panujących w Rosji (od Iwana Groźnego do Mikołaja II), którzy nader często rozstawali się ze światem w sposób daleki od naturalnego. 
Do wybuchu rewolucji pażdziernikowej była hitem na skalę europejską: przekłady, pirackie wydania, autografy i mdlejące fanki. Gąsiorowski wyciągnął na światło dzienne wiele tematów tabu rosyjskiej historii, które zazwyczaj zamiatano pod dywan - skandale seksualne, przypadki zabójstw lub śmierci w niejasnych okolicznościach licznych panujących, wreszcie okrucieństwa caratu.
Po 1917 jednak karta historii się odwróciła, katedry uniwersyteckie przejęli czerwoni zwycięzcy i to, co w 1905 miało posmak sensacji stało się banałem. W dwudziestoleciu międzywojennym niedawny megahit miał tylko jedno wznowienie w Polsce.
Czy warto po nią sięgać teraz? Moim zdaniem tak. Dzięki sensacyjnej tonacji historia Rosji sama wchodzi do głowy (mi na przykład przestali mi się mylić efemeryczni carowie między Piotrem I a Katarzyną II). A autor wcale nie poprzestaje na tematyce kto z kim, kiedy i ile razy, pobieżnie omawia wszystkie punkty węzłowe historii imperium.
Drugi powód to solidna porcja wiedzy na temat terroru w Rosji drugiej połowy XIX wieku, liczne szczegóły na temat zamachów. Już chyba wiem, dlaczego Raskolnikow musiał zabić lichwiarkę - taki wtedy panował klimat.
Co nietypowe - książka wcale nie jest napisana z polskiej perspektywy, Polakom poświęca autor mniej więcej tyle uwago co np. Finom. Pewnie to jedna z przyczyn jej europejskiej popularności sto la temu.