Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria Dąbrowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria Dąbrowska. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 maja 2022

Maria Dąbrowska, Ludzie stamtąd. Cykl opowieści.


 W skład tomu zatytułowanego Ludzie stamtąd Marii Dąbrowskiej wchodzi osiem opowiadań, wydanych po raz pierwszy w 1926 r. Bohaterami ich są prości, zwykli ludzie, którzy mieszkali w Rusocinie w pierwszych latach XX wieku. Pracowali przy pańskim dworze, ale mieli też własne domy, z których wychodzili do pracy wczesnym rankiem, a wracali późnym wieczorem. Bohaterowie Dąbrowskiej nie są wolni od emocji. Kochają, nienawidzą, popełniają błędy, cierpią biedę i niedostatek, chorują, bywają odrzuceni i przygnieceni wewnętrznie ciężarem choroby czy starości. Uczucia szczęścia i zadowolenia sprowadzają się do spraw prostych. 

Każde z opowiadań ma swojego bohatera głównego i przedstawia mały dramat. Przykładowo w opowiadaniu Dzikie ziele poznajemy historię namiętnej miłości dwojga młodych – Marynki i bandosa Słupeckiego. Z kolei w opowiadaniu Łucja z Pokucic tytułowa bohaterka, jest mężatką, ale wskutek nieobecności męża postanawia wiązać się z innymi mężczyznami. Prowadzi to w konsekwencji nie tylko do tragedii jednego z dzieci, ale przede wszystkim do rozpadu małżeństwa. W Szklanych koniach poznajemy los alkoholika, pańskiego stangreta Pietrka Paterki. W opowiadaniu Noc ponad światem bohaterem jest najemny robotnik rolny zajmujący się kiedyś końmi, a po powrocie, będący stróżem, Nikodem, który zostaje wykluczony ze społeczności z powodu pogłębiającej się choroby. Skazany jest na cierpienie i samotność. Pocieszeniem, a zarazem jego przyjacielem staje się pies – Lord. Bohaterem Pocieszenia jest stary Wityk, który pracuje przy wypasie pańskich owiec. Dionizego Unisławskiego poznajemy w opowiadaniu Tryumf Dionizego. To mleczarz, który chętnie pomaga innym. Los Kaczmarka i jego rodziny poznajemy w opowiadaniu Najdalsza droga. Kaczmarek jest folwarcznym ordynariuszem, który po utracie pracy, decyduje się na wyjazd do miasta. W opowiadaniu Zegar z kukułką mamy do czynienia bezpośrednio ze śmiercią ubogiego, pokornego i pomocnego księdza, będącego znachorem z Tykadłowa.  

 Maria Dąbrowska to pisarka, która wnikliwie obserwowała życie. Jej utwory zawsze są blisko natury i ludzi. W opowiadaniach posługuje się stylizowaną gwarą lub polszczyzną, jaką posługiwali się właściciele dworu. Zauważalny jest więc autentyzm językowy epoki. Fascynujące są szczegółowe opisy ówczesnego życia. Autorka wspaniale też opisuje środowisko, w jakim żyli bohaterowie utworów oraz przyrodę. Podaje nazwy i gatunki drzew (wierzby, dęby, świerki, topole, lipy), ziół (przetacznik, podbiał, hyzop, driakiew, mięta, rumianek, melisa, krwawnik), krzewów (bzy, jaśminy, kalina, jeżyny, maliny, leszczyna), kwiatów (floksy, macierzanka, hyzop, nagietki, orliki, nasturcje, szafran, rozmaryn, róże). Zwraca uwagę, że rośliny były traktowane jako leki na różne dolegliwości. Przystrajano nimi też domy, kościoły, mogiły lub siebie. Dużą rolę w zyciu bohaterów odgrywają też zwierzęta.

     Czytanie opowiadań Dąbrowskiej to powrót w czasie, przeniesienie się do epoki bezpowrotnie minionej, w której człowiek żył wespół z naturą, istniała powszechna bojaźń przed nieznanym i szacunek do zwierząt. Opowiadanie są bardzo realistyczne i sugestywne, napisane znakomitym językiem z użyciem szerokiej gamy środków stylistycznych. Warto zwrócić uwagę na wstęp autorstwa Sylwii Chwedorczuk.

 

Maria Dąbrowska, Ludzie stamtąd. Cykl opowieści, wydawnictwo Marginesy, wydanie 2022, seria: Marginesy Klasycznie, okładka twarda, stron 240.

 

*post na blogu Słowem malowane z dnia 22.05 2022 r. 

piątek, 14 lutego 2014

"Noce i dnie"

Izydor mnie zmobilizowała i oto jestem :)


Napisany wspaniałą polszczyzną cykl powieściowy obejmuje pół wieku dziejów polskich - od powstania 1863 r. do wybuchu I wojny światowej. Ukazuje przemiany, jakim ulegało wówczas zubożałe ziemiaństwo polskie.
Jak pisała sama autorka, obrazuje on "wątek współżycia ze sobą dwu psychik, dwu gatunków człowieka i dwu postaw duchowych wobec rzeczywistości". Jednej współbrzmiącej z życiem, czynnej, drugiej - nieufnej, zamkniętej. Odzwierciedlają te postawy główni bohaterowie cyklu - Bogumił i Barbara Niechcicowie, którzy znajdują jednak sens w pokonywaniu trudów wspólnego, niełatwego życia.


 Kolejna z serii lektur reminiscencyjnych. Tak mnie ta pogoda ostatnio nastraja, że chce zamknąć się w pokoju i wspominać… a najlepiej mi się podróżuje w czasie, gdy wracam do kochanych książek. Dzięki nim wracam do pięknych chwil, czuję zapachy, słyszę muzykę. A „Noce i dnie” pierwszy raz czytałam w samym środku upalnego czerwca, ponad dziesięć lat temu. Oczywiście, jak niemalże każdą, dobrą klasyczną książkę podsunęła mi ją moja Matkosia. Dzięki Mamie sięgnęłam po prawie wszystkie książki mojego życia. To także z Nią pierwszy raz oglądnęłam świetną, nierozerwalnie związaną z książką ekranizację w reżyserii  Jerzego Antczaka. Film jest przykładem, że Polacy umieją robić cudowne ekranizacje a także przypomina czym jest Aktorstwo. A książka? Książka moi Drodzy zapominana, zepchnięta do rzędu nielubianych, nudnych książek, którymi wredni poloniści katują pokolenia biednych uczniów jest pięknym przykładem powieści obyczajowej z niezwykłym wątkiem miłosnym. Może w Walentynki(tfu, tfu na pohybel) warto poczytać o miłości Bogumiła, cichej, niespektakularnej, ale wiernej i prawdziwej. Niewiele jest książek, które mówią tak niewiele o miłości tak wielkiej.

Akcja powieści rozpoczyna się w latach 80 XIX wieku i kończy się w roku 1914, na początku pierwszej wojny światowej. Oczywiście autorka cofa się w czasie, chyba takie najdokładniejsze wzmianki dotyczą jeszcze lat trzydziestych XIX wieku i dotyczą rodzin z których wywodzą się Bogumił i Barbara. Podczas trzydziestu lat trwania właściwej akcji z bohaterami przeżyjemy, wszystko to, czego doświadcza człowiek chodzący po tym świecie. Razem z nimi będziemy przeżywać radości i smutki, dni powszednie i święta. Wszystko to bowiem, jak w kalendarzu spada na człowieka, jak stwierdza zresztą pani Barbara:
„W życiu bywają noce i bywają dnie powszednie,a czasem bywają też niedziele”
Na czym skupia się właściwa akcja? Najogólniej możemy powiedzieć, że na codzienności Barbary i Bogumiła. Oboje pochodzą z niegdyś zamożnych rodzin, które wskutek różnych perturbacji utraciły swój majątek, oboje nie pamiętają bogatych domów. Bogumił miał bardzo burzliwą młodość, walczył w powstaniu, nie był kształcony, ale to co widział i przeżył stało się dla niego prawdziwą szkołą życia. Barbara zaś, najmłodsza córka, wychowana została w cieplarnianych warunkach, nie ociekających złotem komnat, ale miłego mieszczańskiego domu. Na jej życiu niezatarte piętno wycisnęła nieszczęśliwa miłość. A właściwie pewien młodzian, niejaki Józef Tolibowski, ten od nenufarów, któraż to scena znana jest każdemu. Tolibowski zamiast ożenić się z Barbarą, którą wyraźnie adoruje wybiera pannę majętną. Basia ma złamane serce, przez długi czas miota się imając się różnych zajęć. Pewnego razu na przyjęciu u znajomych spotyka Bogumiła, który zakochuje się w niej natychmiastowo. Basia dalej się miota, rozdarta pomiędzy, z jednej strony miłością do Tolibowskiego, a strachem i widmem staropanieństwa, ostatecznie decyduje się na właśnie takie życie. Od tej pory będzie stała tak okrakiem na nie będzie w stanie podjąć decyzji. Wychodzi za Bogumiła co jego wprawia niemalże w euforię a ją… ona najwyżej czuć będzie się zadowoloną. A i to nie będzie zdarzało się często. Barbara po ślubie stała się kobietą neurotyczną, niezdecydowaną, wiecznie niezadowoloną, histeryczką. Weszła do kanonu, przeszła do historii literatury, jako jedna z najciekawszych kobiet wykreowanych w powieści. Zaiste, jest ciekawą osobą, ale życie z nią musiało być piekłem.  

Książka jest bardzo obszerna, nieśpieszna. Poruszono w niej ogrom tematów, zarówno społecznych takich jak kwestia antysemityzmu, życia najniższych warstw społecznych oraz zubożałej szlachty, ale także bardzo życiowych nawet współcześnie, problemów z którymi boryka się przeciętna rodzina.

Najsympatyczniejszą postacią, która budzi jednak największe współczucie jest Bogumił. Dla mnie zawsze będzie miał twarz Bińczyckiego. Bogumił jest człowiekiem prawym i uczciwym. Ukochał ziemię, pracę. Kocha swoją żonę i żyje z ciężarem świadomości tego, że ta go nie kocha. W filmie padają z ust Barbary słowa, którymi chce się pocieszyć, a mianowicie jak to dobrze, że nigdy Bogumiłowi nie powiedziała, że go nie kocha. W książce kilkakrotnie mu to mówi, mówi, napomyka o miłości do innego człowieka. Jest dla niego szorstka i zmusza biednego chłopinę do celibatu, który w końcu pchnie Bogumiła do zdrady, ale tylko fizycznej, serce Bogumiłą, zawsze biło dla Barbary. Bogumiłowi zabrano wszystko, miłość ukochanej kobiety,  starzeje się ze świadomością tego że jego dzieci schodzą na manowce. A w końcu odbiera mu się jego ukochany Serbinów i jako odprawę słyszy spekulacje, jakoby ukradł pieniądze i postąpił niehonorowo. Wprawdzie prędko z tego ostatniego się wycofano, ale to utrata ziemi w którą włożył tyle pracy jest najprawdopodobniej gwoździem, który go zabija.

Spotkałam się z opinią, że postać Barbary jest najbardziej wkurzającą postacią w polskiej literaturze. Być może… ale nie da się jej, po przeanalizowaniu sytuacji, nie współczuć. Owszem jest irytująco niezdecydowana, rozchwiana emocjonalnie, przewrażliwiona, ale przeżyła wiele. Możemy gdybać, jaka byłaby Barbara Tolibowska, bo Basia Ostrzeńska jako młoda panna miała pewne zalety. Barbara Niechicowa jest zgorzkniała, mężczyzna którego kochała, który jawił jej się bogiem, wzgardził nią. Wystawił ją na pośmiewisko. Wybrał pieniądze. Czy Józef Tolibowski kochał Basię? Tego też nie wiem, adorował ją w sposób wyraźni. W naszych bezwstydnych czasach ludzie zwróciliby na to uwagę, a co dopiero wtedy. A może tylko ją lubił i okazywał jej przyjaźń? Wtedy nie okazuje się kanalią a idiotą. W sumie na jedno wychodzi.  Barbara wychodzi za mąż ze strachu, boi się kpin. Wychodzi za mąż za najlepszego kandydata, jedynego – jeśli chodzi o ścisłość. I trafia najlepiej jak tylko mogła. Po ślubie jednak jej życie nie jest usłane różami, ona miejska panienka przenosi się na wieś, w psie warunki. Nie umie gospodarzyć i sama praca nie sprawia jej radości, radość sprawia jej poklask osób postronnych. Pewne chwile szczęścia przeżywa po urodzeniu Piotrusia, ale to też prędko przemija. Następnie przeprowadzka, widmo bezpłodności, w końcu rodzi się jeszcze trójka dzieci i z nimi również są same problemy. Dumą matki może być Agnieszka, ale z niej Barbara jakby nie potrafiła być dumna. Wszelkie nadzieje i aspiracje lokuje w Tomaszku, a gorzej ulokować nie mogła. Bogumiła docenia, jak to w życiu bywa, zbyt późno.

O tej książce napisano już wiele. Pisano prace naukowe, ja mały pioneczek nie czuję się na siłach dokonywać pseudo-naukowej analizy, chcę Wam tylko powiedzieć, że od ponad dziesięciu lat ta książka nieustannie mnie zachwyca. Wracam do nie i za każdym razem odkrywam coś nowego, wspaniałego. Polecam Wam tę książkę, nie dajcie sobie wmówić, że to lekturowe nudziarstwo, to poruszająca, wielowątkowa powieść. Perełka…