piątek, 14 lutego 2014

"Noce i dnie"

Izydor mnie zmobilizowała i oto jestem :)


Napisany wspaniałą polszczyzną cykl powieściowy obejmuje pół wieku dziejów polskich - od powstania 1863 r. do wybuchu I wojny światowej. Ukazuje przemiany, jakim ulegało wówczas zubożałe ziemiaństwo polskie.
Jak pisała sama autorka, obrazuje on "wątek współżycia ze sobą dwu psychik, dwu gatunków człowieka i dwu postaw duchowych wobec rzeczywistości". Jednej współbrzmiącej z życiem, czynnej, drugiej - nieufnej, zamkniętej. Odzwierciedlają te postawy główni bohaterowie cyklu - Bogumił i Barbara Niechcicowie, którzy znajdują jednak sens w pokonywaniu trudów wspólnego, niełatwego życia.


 Kolejna z serii lektur reminiscencyjnych. Tak mnie ta pogoda ostatnio nastraja, że chce zamknąć się w pokoju i wspominać… a najlepiej mi się podróżuje w czasie, gdy wracam do kochanych książek. Dzięki nim wracam do pięknych chwil, czuję zapachy, słyszę muzykę. A „Noce i dnie” pierwszy raz czytałam w samym środku upalnego czerwca, ponad dziesięć lat temu. Oczywiście, jak niemalże każdą, dobrą klasyczną książkę podsunęła mi ją moja Matkosia. Dzięki Mamie sięgnęłam po prawie wszystkie książki mojego życia. To także z Nią pierwszy raz oglądnęłam świetną, nierozerwalnie związaną z książką ekranizację w reżyserii  Jerzego Antczaka. Film jest przykładem, że Polacy umieją robić cudowne ekranizacje a także przypomina czym jest Aktorstwo. A książka? Książka moi Drodzy zapominana, zepchnięta do rzędu nielubianych, nudnych książek, którymi wredni poloniści katują pokolenia biednych uczniów jest pięknym przykładem powieści obyczajowej z niezwykłym wątkiem miłosnym. Może w Walentynki(tfu, tfu na pohybel) warto poczytać o miłości Bogumiła, cichej, niespektakularnej, ale wiernej i prawdziwej. Niewiele jest książek, które mówią tak niewiele o miłości tak wielkiej.

Akcja powieści rozpoczyna się w latach 80 XIX wieku i kończy się w roku 1914, na początku pierwszej wojny światowej. Oczywiście autorka cofa się w czasie, chyba takie najdokładniejsze wzmianki dotyczą jeszcze lat trzydziestych XIX wieku i dotyczą rodzin z których wywodzą się Bogumił i Barbara. Podczas trzydziestu lat trwania właściwej akcji z bohaterami przeżyjemy, wszystko to, czego doświadcza człowiek chodzący po tym świecie. Razem z nimi będziemy przeżywać radości i smutki, dni powszednie i święta. Wszystko to bowiem, jak w kalendarzu spada na człowieka, jak stwierdza zresztą pani Barbara:
„W życiu bywają noce i bywają dnie powszednie,a czasem bywają też niedziele”
Na czym skupia się właściwa akcja? Najogólniej możemy powiedzieć, że na codzienności Barbary i Bogumiła. Oboje pochodzą z niegdyś zamożnych rodzin, które wskutek różnych perturbacji utraciły swój majątek, oboje nie pamiętają bogatych domów. Bogumił miał bardzo burzliwą młodość, walczył w powstaniu, nie był kształcony, ale to co widział i przeżył stało się dla niego prawdziwą szkołą życia. Barbara zaś, najmłodsza córka, wychowana została w cieplarnianych warunkach, nie ociekających złotem komnat, ale miłego mieszczańskiego domu. Na jej życiu niezatarte piętno wycisnęła nieszczęśliwa miłość. A właściwie pewien młodzian, niejaki Józef Tolibowski, ten od nenufarów, któraż to scena znana jest każdemu. Tolibowski zamiast ożenić się z Barbarą, którą wyraźnie adoruje wybiera pannę majętną. Basia ma złamane serce, przez długi czas miota się imając się różnych zajęć. Pewnego razu na przyjęciu u znajomych spotyka Bogumiła, który zakochuje się w niej natychmiastowo. Basia dalej się miota, rozdarta pomiędzy, z jednej strony miłością do Tolibowskiego, a strachem i widmem staropanieństwa, ostatecznie decyduje się na właśnie takie życie. Od tej pory będzie stała tak okrakiem na nie będzie w stanie podjąć decyzji. Wychodzi za Bogumiła co jego wprawia niemalże w euforię a ją… ona najwyżej czuć będzie się zadowoloną. A i to nie będzie zdarzało się często. Barbara po ślubie stała się kobietą neurotyczną, niezdecydowaną, wiecznie niezadowoloną, histeryczką. Weszła do kanonu, przeszła do historii literatury, jako jedna z najciekawszych kobiet wykreowanych w powieści. Zaiste, jest ciekawą osobą, ale życie z nią musiało być piekłem.  

Książka jest bardzo obszerna, nieśpieszna. Poruszono w niej ogrom tematów, zarówno społecznych takich jak kwestia antysemityzmu, życia najniższych warstw społecznych oraz zubożałej szlachty, ale także bardzo życiowych nawet współcześnie, problemów z którymi boryka się przeciętna rodzina.

Najsympatyczniejszą postacią, która budzi jednak największe współczucie jest Bogumił. Dla mnie zawsze będzie miał twarz Bińczyckiego. Bogumił jest człowiekiem prawym i uczciwym. Ukochał ziemię, pracę. Kocha swoją żonę i żyje z ciężarem świadomości tego, że ta go nie kocha. W filmie padają z ust Barbary słowa, którymi chce się pocieszyć, a mianowicie jak to dobrze, że nigdy Bogumiłowi nie powiedziała, że go nie kocha. W książce kilkakrotnie mu to mówi, mówi, napomyka o miłości do innego człowieka. Jest dla niego szorstka i zmusza biednego chłopinę do celibatu, który w końcu pchnie Bogumiła do zdrady, ale tylko fizycznej, serce Bogumiłą, zawsze biło dla Barbary. Bogumiłowi zabrano wszystko, miłość ukochanej kobiety,  starzeje się ze świadomością tego że jego dzieci schodzą na manowce. A w końcu odbiera mu się jego ukochany Serbinów i jako odprawę słyszy spekulacje, jakoby ukradł pieniądze i postąpił niehonorowo. Wprawdzie prędko z tego ostatniego się wycofano, ale to utrata ziemi w którą włożył tyle pracy jest najprawdopodobniej gwoździem, który go zabija.

Spotkałam się z opinią, że postać Barbary jest najbardziej wkurzającą postacią w polskiej literaturze. Być może… ale nie da się jej, po przeanalizowaniu sytuacji, nie współczuć. Owszem jest irytująco niezdecydowana, rozchwiana emocjonalnie, przewrażliwiona, ale przeżyła wiele. Możemy gdybać, jaka byłaby Barbara Tolibowska, bo Basia Ostrzeńska jako młoda panna miała pewne zalety. Barbara Niechicowa jest zgorzkniała, mężczyzna którego kochała, który jawił jej się bogiem, wzgardził nią. Wystawił ją na pośmiewisko. Wybrał pieniądze. Czy Józef Tolibowski kochał Basię? Tego też nie wiem, adorował ją w sposób wyraźni. W naszych bezwstydnych czasach ludzie zwróciliby na to uwagę, a co dopiero wtedy. A może tylko ją lubił i okazywał jej przyjaźń? Wtedy nie okazuje się kanalią a idiotą. W sumie na jedno wychodzi.  Barbara wychodzi za mąż ze strachu, boi się kpin. Wychodzi za mąż za najlepszego kandydata, jedynego – jeśli chodzi o ścisłość. I trafia najlepiej jak tylko mogła. Po ślubie jednak jej życie nie jest usłane różami, ona miejska panienka przenosi się na wieś, w psie warunki. Nie umie gospodarzyć i sama praca nie sprawia jej radości, radość sprawia jej poklask osób postronnych. Pewne chwile szczęścia przeżywa po urodzeniu Piotrusia, ale to też prędko przemija. Następnie przeprowadzka, widmo bezpłodności, w końcu rodzi się jeszcze trójka dzieci i z nimi również są same problemy. Dumą matki może być Agnieszka, ale z niej Barbara jakby nie potrafiła być dumna. Wszelkie nadzieje i aspiracje lokuje w Tomaszku, a gorzej ulokować nie mogła. Bogumiła docenia, jak to w życiu bywa, zbyt późno.

O tej książce napisano już wiele. Pisano prace naukowe, ja mały pioneczek nie czuję się na siłach dokonywać pseudo-naukowej analizy, chcę Wam tylko powiedzieć, że od ponad dziesięciu lat ta książka nieustannie mnie zachwyca. Wracam do nie i za każdym razem odkrywam coś nowego, wspaniałego. Polecam Wam tę książkę, nie dajcie sobie wmówić, że to lekturowe nudziarstwo, to poruszająca, wielowątkowa powieść. Perełka…

5 komentarzy:

  1. Przeczytam, chociaz nie jestem przekonana... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Barbara jest wkurzająca, ale zarazem jest także jedną z najlepiej pokazanych postaci kobiecych w polskiej literaturze.
    Ja powieść mało pamiętam, bo czytałam dawno temu, w szkole, ale serial to znałam kiedyś prawie tak samo dobrze jak "Czterech pancernych", bo za komuny w kółko go puszczali w telewizji. Pokazali go w pierwszym dniu stanu wojennego! Więc się jakoś tak nie bardzo powinien kojarzyć, ale ja go lubię.
    Zwłaszcza scenę z nenufarami i panem Toliboskim. Ach!

    OdpowiedzUsuń
  3. To jedna z moich ukochanych lektur. Barbara rzeczywiście jest wkurzająca, ale z wiekiem wydaje mi się, że rozumiem ją coraz lepiej i nawet znajduję coś w rodzaju usprawiedliwienia. Pięknie nakreślona postać i wspaniała książka. Czytałam dwukrotnie, a film oglądam, kiedy tylko nań natrafię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniała powieść - czytałam ją niestety tylko raz i to już parę lat od tego czasu minęło, ale doskonale ją pamiętam.
    Może najwyższy czas wrócić do polskiej klasyki :)

    Przy okazji zapraszam Cię do mojego wyzwania autorskiego
    http://babskieczytadla.blogspot.com/p/autorskie-wyzywanie-europa-da-sie-lubic.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa jestem tej książki. Pewnie sięgnę po nią w któreś wakacje - ze względu na solidne rozmiary :)

    OdpowiedzUsuń