Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joseph Conrad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joseph Conrad. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 marca 2014

"LORD JIM" JOSEPH CONRAD

Tytuł: Lord Jim
Autor: Joseph Conrad
Wydawnictwo: Greg
Rok wydana: 2009
Liczba stron: 262








 

Powieść "Lord Jim" Josepha Conrada najbardziej znana w dorobku pisarza, ukazała się w 1900 r. w Londynie, a później wydano ją w Nowym Jorku. Akcja tej powieści toczy się na Dalekim Wschodzie. Utwór nie jest chronologicznie spójny, autor często cofa się w opisach i opowiadaniach do przeszłości, ale czas fabuły dla książki nie ma większego znaczenia, gdyż główną problematyką jest tutaj honor, poznanie prawdy o samym sobie, zrozumienie swoich postępowań oraz wartości jakimi człowiek kieruje się w życiu.
Głównym bohaterem książki jest tytułowy Jim - marynarz. Był młodym, wysokim, barczystym o jasnych włosach i oczach anglikiem. 
"Stał trzymając się mocno na nogach, harmonijnie zbudowany, z twarzą pełną szczerości i robił wrażenie najbardziej obiecującego chłopca pod słońcem; (...)"
("Lord Jim", J. Conrad; str. 29)
Drugim ważnym bohaterem powieści jest postać Charlesa Marlowa, znanego z innych książek Conrada m. im. z "Jądra ciemności", który jest zarazem narratorem w książce. 
Jim był marynarzem na starym parowcu o nazwie "Patna", który przewoził pielgrzymów. Statek był stary i przeładowany. Pewnej nocy w trakcie rejsu, zdarzył się niespodziewany wypadek. Statek uderzył w coś i został uszkodzony. Do przedniej części parowca wdarła się woda. Kapitan wraz z załogą zdecydował się ratować i uciec na  jednej z niewielu lodzi ratunkowych, nie budząc śpiących pasażerów i pozostawiając ich na pewną śmierć. Jim początkowo wahał się czy uciekać, stał na pokładzie jak sparaliżowany, nie wiedząc jak ma postąpić. Ale pod wpływem impulsu, chęcią ratowania życia, skoczył do wody. Został wciągnięty przez kapitana i pozostałą dwójkę załogi do lodzi ratunkowej. Początkowo Jim żałował skoku, jednak nie było już odwrotu. Rozbitkowie zostali uratowani i opowiadali później, że "Patna" zatonęła z ośmiuset ludźmi na pokładzie, a oni są jedynymi, którzy ocaleli.
Jak się następnie okazało stary parowiec wcale nie zatonął. W tę pechową noc został zauważony przez inny statek przepływający obok i odholowany do najbliższego portu.
Gdy cała prawda wyszła na jaw przed sądem morskim stawił się tylko Jim, któremu po wydaniu wyroku został odebrany patent oficerski. W sądzie podczas przesłuchań Jim poznał Marlowa. Marlow okazał zainteresowanie Jimem, gdyż wydał mu się interesującym człowiekiem. Potem pomógł znaleźć Jimowi pracę akwizytora portowego, ale ten na najmniejszą wzmiankę o "Patnie" natychmiast ją porzucił. Jim wiele razy zmieniał zajęcie, aż pewnego razu trafił do odległego i obcego kraju o nazwie Patusan. Czy tam Jim odnajdzie szczęście i spokój...?
 
Całość przeczytacie tutaj :)


poniedziałek, 9 września 2013

Szaleństwo Almayera - Joseph Conrad


Tym razem o człowieku, który nie chciał zaakceptować tego, co ma i żył pogrążony w swoich fantazjach i wielkich planach.
To debiut Conrada ( i to od razu debiut z przytupem), z którym związana jest pewna leegnda - podobno powstał w rekordowym czasie, gdy Conrad, dotychczas nie mający wiele wspólnego z lietraturą, po prostu złapał flowa, siadl, i napisał ot tak sobie to wielowarstwowe dzieło.

Historia, w której jakoś tam odbijają się dylematy każdego z nas. Jak najbardziej polecam.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Joseph Conrad "Jądro ciemności"

Niektóre lektury szkolne są mądre i dają do myślenia, ale czyta się je wyjątkowo ciężko, nawet jeśli klasykę pochłania się kilogramami. Tak miałam z "Jądrem ciemności". Zwykle albo kocham książkę, albo jej nienawidzę, tu nie mogę się zdecydować.

Całość opinii przeczytacie tu, zapraszam serdecznie. :-)

poniedziałek, 10 czerwca 2013

"Jądro ciemności" Joseph Conrad

Tytuł: Jądro ciemności
Tytuł oryginału: Heart of Darkness
Autor: Joseph Conrad
Wydawca: Zielona Sowa
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 104
Moja ocena: 4.5/6













"Jądro ciemności" Josepha Conrada (1857-1924), a właściwie Józefa Konrada Korzeniowskiego jest nowelą. Miejscem akcji jest Afryka, rzeka Kongo. Utwór ten postrzegany jest jako opowieść autobiograficzna autora, echem jego podróży rzeką Kongo. Z pewnością duże znaczenie na problematykę i powstanie samej noweli miała odbyta podróż Korzeniowskiego rzeką Kongo, dowodzonym przez niego  parowcem w czasach XIX wiecznej angielskiej kolonizacji Afryki. 
Głównymi bohaterami noweli są Marlow, marynarz, kapitan, który jest narratorem i opowiada o swojej podróży rzeką Kongo i Kurtz - uosobienie zła, "nadzwyczajny człowiek", agent i kierownik placówki zajmujący się zdobywaniem kości słoniowej. Jednak w utworze tym nie chodzi o samych bohaterów. Korzeniowski poprzez tą nowelę chciał zwrócić uwagę czytelników na zło jakie może drzemać w człowieku, ogarniętym chęcią pożądania władzy i zdobywania majątku, oraz na problematykę kolonizacji, mordu i wyzysku Afrykanów dla grabieży ich zasobów m. in. z kości słoniowej. Mimo, iż akcja toczy się w dziewiczej Afryce, na rzece Kongo i jej brzegach, a w książce zawartych jest wiele opisów przyrody i nie brakuje przygód, nie można ją taktować jako typową opowieść podróżniczo-przygodową, aczkolwiek tym nie traci na swojej jakości.
"Jądro ciemności" średnio mnie zaciekawiło, ale lektura ta ma w sobie pewien osobliwy klimat, który sprawia, że jeżeli zacznie się czytać, to czyta się do końca, a potem człowiek zastanawia się jakie w min może drzemać jądro ciemności?

poniedziałek, 10 grudnia 2012

"Jądro ciemności" - Joseph Conrad

Ziemia nie wydawała się ziemska. Przywykliśmy patrzeć na spętany kształt pokonanego potwora, ale tam - tam się oglądało potworny stwór na swobodzie. Ziemia nie była ziemską, a ludzie byli... Nie, ludzie nie byli nieludzcy. Widzicie, otóż to było najgorsze ze wszystkiego - podejrzenie, że oni nie są nieludzcy. Przenikało to z wolna do świadomości. Wyli i skakali, i kręcili się, i wykrzywiali straszliwie; a najbardziej ze wszystkiego przejmowała mnie właśnie myśl o ich człowieczeństwie - takim samym jak moje - myśl o mym odległym powinowactwie z tym dzikim namiętnym wrzaskiem. Brzydkie. Tak, to było dość brzydkie; ale jeśli człowiek miał w sobie dosyć męstwa, musiał przyznać w duchu, że jest w nim jakiś najniklejszy ślad odzewu na przerażającą szczerość tego zgiełku, jakieś mgliste podejrzenie, iż to ma pewien sens, który by można zrozumieć mimo tak wielkiego oddalenia od mroku pierwszych wieków. I dlaczego by nie? Umysł ludzki jest zdolny do wszystkiego - ponieważ zawiera w sobie wszystko, zarówno przeszłość, jak przyszłość. Cóż tam było właściwie? Radość, przestrach, smutek, ofiarność, męstwo czy wściekłość - któż to mógł powiedzieć? - ale była tam prawda - prawda bez maski czasu. Głupiec niech się gapi i wzdryga - człowiek rozumie i może patrzeć bez zmrużenia powiek. Ale musi być choćby na tyle człowiekiem co ci na brzegu.
Fragment pochodzi z książki pt. "Jadro ciemności" autorstwa J. Conrada wydanej w 2009 roku przez Wydawnictwo Zielona Sowa.

 
Teodor Józef Konrad Korzeniowski (pseudonim: Joseph Conrad) urodził się 3 grudnia 1857 roku w Berdyczowie, zmarł 3 sierpnia 1924 roku w Bishopsbourne. Korzeniowski urodził się jako Polak  na syberyjskim wygnaniu, jednak jego proza zalicza się do kręgu angielskiej. Pisarz wychował się w domu wuja, gdyż jego rodzice zmarli, gdy był jeszcze chłopcem. W wieku 16 lat wyjechał na Zachód, by zrealizować marzenie o pływaniu na statkach. Udało mu się. Piął się po szczeblach kariery marynarskiej, by w 1888 roku objąć dowództwo statku. W 1894 roku stan zdrowia zmusił go do osiedlenia się  i poświęcenia się karierze literackiej. W Polsce podchodzi się do twórczości Conrada z dystansem, gdyż autor nie manifestował w swoich utworach swej polskości. Conrad wykorzystał tematykę marynistyczną, najbliższą mu dzięki doświadczeniom, aby przekazać treści moralne czy wręcz filozoficzne. W utworach przekazywał ideały honoru i odwagi w walce z fatum. Przez jego prozę przemawia realizm, autor przeprowadza dogłębną analizę psychologiczną swoich postaci. Jego książki uznawało się za trudne, przez co źle się sprzedawały, a Conrad stale zmagał się z kłopotami finansowymi.

"Jądro ciemności" to jedno z arcydzieł XX wieku i najlepsze dzieło Conrada. Pamiętam, że gdy swego czasu czytałam "Lorda Jima", gdyż akurat był lekturą szkolną, to miałam pretensje do Pana Conrada, że raczył mnie czymś tak niezrozumiałym i tak niewiarygodnie nudnym. A może to po prostu choroba morska... Nie wiedziałam, czego spodziewać się po "Jądrze ciemności". Oczywiście obiły mi się o uszy różne recenzje, opinie - jedni wychwalali pod niebiosa, inni twierdzili, że przez tę książkę stracili tylko czas. Nie było wyjścia, trzeba było przekonać się samemu.

Tytułowe jądro ciemności to serce dżungli - dosłownie i w przenośni. Akcja utworu rozgrywa się w Londynie na pokładzie statku "Nellie", gdzie narrator zapoznaje nas z Charlesem Marlowem, który opowiada nam właściwą historię, historię swojej wyprawy w głąb dżungli, gdzie spotyka niejakiego Kurtza. Opowieść jest hipnotyzująca. Z resztą każdy z bohaterów książki - i główny narrator i Marlow, i inni - każdy we właściwy sobie sposób dodaje do powieści jakiś tajemniczy element. Już na początku przepiękne, niezwykle malownicze opisy wprawiają czytelnika niejako w narkotyczny trans, cała opowieść jest pokryta ciężką mgłą, a może dymem, atmosfera jest duszna. W zasadzie nie mamy pewności, czy nie została przez Marlowa wymyślona na poczekaniu, ale gdy tylko na to pozwolimy porwie nas naprawdę w otchłań, bardzo ciemną otchłań. Po drodze będziemy zdobywać informacje, a może strzępki informacji o dzikości natury, szaleństwie, charyzmie, duszy człowieka i duszy świata, wobec której cywilizacja to w sumie papierowa maskotka. A właściwie - o istocie życia, która objawia się Marlowowi dzięki zaszytemu w dalekich odstępach Kurtzowi - obsesyjnie wręcz czczonemu przez dzikich i tych, którzy go znali, którzy obracali się w jego towarzystwie, dla których był niemal bogiem.

W powieści mnóstwo jest niedopowiedzeń, co może nas drażnić, bo pewnie chcielibyśmy dowiedzieć się więcej o jądrze ciemności. Jednak w tę podróż każdy z nas powinien wybrać się sam. O ile znajdzie w sobie odwagę.

wtorek, 29 maja 2012

Conrad i Huxley - dwa spojrzenia na człowieka

Mam do opisania dwie książki. Obydwie z gatunku tych głębokich, co to można magisterkę na ich temat napisać (conajmniej), obydwie zostały mi zresztą wylosowane do czytania w stosikowym losowaniu, inaczej czekałyby na swoją kolej pewnie jeszcze około dekady. Ponieważ ambicji krytycznoliterackich nie mam spróbuję podejść do tematu możliwie prosto i rozprawić się z nim przy użyciu cepa i wideł:). "Opowiadania wybrane" Conrada trochę zachwiały moimi stereotypowymi skojarzeniami z jego twórczością. Po pierwsze bowiem pisze Conrad o morzu (co zresztą jest przyczyna niechęci współczesnych czytelników, bo kogo teraz obchodzą zmagania człowieka z żywiołem?). Tymczasem nic z tego. Na dzień dobry mamy dwa opowiadania o anarchistach ("Donosiciel" i "Anarchista"), żołnierzach kampanii napoleońskich ("Pojedynek" i "Dusza wojownika"), czy też polskich arystokratach ("Il Conde" oraz "Książę Roman"). Jeśli już bohaterem opowieści jest jakiś marynarz (zazwyczaj młody oficer bądź debiutujący kapitan statku), to wcale nie zajmuje się on pływaniem, a raczej kontaktami z płcią przeciwną ("Uśmiech szczęścia", "Freja z Siedmiu Wysp", "Plantator z Malaty"). Zatem morskie historie nie będące jednocześnie zakamuflowanymi opowieściami o pożądaniu znajdziemy w zbiorku aż trzy ("Ukryty sojusznik", "Dla dolarów", "Opowieść").
Druga etykietka, którą przykleja się Conradowi to "moralista". Po lekturze zestawu opowiadań trudno to uwierzyć:). "Donosiciel" i "Pojedynek" nawet zahaczają o poważne tematy (zdrada i honor), ale traktują je w tonie komediowym, który raczej nie wywoła katharsis u czytelnika. Trzy opowiadania poświęcone są tematyce romantycznej. Kilka porusza poważne tematy ("Il Conde" - godność), niejasnego "Ukrytego sojusznika" odczytałam jako zapis halucynacji. Anarchista to frapująca historia człowieka dorastającego do przyklejonej mu negatywnej etykietki. Także słynne "conradowskie dylematy moralne" znajdziemy tylko w opowiadaniach z późniejszego okresu ("Dla dolarów", "Opowieść", "Książę Roman", "Dusza wojownika"). najwyraźniej pisarz z wiekiem coraz bardziej się specjalizował i zawężał tematykę do najbardziej go interesującej.
O dziwo opowiadania mają jednak inny wspólny mianownik. To poszukiwanie sensu życia, pasji, "podążanie za własną legendą" (to sformułowanie Coehlo akurat bardzo mi tu pasuje). Jeśli zaangażujesz w coś swoje serce - wygrywasz, nawet, jeśli świat uzna Cię za przegranego. Jeśli bohaterowi zabraknie jaj i nie dorośnie do sytuacji: wówczas następuje dla niego koniec gry, niezależnie od tego co zrobi i tak będzie skazany do końca życia na plucie sobie w brodę z powodu własnego tchórzostwa i małoduszności w krytycznym momencie.
Słowem: trochę czarno- biały ten świat pisarza. To raczej odświętna literatura, gdy tymczasem codzienność to raczej taplanie się w szarym błotku o różnych odcieniach.
U schyłku życia Conrada, właśnie wtedy, gdy szczególnie rozsmakował się w tematyce moralizatorskiej, zadebiutował Aldous Huxley: potomek utytułowanej dynastii naukowców. W "Kontrapunkcie" zaczął zupełnie z innej strony niż Conrad: od opisu życia zbijającej bąki klasy posiadającej. Bogacze żadnych dylematów moralnych nie wykazują (odpowiedzialne na ich powstawanie procesy psychologiczne wygasły u nich w toku ewolucji kilka pokoleń wstecz). Nie mają też powodu podążania za jakimś celem. Nawet jeśli zajmują się twórczością artystyczną, to osiągnęli już takie wyżyny abstrakcji, że jest im w zasadzie wszystko jedno, czy ich twórczość w zasadzie znajduje jakiegoś odbiorcę. Życie osobiste elit natomiast powinno wprowadzić w głębokie kompleksy bohaterów współczesnych seriali lifestylowych. Twórcy tychże mogliby z tej niemal stuletniej książki przenosić na ekran całe fragmenty (dodając tylko pikantne bądź krwawe szczegóły). Pewnie to dlatego, że jednym z celów książki było przedstawienie ludzkiego życia jako reportażu przyrodniczego. Jednak coś tych bezmyślnych i pozbawionych uczuć bohaterów jednak od zwierząt rózni. Co stanie się, gdy znienacka spadnie na nich cierpienie przekraczające ich siły? Albo, gdy beztroska zabawa w złych chłopców i zepsute dziewczyny pójdzie o kilka kroków za daleko? Huxleya polecam przede wszystkim ze względu na jego zacięcie satyryczne i zmysł obserwacji. Wprawdzie opis obyczajów miał być tylko tworzywem literackim, w które pisarz opakował swoje teorie, ale jak to często bywa: część idei zwietrzała, inne nie każdego zainteresują, natomiast bystre oko, cięte pióro i dar ciekawego opowiadania jest w cenie niezależnie od epoki. Podobno też właśnie w 'Kontarpunkcie" po raz pierwszy zastosowano polifoniczną narrację. Dziś to już standard, ale warto sprawdzić, jak radzili sobie z tą techniką prekursorzy:). Trudno chyba znaleźć dwóch pisarzy, którzy mieliby tak różne podejście do człowieka. zastanawiam się co zadecydowało: pokolenie, pochodzenie (nie tylko narodowościowe, ale i klasowe), doświadczenia życiowe (emigrant a rozpaskudziony delfin), światopogląd? Ciekawe też jak było z odbiorem obydwu książek w czasach ich wydania, która tak naprawdę była czytana, kupowana i doceniona przez brytyjskiego odbiorcę? Słowem: chętnie porozmawiałabym z kimś, kto faktycznie pisał magisterkę na temat brytyjskich pisarzy w okresie tuż po Pierwszej Wojnie Światowej:). Opisany zbiór opowiadań Conrada to "Dziela wybrane" tom VIII, wyd. PIW, Warszawa 1987. Zawiera opowiadania: Donosiciel, Anarchista, Pojedynek, Il Conde, Uśmiech szczęścia, Ukryty sojusznik, Freja z Siedmiu Wysp, Plantator z Malaty, Dla dolarów, Książę Roman, Dusza wojownika, Opowieść. Źródla zdjęć: 1. wikipedia.pl, 2. http://heyoscarwilde.com/?s=Aldous+Huxley 3. http://ksiegarniainternetowa.legnica.pl/

wtorek, 5 października 2010

Tajfun i inne opowiadania - Joseph Conrad


Ogólnie przyjęte jest, że Tajfun jest szkolną lekturą, bowiem jest mnóstwo opracowań na ten temat itd. Tylko, że kogo zapytam czy miał ją jako lekturę szkolną, to jest zdziwiony, że ta pozycja jest w ogóle lekturą. Ja sama jej nie przerabiałam. I przyznam się szczerze, że czytało się ciężko. Pierwszym powodem jest tematyka marynistyczna, która nigdy mnie nie kręciła, a czytanie o tym mnie nudzi. Drugi powód to, że przez ponad 70 str. (tyle zajmuje cały utwór) wgłębiamy się analizę wydarzeń na statku podczas tajfunu, w jego ruchu, paniki ludzi, ich powolnej śmierci itd. Nic poza tym. I wychodzą dwa plusy. Jeden, że książka jest krótka, że nie napisano o tym wydarzeniu tomiska, bo bym się zanudziła na śmierć, albo jej niedoczytała. A drugi to bardzo trafny tytuł, konkretnie określający treść książki.
Poza Tajfunem w mojej książce są 3 inne opowiadania: Amy Foster, Falk: Wspomnienie, Jutro. I z tego wszystkiego najbardziej przyjęłam Amy Foster, bo była to powiastka miłosna, a nie przygodowa. Opowiadanie Jutro w ogóle do mnie nie dotarło. Proza Josepha Conrada nie wpada w moje gusta literackie. Przede mną Jądro ciemności, mam nadzieję, że wrażenia będą lepsze. Póki co wspomnień z jego twórczością nie mam zbyt miłych, niestety.

sobota, 2 października 2010

"Smuga cienia" Joseph Conrad



„Literatura angielska XIX wieku miała dwóch wielkich pisarzy. Jednym był Amerykanin – Henry James, drugim Polak – Joseph Conrad”


To żartobliwie brzmiące stwierdzenie ukuli sami Anglicy, a czego jak czego, ale wybitnych pisarzy na Wyspach Brytyjskich nie brak, więc takie wyróżnienie stanowi niezwykłą nobilitację dla obu panów. Dlaczego więc w Polsce, ojczyźnie Józefa Korzeniowskiego, proza naszego rodaka jest tak mało popularna wśród czytelników, tak rzadko chwalona poza środowiskiem literaturoznawców? Może rację ma Jerzy Illg, który wspomina o przestarzałych, niezadowalających na dzień dzisiejszy polskich tłumaczeniach dzieł pisarza:

„W krajach anglosaskich Conrad jest uznawany przede wszystkim za nowatora narracji, kontynuatora eksperymentów Henry’ego Jamesa. A w Polsce funkcjonuje jako moralista, pisze się o etyce Conrada. Może polskie dawne przekłady wyznaczają te interpretacje i inne by je zmieniły.”
**

Ironia losu, jeśli problemem dla właściwego odbioru prozy Polaka w naszym kraju byłaby bariera językowa, nieprawdaż?

Pełny tekst na blogu ZACZYTANEJ - zapraszam serdecznie :)