Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anne Brontë. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anne Brontë. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 lutego 2014

Anne Brontë - "Lokatorka Wildfell Hall"

Wiele lat temu w pewnej plebani pośród wrzosowisk mieszkała dosyć niezwykła rodzina, która na stałe wpisała się w kanon literatury światowej. Któż bowiem przynajmniej nie słyszał o "Wichrowych Wzgórzach" czy "Dziwnych losach Jane Eyre" których autorstwo przypisuje się siostrom  Brontë? Użyłam określenia "przypisuje", bowiem od jakiegoś czasu znawcy literatury coraz głośniej mówią, że autorką wszystkich książek była Charlotta, natomiast Emily i Anne tylko firmowały swoją osobą niektóre dzieła zdolnej siostry. Jak było naprawdę pewnie nigdy się nie dowiemy, aczkolwiek moim skromnym zdaniem, o ile można się dopatrzeć pewnego podobieństwa pomiędzy powieściami Charlotty i Anne, o tyle "Wichrowe Wzgórza", jedyna powieść Emily, są zupełnie z innej bajki.
Okazją do porównywania twórczości sióstr Brontë stała się lektura jednej z dwóch powieści autorstwa najmłodszej z nich, czyli Anne - dzięki wędrującym biblionetkowym książkom miałam bowiem możliwość przeczytać "Lokatorkę Wildfell Hall".

Do opuszczonego majątku Wildfell Hall sprowadza się młoda wdowa z kilkuletnim synkiem. Okoliczni mieszkańcy wprost usychają z ciekawości - kim jest Helen Graham? Kobieta nie jest jednak zbyt towarzyska, kontakty z sąsiadami ogranicza do koniecznego minimum, bardzo dba o swoją prywatność i wręcz obsesyjnie ochrania swoje dziecko. 
Najbliższymi sąsiadami Wildfell Hall jest rodzina Markhamów. Głową rodziny i prawnym właścicielem majątku jest Gilbert, starszy z dwóch synów owdowiałej pani Markham, młodszy Fergus zajmuje się głównie nicnierobieniem, natomiast ich siostra Rose to dorastająca panienka. Gilbert, podobnie jak wszyscy, jest zainteresowany nową sąsiadką, jednak jego ciekawość dosyć szybko przeradza się w zgoła inne uczucie. Z pewnych znaków wnioskuje, że nie jest jej obojętny, jednak Helen bardzo stanowczo odmawia mu swoich względów. Pewne światło na motywy takiego postępowania rzuca jej dziennik - z jego lektury Gilbert dowiaduje się całej prawdy o małżeństwie swojej ukochanej i powodach dla których odrzuca jego uczucie.

Powieść Anne Brontë, z racji czasu powstania zaliczana jest do literatury wiktoriańskiej, jednak jej treść musiała (tak mi się przynajmniej wydaje) być mocno szokująca dla ówczesnego czytelnika. Oto główna bohaterka, zamiast w ciszy i z pokorą przyjmować wszystko co pan mąż zadysponuje, ośmiela się mieć własne zdanie i walczyć o swoje prawa, a doprowadzona do ostateczności ucieka i ukrywa się wraz z dzieckiem w odległej wiosce. Trzeba pamiętać, że ucieczka od męża była wówczas w Anglii uważana za przestępstwo, więc autorka, której sympatia jest wyraźnie po stronie Helen, musiała brać pod uwagę, że jej dzieło będzie budziło kontrowersje.
Mocną stroną tej książki są świetnie nakreślone postacie, zarówno pierwszoplanowe, jak i te które stanowią niejako tło dla głównych bohaterów. Helen to osoba inteligentna i utalentowana (jest bardzo dobrą malarką), świadoma własnej wartości, jednak, jak to często bywa, serce nie zawsze słucha rozumu, i zakochuje się w człowieku najmniej godnym uwagi. Jeszcze zanim wychodzi za mąż za swojego ukochanego Arthura dostrzega jego wady, jednak trochę naiwnie sądzi, że go zmieni. Szybko okazuje się, że małżeństwo jest ze wszech miar niedobrane, rygorystyczne zasady moralne, którym hołduje Helen są dla Arthura zupełnie nie do przyjęcia, natomiast ona sama nie potrafi przejść do porządku dziennego nad ekscesami swojego męża, a przyjście na świat dziecka jeszcze pogarsza sytuację.
W osobie męża Helen można dostrzec dosyć wyraźne podobieństwo do Branwella, jedynego brata Anne Brontë, który był uzależniony od alkoholu i środków odurzających. Można też pokusić się o stwierdzenie, że Arthur Huntingdon był człowiekiem dosyć ograniczonym umysłowo, żeby nie powiedzieć upośledzonym. Autorka zresztą dosyć ostro obeszła się z przedstawionymi w tej powieści przedstawicielami szlachetnie urodzonych - to w większości ludzie niemoralni (tak mężczyźni jak i kobiety), wyrachowani i interesowni egoiści, nie liczący się nawet z uczuciami najbliższych osób. 

"Lokatorka Wildfell Hall" to piękna, ciekawa i wciągająca lektura. I tak naprawdę nieważne kto ją napisał, ważne, że WARTO ją przeczytać.



piątek, 13 grudnia 2013

"Agnes Grey" Anne Bronte

Tytułowa bohaterka, Agnes, jest córką pastora, który ubożeje w efekcie niefortunnego ulokowania majątku. Dziewczyna, chcąc pomóc rodzinie, ale i poznać świat, zostaje guwernantką. Był to jedyny zawód możliwy do wykonywania przez młodą kobietę. Agnes jest przekonana, że wspomnienia własnych dziecięcych odczuć, cierpliwość i serdeczność wystarczą, by radzić sobie z wychowankami i wciągnąć ich w fascynujący świat nauki. Niestety, jej wyobrażenia szybko obracają się w gruzy, gdy trafia do rodziny, w której dzieci są rozpuszczone, a rodzice nie udzielają jej żadnego wsparcia, wręcz obwiniają za kłopoty wychowawcze. Kolejni pracodawcy okazują się niewiele lepsi, jednak wcześniejsze doświadczenia pomagają Agnes w dalszej pracy.
Powieść dokładnie oddaje klimat XIX wiecznej Anglii i pozycję kobiety w społeczeństwie.  Najmłodsza z sióstr Bronte pisała najbardziej realistycznie, pominęła wątki fantastyczne, ale za to bardzo plastycznie ukazała postacie i ich wzajemne relacje. Dzięki temu budzi współczucie czytelnika dla Agnes, poniżanej, ignorowanej i wyśmiewanej zarówno przez dzieci, jak i dorosłych.
Jednak książka momentami była dla mnie nużąca. Brakowało mi emocji, wartkiej akcji, jakiej doświadczyłam w powieściach pozostałych sióstr Bronte. Agnes, jako narratorka, jest powściągliwa, ze szczegółami opisuje osoby, z którymi przyszło jej żyć, za to opisy wydarzeń nie raz przerywa w najmniej spodziewanym momencie. Również wątek miłosny jest mdły i okrojony, wybranek Agnes-wyidealizowany i przesłodzony.
Warto przeczytać, by poznać ciemne strony pracy guwernantki i docenić wolność, jaką mają współczesne kobiety.
Notka pojawiła się również na moim blogu.

niedziela, 6 października 2013

Agnes Grey - Anne Brontë

Nazwisko Brontë na zawsze wpisało się na karty światowej literatury. Zazwyczaj jest ono jednak kojarzone z Emily oraz Charlotte - i tak kojarzone było również przeze mnie. Nie lubię jednak pozostawać w ignorancji, więc kiedy nadarzyła się okazja, z radością sięgnęłam po dzieło trzeciej siostry Brontë. A teraz? - teraz nie mogę po prostu zrozumieć, dlaczego świat zna autorki "Wichrowych wzgórz" i "Dziwnych losów Jane Eyre", a nie zna Anne!

Zmartwiona sytuacją finansową rodziny Agnes Grey postanawia zostać guwernantką. Pragnienie poszerzenia własnych horyzontów szybko obraca się w nicość, kiedy okazuje się, iż podopieczni dziewczyny są rozpieszczeni, nieracjonalni i niesforni. Agnes mylnie uważała, że zapamiętanie siebie taką, jaką była w ich wieku, wystarczy aby zdobyć przyjaźń dzieci. A może zamiast niej, spotka ją miłość życia? 

Pierwsze strony są zaproszeniem do wstąpienia do XIX wieku - pełnego kobiet ubranych w gorsety, gentelmanów i guwernantek. Zaproszeniem, z którego nie omieszkałam skorzystać. Obecnie, kiedy już powróciłam z mojej ulubionej epoki do szarej rzeczywistości, nie mogę przestać żałować, iż nie przyszło mi żyć w epoce wiktoriańskiej. Jak mogę czuć inaczej, kiedy każda napotkana przeze mnie do tej pory książka z tamtej epoki tak kusi - i to niczym innym, jak samym klimatem? "Agnes Grey" nie odstaje od nich o ani odrobinę: lektura zapewnia rozrywkę w postaci poznawania licznych ówczesnych konwenansów, dobrych manier, masek obłudy i bali. 
Poznawanie treści umilają nader barwne i plastyczne opisy, bynajmniej nie przeszkadzające w zachłannym czytaniu i szybkim jego tempie. 
Miejsce akcji jest czytelnikowi nieznane. Nazwę zastępuje tylko pierwsza litera - hrabstwo X., miejscowość F. Nadaje to historii tajemniczości i składnia do zapytania, czemu bohaterka chce pozostać za wszelką cenę anonimowa. 
"Cóż, uważam, że jedno skradzione serce by wystarczyło - i to pod warunkiem, że uczucie byłoby odwzajemnione. W przeciwnym wypadku oznaczałoby to o jedno skradzione serce za dużo."
Portret psychologiczny głównej bohaterki został stworzony z pomysłem. Agnes to postać doskonale nakreślona, ale jednak mimo to nie potrafiłam się z nią utożsamić. Jest typową marzycielką i idealistką; z rzeczywistością radzi sobie nie bez trudności, ale próbuje robić dobrą minę to złej gry. To w niej kryje się przesłanie tej historii - dotyczące piękna i powierzchowności, próżności, determinacji oraz trwania w postanowieniach. Opowieść zdecydowanie skłania do refleksji. 

"Agnes Grey" to powieść, która spełniła moje wszystkie oczekiwania. Z pewnością zadowoli wszystkich fanów literatury wiktoriańskiej oraz sióstr Brontë. Polecam.

Ocena: 7/10

środa, 10 kwietnia 2013

ANNE BRONTË, Agnes Grey.

Nakładem wydawnictwa MG ukazała się po praz pierwszy wydana w języku polskim, powieść zatytułowana Agnes Grey autorstwa Anne Brontë, której twórczość pisarska znalazła się w cieniu sióstr – Charlotty, która napisała Dziwne losy Jane Eyre i Emily, autorki Wichrowych wzgórz.

Agnes Grey opowiada o losach młodej dziewczyny, córki anglikańskiego pastora, która ze względu na trudną sytuacje finansową rodziny, decyduje się nie być dalej ciężarem i poszukać pracy, jako guwernantka. Znajduje ją u dwóch rodzin: Bloomfield i Murray. W pierwszej powziętej pracy Agnes jest bardzo trudno przystosować się do roli, jaką ma spełniać. Prostolinijna Agnes wychowana w domu, w którym ceniono ważne wartości, nie może zrozumieć okazywanego jej przez dzieci braku szacunku i nieposłuszeństwa. Nawet w przypadku drugiej pracy, gdzie sprawowała opiekę nad dziećmi już starszymi, jako uboga guwernantka wielokrotnie spotykała się z poniżaniem. Dla dzieci bogatych rodzin, to majątek nawet w doborze męża jest najmilej widzianym przymiotem. Agnes z czasem z guwernantki staje się również towarzyszką rozkapryszonej, bezmyślnej i próżnej Rozalii oraz kochającej zwierzęta Matyldy. Ulega również urokowi skromnego wikarego Edwarda Westona. 

Narratorką w powieści jest Agnes Grey, kobieta potulna, posłuszna, cierpliwa, niosąca pomoc słabszym, która wiele zniesie i poświęci siebie dla innych, mimo, że czasem zdaje sobie sprawę, że jest to słuszne. Taka jest na zewnątrz dla ludzi z otoczenia, dla tych, dla których pracuje. Jej wnętrze poznajemy dzięki jej subtelnym myślom, niewypowiedzianym słowom, osobliwym analizom, skrzętnie skrywanym uczuciom. Agnes jest pełna ideałów, pragnie poszerzać swoją wiedzę, a jednocześnie nie chce być ciężarem dla rodziny i mimo ogarniającej ją tęsknoty, opuszcza ją na rzecz sprawdzenia się w roli guwernantki.

Styl, jaki spotykamy w powieści, jest już współcześnie niespotykany, być może, dlatego tak mnie zachwyca. Spokojny, wyważony, pełen dostojeństwa, kunsztu i rzec by można dopracowany. Dodać do tego jeszcze należy opisy Autorki dotyczące ówczesnej pracy guwernantki, życia bogatych oraz ubogich rodzin. Być może, dlatego powieści pisane w XIX wieku tak fascynują. Warto zresztą podkreślić, że w powieści można odnaleźć wątki autobiograficzne Anne Brontë. To powieść, którą bardzo dobrze się czyta i ulega się jej urokowi. To dziewiętnastowieczna klasyka, która zadowoli wielbicieli sióstr Brontë .



ANNE BRONTË, Agnes Grey, wydawnictwo MG, czerwiec 2012, przekład: Magdalena Hume, okładka twarda, stron 256.

wtorek, 26 lutego 2013

Anne Brontë Agnes Grey.

„Nie szukam ideału. Nie mam do tego prawa, bo mnie samemu wiele brakuje do doskonałości”. 
Klasyka literatury nigdy nie była gatunkiem do, którego by mnie jakoś specjalnie ciągnęło . Choć książki takich autorów jak Dostojewski , Tołstoj  czy Austen to  pewnego rodzaju kanon ja jeszcze nie miałam okazji zapoznać się z tymi tytułami. Doszłam jednak do wniosku , że najwyższy czas nadrobić  zaległości.  Jednym  z moich   czytelniczych celów na 2013 r  jest przeczytanie wszystkich dzieł autorek o nazwisku
Brontë. Mam za sobą lekturę książki "Wichrowe Wzgórza" tak więc pierwszy krok został już wykonany. Pora zrobić kolejny  aby móc przekonać się czy powieści sióstr , które ceni wielu czytelników na całym świecie spodobają się także i mnie. Tak więc gdy tylko dowiedziałam się, że kolejna nie wydana dotąd w naszym kraju powieść najmłodszej z sióstr niebawem pojawi się w księgarniach od razu wpisałam ją sobie na listę "Chcę przeczytać". Co prawda musiałam trochę poczekać aż będę mogła przewracać jej kolejne  strony, ale uwierzcie mi  warto było. Tak napisane książki to perełki pisane przez duże p. Emocje towarzyszą czytelnikowi do ostatniej strony a wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach. Gdy "Agnes Grey" znalazła się w mojej biblioteczce nie zamierzałam tracić czasu i  od razu wyruszyłam w kolejną literacką podróż. Tym razem przeniosłam się do dziewiętnastowiecznej Anglii . To właśnie tam w swoje rodzinne strony zabiera czytelników sławna pisarka.

Tytułową bohaterką utworu została młoda  pochodząca z dobrego domu dziewczyna , której zawsze wpajano słuszne wartości. Od dziecka wiedziała ona czym jest miłość , godność i sprawiedliwość. Trudna sytuacja finansowa  rodziny zmusza ją do podjęcia dodatkowej pracy. Nastolatka  pomimo, iż dopiero niedawno  skończyła osiemnaście lat   postanawia spróbować swoich sił jako guwernantka. Choć rodzice starają się za wszelką cenę odwieźć córkę od tego pomysłu dziewczyna  nie zamierza tak  po prostu zrezygnować. Agnes głęboko wierzy w to , że  ciepłe uczucia jakimi darzy dzieci oraz własne doświadczenia i wspomnienia z dzieciństwa pomogą w dobrym  wykonywaniu  powierzonych jej zadań.  Doskonale wie iż opieka nad dziećmi wymaga ogromnej cierpliwości, opanowania i spokoju mimo to ma nadzieję  , że nie zawiedzie ani siebie ani swoich nowych pracodawców. Czy tak się stanie ? A może młoda kobieta bardzo szybko  będzie musiała przełknąć  gorzką  pigułkę porażki? Tego już zdradzać mi nie wolno jeśli nie chcę odbierać czytelnikowi przyjemności z odkrywania kolejnych tajemnic jakie kryje w sobie powieść.

Analizując  taki utwór  należy  przywołać kontekst biograficzny( przy okazji innych książek również można to czynić , ale nie zawsze jest to konieczne). . Książka ta oparta jest bowiem na osobistych doświadczeniach samej autorki. Ona sama w przeszłości wybrała tę jakże wymagającą profesję. Często wspominała o tym jej starsza siostra Charlotte. Fakt ten doskonale widać na kartach powieści. Anne pełni rolę przewodnika  wprowadza czytelnika w świat , w którym miała okazję żyć.  Często zwraca się bezpośrednio do  odbiorcy   kilkakrotnie powtarzając słowo Czytelniku. Pisarka powierzyła  pierwszoplanowej postaci jeszcze jedną ważną rolę. Uczyniła ją narratorką powieści, w ten sposób całą historię poznajemy z perspektywy  nastoletniej dziewczyny. Agnes nie jest  typem osoby przebojowej i pewnej swego. Wręcz przeciwnie to postać odważna , uczciwa , ale też bardzo wrażliwa . Chcę ona nie tylko wywalczyć sobie godziwe wynagrodzenie i spełnić jakieś swoje marzenia. Pragnie również dać od siebie jak najwięcej .  
Przyszła pora aby napisać kilka słów o mocnych stronach i nielicznych mankamentach utworu. Największym atutem powieści są według mnie  występujące w  niej postaci kobiece. Pisarka potrafi znakomicie nakreślić ich portrety . Pokazuje , że  z niektórych z nich można by brać przykład a zachowania pozostałych lepiej nie naśladować. Na słowa pochwały zasługuje również pierwszoosobowa i bardzo sugestywna narracja. Dzięki takiemu zabiegowi pisarka pozwala aby wykreowana przez nią bohaterka nie tylko  opowiedziała odbiorcy swoją historię , ale też przybliżyła mu   polityczne i społeczne realia  dziewiętnastowiecznej Anglii. Na kartach książki czytamy o tajnikach pracy guwernantki ale i o trudnej sytuacji kobiet w czasach   tak bardzo dla nas odległych. To opowieść o młodej pełnej zapału i chęci do pracy dziewczynie, która  próbuje odnaleźć szczęście w świecie pełnym konwenansów i żelaznych zasad. Ich złamanie może oznaczać koniec marzeń o dalszym kształceniu się i poszerzaniu swoich horyzontów. Na co jeszcze zwrócić szczególną uwagę podczas czytania tej powieści? 
Warto zauważyć także  wartościowe cytaty , które raz po raz pojawiają się przed oczami czytelnika. i nadal nie straciły na aktualności.  Przykładem mogą być choćby słowa znajdujące się na początku  tekstu. Kolejne brawa autorka dostaje ode mnie za swój naturalny dar  kierowania emocjami czytelnika. Umie ona również stworzyć bohaterki , które są kompletnymi przeciwieństwami., Najmłodsza  z sióstr Brontë napisała powieść  niesamowicie realistyczną , pełną uroku , subtelną. Jej czytanie to prawdziwa przyjemność.  Autorka choć nie musi i tak udowadnia , że  wszystkie zachwyty nad jej twórczością są jak najbardziej uzasadnione.  Jednym jedynym mankamentem książki, który zauważyłam jest to, że czasem  Agnes chce nad wyraz dokładnie przedstawić nam swój świat  i  czasami zapomina o tym iż opisy to nie wszystko, Potrzebna jest również akcja. Ten mały defekt rekompensuje mi cała gama niezwykle różnorodnych postaci. Mamy tutaj posłuszną młodą damę , doświadczoną przez los kobietę,  ja również złośliwą i opryskliwą matkę .Jest w czym wybierać. Książka  choć pozbawiona jest nagłych zwrotów akcji , drastycznych scen i zagadek do rozwikłania ma inne atuty o których wspomniałam wcześniej. Powieść broni się sama . Napisana jest barwnym, wyrazistym  i pozbawionym archaizmów językiem.  
Drogi Czytelniku Droga Czytelniczko: "Agnes Grey" nie jest książką adresowaną do wszystkich. Raczej nie przypadnie do gustu osobom lubiącym wartką akcję i oczekującym ogromnych emocji. Jeśli jednak nazywasz siebie miłośnikiem literatury epok wcześniejszych  śmiało możesz rozpocząć poszukiwania tej książki w księgarni  czy bibliotece. Nie będziesz żałował czasu , który spędzisz na jej czytaniu. Jest to  fascynująca opowieść o  poszukiwaniu szczęścia, chęci zdobycia dobrej pracy , poznaniu samej siebie. Podczas lektury zobaczysz także , że  czasem  za  możliwość realizacji swoich marzeń trzeba zapłacić bardzo wysoką cenę. Z czystym sumieniem polecam.

czwartek, 3 stycznia 2013

Znowu Bronte

Losy kobiety walczącej o niezależność w świecie, gdzie w oczach społeczeństwa i w świetle prawa żona jest jedynie własnością męża. Pojawienie się we dworze Wildfell Hall pięknej i tajemniczej wdowy wywołuje huragan plotek wśród okolicznych mieszkańców. Czy młoda kobieta skrywa jakiś mroczny sekret? Nikt nie może uciec przed przeszłością...


 Macie czasami uczucie, że nie pasujecie do swojej epoki? Ze urodziliście się co najmniej o 150 lat za późno? Ja miewam tak często, dlatego tym chętniej sięgam po powieści. Bardzo cenię Twórczość Sióstr Bronte, moja faworytką pozostają „Dziwne losy Jane Eyre”, ale widzę, że „Lokatorka Wildfell Hall” będzie następna na liście, chociaż zatrważająco długo gościła na mojej liście „teraz czytam” to w rzeczywistości, gdy się za nią naprawdę zabrałam poszło piorunem. Bo nie mogło być inaczej.

Książka to klimatyczna opowieść o tym jak do jednego z dworów wprowadza się tajemnicza kobieta z synem. Wszyscy mają ją za wdowę, jednak dosyć szybko po okolicy rozchodzą się plotki o jej niemoralnym prowadzeniu w przeszłości, na nieznajomą unosi się aura skrywanej tajemnicy, Helena maluje obrazy, które wysyła na sprzedaż do Londynu, ale nie podpisuje się prawdziwymi inicjałami, mętnie się tłumacząc. Tymczasem Gilbert młody mężczyzna traci dla sąsiadki głowę. Stara się do niej zbliżyć, gdy ona mu to utrudnia wykorzystuje do tego jej syna, który najwyraźniej potrzebuje męskiego towarzystwa, gdyż Helena sprawia wrażenie nadopiekuńczej. Okazuje się, że Helena nie odtrąca Gilberta bez powodu, sama też do niego czuje ale ze względu na swoją przeszłość nie chce chłopakowi utrudniać życie, daje mu do przeczytania swój dziennik z czasów gdy była mężatką. Gilbert chyba nigdy nie spodziewał się czego się dowie.

Początkowo obawiałam się, że będzie to powieść epistolarna za czym nie przepadam za bardzo, szczęście moje obawy były przedwczesne, autorka zastosowała kilka rodzajów narracji(w tym również listy), z każdym rodzajem radząc sobie świetnie, na pewno nie zrazi nas narracja, chociaż próżno oczekiwać tutaj adrenaliny jak w thrillerze czy kryminale, to jest zaleta powieści XIX-wiecznych, wszystko tchnie spokojem, pozbawione jest tej znanej nam z codzienności  bieganiny. Tutaj światem rządzą ugruntowane, może się wydawać od wieków konwenanse. W tym świecie kobieta jest zagubioną, słabą istotą zdaną na łaskę mężczyzn, dla której jedyną szansą na dobre życie jest zamążpójście. Przykład bohaterki pokazuje jak łatwo było w ten sposób wpaść w pułapkę, przecież Helena nie była szczęśliwa w małżeństwie, jej dzienniki pokazują ile przeszła, ile wycierpiała, jakiego heroizmu wymagała od niej decyzja by porzucić męża i rozpocząć nowe życie. Jakiż to ogromny kontrast w porównaniu do dzisiejszych czasów gdy małżeństwa rozpadają się z błahych powodów i takie rozejście nic nie znaczy.
Siostry Bronte, same będący dosyć postępowe w swoich książkach kreują fascynujące żeńskie postacie, silne, takie które walczą o siebie, o swoje szczęście i przyszłość, a nie pozwalają nieść się życiu, jak bezwolne liście rzucone do strumienia. Helena jest bez wątpienia kobietą która wyprzedza swoją epokę, z jej charakterem ułożyłaby sobie życie w każdych czasach.

Co tu dużo mówić książka to nie tylko ciekawa opowieść o życiu w XIX wieku, konwenansach, małżeństwie, ale także opowieść o pięknej miłości, nie takiej spektakularnej jak z hollywoodzkiego filmu, ale takiej normalnej, codziennej.

Osobiście bardzo książkę polecam…

"Agnes Grey"

Pierwsze polskie wydanie. Co znaczyło być guwernantką - inspirowana prawdziwymi przeżyciami autorki opowieść o trudach i upokorzeniach doświadczanych przez kobiety zmuszone trudnić się tą profesją – jedyną, możliwą dla szanowanej, niezamężnej kobiety w dziewiętnastowiecznej Anglii. Agnes nie ma wyboru. Trudna sytuacja finansowa rodziny zmusza Agnes do objęcia posady guwernantki. Ma nadzieję, iż pamięć o tym, jaka była w dzieciństwie pomoże jej nawiązać kontakt z podopiecznymi. Jednak dzieci okazują się niesforne, a pracodawcy wyniośli i nieuprzejmi. Czy objęcie posady u innej rodziny przyniesie jej odrobinę szczęścia?



 Powieści sióstr Bronte zna i kocha cały świat. W Polsce dopiero od niedawna możemy poznać  dobrze twórczość tych sióstr. Wcześniej dostępne były tylko „Wichrowe Wzgórza” i „Dziwne losy Jane Eyre”. Ostatnie 1,5 roku było łaskawe dla wielbicieli powieści  wiktoriańskiej, „Agnes Grey” to  powieść najmłodszej siostry Bronte – Anny.  Odkładałam lekturę w czasie, bo czytałam wiele opinii, według których czyta się książkę ciężko, jest podobno męcząca i ogólnie nic specjalnego.

Zdziwiły mnie te opinie, bo  z tego co czytałam to opowiadania o pracy guwernantek były ciekawy, wszak kobiety te nie miały lekkiego życia, ich pozycja w domach była różna, niektóre były prawie członkami tych rodzinne, inne spychano na margines. A niezależnie od sytuacji miałam zagwarantowane, poznanie od kuchni tak zwanych dobrych domów i zachowań dzieci w XIX wieku. Dodatkowo w książce miał być wątek miłosny, byłam bardzo ciekawa. O życiu guwernantki w Polsce wiedziałam co nieco dzięki biografiom Marii Skłodowskiej – Curie, która zanim wyjechała do Paryża przez kilka lat uczyła po domach. Wiedziałam więc, że los nauczycielki nie tylko dziś nie jest lekki, wiązał się już wtedy z ciężką pracą, koniecznością posiadania niewyczerpanych pokładów cierpliwości, płaca nigdy nie była adekwatna do wysiłku włożonego w wykonanie pracy. I wbrew pozorom posada nauczyciela nie wiązała się z szacunkiem społeczeństwa.  Ale może tylko w Polsce tak jest/było, wszak wiadomo, że u nas zawsze inaczej.

Tytułowa bohaterka – Agnes, to dziecko mezaliansu, jej matka miała pecha posłuchać głosu serca i wyjść za mąż z miłości, za mężczyznę, który nie dorównywał jej pozycji. W efekcie Rodzina skazała ją na ostracyzm. Jakby na złość krewnym małżeństwo jest szczęśliwe. Państwo Grey żyją biednie, ale szczęśliwie, nie przelewa im się, ale towarzyszy im miłość, szacunek i rodzinne ciepło. 
Agnes widzi kiepską sytuację materialną rodziny i postanawia pomóc, jedyne co może robić to uczyć. Postanawia zostać guwernantką.  Nie ma pojęcia o realiach, dlatego buduje zamki na lodzie, marzy o prowadzeniu dzieci do Wiedzy, wzbudzaniu w nich pasji, nowych zainteresowań, w ciepłej rodzinnej atmosferze.
Niestety rzeczywistość jest daleka od jej marzeń…
Nie wiem dlaczego tyle osób mówiło, że to trudna książka, że jest nudna. Ja się nie nudziłam, wręcz przeciwnie, czytałam jak zahipnotyzowana. Czytając o przeżyciach Agnes, żywo to wszystko przeżywałam. Wystarczyło wczuć się w jej sytuację,  młoda, niedoświadczona dziewczyna na łasce obcych ludzi…  jej nadzieje zawiodły, plany nie wypaliły a dodatkowo tęskni za bliskimi.

Moim zdaniem to jedna z lepszych książek sióstr Bronte, owszem nie dorównuje „Dziwnym losom” które w mojej prywatnej hierarchii są najwyżej, ale tłumaczę sobie to tym, że pisane były przez inną siostrę i skupiają się bardziej na życiu codziennym guwernantki, mniej na jej życiu uczuciowym, chociaż to przecież również jest.

środa, 17 października 2012

Agnes Grey* - Anne Brontë

Patrick Brunty, syn ubogiego irlandzkiego chłopa od najmłodszych lat wykazywał niezwykłą ambicję. W Cambridge (sic!) uzyskał stypendium, które pozwoliło mu zdobyć upragnione wykształcenie. Przyjął święcenia, zmienił nazwisko na Brontë, a małżeństwo z inteligentną córką pastora z Kornwalii pozwoliło mu na objęcie własnej parafii w Haworth. Małżeństwo było udane, lecz nie trwało długo, bo zaledwie siedem lat – Maria wydawszy na świat sześcioro dzieci, zmarła na raka w wieku 38 lat. Patrick pragnąc zapewnić dzieciom dobre wykształcenie posłał cztery najstarsze dziewczynki do szkoły z internatem. Niestety, straszne warunki, w jakich się znalazły odbiły się na zdrowiu dwu najstarszych dziewczynek – Maria i Elizabeth zmarły na gruźlicę w skutek niedożywienia i braku opieki. Przerażone Charlotte i Emily wróciły do domu. Od tamtej pory pastor zajął się kształceniem dzieci: religia, gramatyka, geografia, historia. To on zaszczepił dzieciom miłość do literatury – Szekspir, Milton, Byron, Walter Scott i in. Również zasługą Patricka była miłość całej czwórki do natury i poszanowanie dla zwierząt (co widać w twórczości sióstr). Branwell dał się poznać jako wspaniały portrecista, jednak jego nadwrażliwa, zmienna i skłonna do uzależnień natura kazała mu raz po raz niweczyć szanse na stałą posadę i sukces. Dziewczynki od najmłodszych lat podejmowały próby literackie. Zadebiutowały wspólnie przyjmując męskie pseudonimy tomikiem poezji w 1846 roku (Poems by Currer, Ellis and Acton Bell). Następnie przyszedł czas na wydanie powieści, którą każda z sióstr pisała od lat. Anne Brontë, przyszła na świat 17-go stycznia 1820 roku, jako najmłodsza córka Patricka i Marii. Naturalne, że tak jak siostry, w wieku dziewiętnastu lat znalazła posadę jako guwernantka w domu państwa Ingham w Mirfield. Rodzina obawiała się o jej wątłe zdrowie, lecz Anne była nieugięta. „Jej ciężkie przejścia w tym domu, wiernie opisane w powieści Agnes Grey, dają miarę upokorzeń i cierpień, jakie często musiały znosić guwernantki w zacnych skądinąd rodzinach. Na tej posadzie wytrwała osiem miesięcy, po czym, mimo swej cierpliwej i obowiązkowej natury, została niechlubnie zwolniona”**. W powieści znajdujemy określenia „gehenna, jaką przechodziłam”, czy „moi mali dręczyciele”***. W Agnes Grey można również odnaleźć echa nieszczęśliwej miłości Anne. W osobie wikarego Edwarda Westona, Anne unieśmiertelniła – również wikarego - Williama Weightmana, w którym była z wzajemnością zakochana. Weightman zmarł na gruźlicę, co Anna przypłaciła długą depresją. Żadne z rodzeństwa nie dożyło czterdziestki – Anne zmarła na gruźlicę w wieku zaledwie 29 lat. Emily pięć miesięcy po Anne odeszła w wieku 30 lat. Branwella również zabrała gruźlica (w wieki 31 lat). Charlotte żyła najdłużej – wydała jeszcze dwie powieści, wyszła za mąż za (a jakże!) wikarego, Arthura Bella Nichollsa i zmarła w połogu mając 39 lat.  

* Dziś, pozwolicie, że zamiast stricte recenzji - krótki biogram autorki. 
** Wstęp do Wichrowych Wzgórz Emily Brontë, Ossolineum, 1990 r. 
 *** Agnes Grey - Anne Brontë, wyd. MG, 2012 r., s. 48

Więcej na stronie: sprawydomowe.blogspot 

sobota, 6 października 2012

"Agnes Grey" - Anne Bronte


Tłumaczenie: Magdalena Hume
Wydawnictwo: MG
Stron: 232

Do czytania tej książki przystępowałam z niemałymi oczekiwaniami, wszak wcześniej zapoznałam się ze znakomitą Lokatorką Wildfell Hall, która na długo pozostanie w mojej pamięci. Anne Bronte w swym krótkim życiu zdążyła napisać dwie powieści, a Agnes Grey była tą debiutancką (inspirowaną osobistymi przeżyciami autorki). Właściwie to wiele wyjaśnia, bo jest to powieść mniej rozbudowana, mniej wnikliwa i (co nie trudno zauważyć) o ponad połowę krótsza od Lokatorki... A szkoda, bo potencjał w tej historii był ogromny. Niemniej czytałam Agnes Grey z przyjemnością, gdyż dzięki niej mogłam po raz kolejny przenieść się do dziewiętnastowiecznej Anglii...
 
Tym razem dane mi było bliżej zapoznać się z cieniami i blaskami profesji guwernantki. No dobrze - głównie cieniami. Agnes to osiemnastoletnie dziewczę, młodsza córka pastora Grey'a, która postanawia wyprowadzić się z domu i podjąć pracę jako guwernantka. Z jednej strony dziewczyna pragnie wspomóc finansowo rodzinę, a z drugiej - rozpiera ją chęć przygód, poszerzania horyzontów oraz ogromne pragnienie niezależności. Praca guwernantki była jedyną właściwie, jaką mogła podjąć niezamężna kobieta bez narażania się na krytykę innych. Teoretycznie guwernantki szanowano. Nie były przecież służącymi, a wykształconymi, dobrze wychowanymi kobietami, które sprawowały pieczę nad kształceniem panien i paniczów z zamożnych domów. W praktyce jednak bywało zgoła inaczej...

Agnes bardzo szybko przekonuje się, jak naiwne były jej wszystkie wyobrażenia o pracy guwernantki. Wychowana w domu pełnym zrozumienia, miłości i posłuszeństwa nie może początkowo uwierzyć, że dzieci potrafią być tak okrutne, tak niegrzeczne, tak fałszywe, a rodzice tak pobłażliwi, ślepi i nierozsądni. Dziewczyna robi wszystko, co w jej mocy, aby wpoić w swoich podopiecznych uczucia pokory, wdzięczności, wstydu czy miłości, jednak bez skutku. Ciężko zyskać jej posłuch, skoro rodzice albo dzieciom pobłażają, albo widzą tylko ich fałszywą, wygładzoną maskę. Pierwszą rodzinę opuszcza Agnes dość szybko, w drugiej natomiast opiekuje się dziećmi starszymi, potem już dojrzewającymi pannami. Praca tu okaże się dla panny Grey jeszcze trudniejsza, ale nie ze względu na trudniejszych podopiecznych, a na uczucia, które w niej samej zaczną się rodzić.
 
 
[Całość przeczytacie na moim blogu.]

poniedziałek, 1 października 2012

"Lokatorka Wildfell Hall" - Anne Bronte


Tłumaczenie: Magdalena Hume
Wydawnictwo: MG
Stron: 525



Klasyka angielska, szczególnie ta dziewiętnastowieczna, to klimat, w którym czuję się najlepiej. Żaden ze mnie wielki znawca, ja po prostu z każdą książką zakochuję się coraz bardziej w tej literaturze. Gdy w blogosferze zaczęły się pojawiać recenzje Lokatorki Wildfell Hall (jak głosi okładka: "Nigdy dotąd niewydawana w Polsce powieść Anne Bronte!"), to po prostu wiedziałam, że muszę tę książkę przeczytać. A ponieważ recenzje były przeważnie pozytywne, a oceny wysokie, to miałam ogromne oczekiwania. Już na wstępie mogę szczerze przyznać, że książka Anne Bronte przeszła wszelkie moje oczekiwania! I chyba póki co będzie to moja ulubiona siostra-pisarka z klanu Bronte (co prawda narazie przeczytałam tylko Wichrowe wzgórza Emily Bronte i Dziwne losy Jane Eyre Charlotte Bronte), a w moim osobistym rankingu stać będzie nawet wyżej niż Jane Austen.

Lokatorka Wildfell Hall to historia niezwykłej kobiety, która postanowiła zawalczyć o siebie i przeciwstawić się narzuconym odgórnie zwyczajom i normom, co w ówczesnym jej świecie było próbą niemal samobójczą. Czytelnik początkowo poznaje całą historię z perspektywy Gilberta Markhama - młodego, trochę zbuntownego mężczyzny, który zostaje zauroczony przez nową, tajemniczą lokatorkę starego dworu. Helen Graham budzi w miasteczku wiele negatywnych emocji, gdyż nie zależy jej na integracji czy uznaniu mieszkańców. Broni własnej prywatności. Staje się w końcu ofiarą pomówień i niesprawiedliwych oskarżeń. A stający w jej obronie Gilbert sam doznaje chwili zwątpienia w kobietę. Mimo wszystko postanawia ona zaufać mężczyźnie i pozwala poznać swoją przeszłość - daje mu do przeczytania własny dziennik, którego dokładne przytoczenie stanowi mniej więcej połowę książki.

Dziennik Helen przenosi czytelnika o kilka lat wcześniej, gdy kobieta była jeszcze panną na wydaniu. Opisuje ona starania konkurentów o jej rękę, miłość do pana Huntingdona oraz wszystkie konsekwencje wynikające z przyjęcia oświadczyn. Początkowe zakochanie i zaślepienie staje się w obliczu rzeczywistości prawdziwym dramatem tej wcześniej silnej i pewnej siebie damy. Ostatecznie podejmuje ona najtrudniejszą decyzję - walkę. Walkę o lepsze jutro dla siebie i swojego syna.


[Całość przeczytacie na moim blogu.]

czwartek, 20 września 2012

Anne Brontë LOKATORKA WILDFELL HALL






(…) twierdzi pan, że to pokusy ćwiczą charakter. Z drugiej strony jednak uważa pan, że kobiety nie powinno się na nie narażać i że nie należy jej zanadto zaznajamiać ze złem. A więc pańskim zdaniem jest ona z natury tak niemoralna lub bezrozumna, że nie będzie umiała przeciwstawić się pokusie. I póki utrzymywana jest w niewiedzy i zamknięciu, pozostanie czysta i niewinna, ale ponieważ pozbawiona jest prawdziwej moralności, gdy tylko dowie się, co to grzech, od razu stanie się grzesznicą. A im większą posiądzie wiedzę i wolność, tym większe będzie jej zepsucie.”



Przed tą książką ostrzegano kobiety. Pełna rozpusty, zepsucia i wulgarności (wedle ówczesnych standardów rzecz jasna) miała bowiem pokazywać świat przerysowany, zupełnie nieznany oburzonym gremiom panów redaktorów. Podłe insynuacje, jakoby rozwiązłość, rozrzutność i używki mogły dotyczyć przykładnych mężów i dżentelmenów z urodzenia, zakrawało na jawną niedorzeczność, ale i tak szkodzić mogły przecież naiwnym i niezdolnym do samodzielnego myślenia niewieścim główkom. Zaś sam pisarz rozprawiający o żonie tkwiącej w pułapce koszmarnego małżeństwa to z pewnością dewiant lubujący się w konfabulacjach i szerzeniu fermentu. W takiej atmosferze roku 1848 „Lokatorka Wildfell Hall” autorstwa Actona Bella odniosła wydawniczy sukces, wyprzedając się w pełnym nakładzie w okresie zaledwie sześciu tygodni.
Ukryta pod męskim pseudonimem, Anne Brontë napisała powieść na tyle szokującą dla ówczesnego czytelnika, iż nie znalazła dla swojej prozy poparcia nawet u własnej siostry, pisarki Charlotte Brontë, która to zaraz po śmierci młodszej Anne, wstrzymała wydawnicze plany dodruków bestselerowej, jakby na to dziś spojrzeć, „Lokatorki Wildfell Hall”, skazując tytuł na długotrwałe zapomnienie. Lub co najmniej usunięcie się w cień dzieł starszych sióstr. Odważny i postępowy głos autorki został skutecznie wyciszony – sytuacja żony jako własności męża nie podlegała w ówczesnej Anglii publicznej dyskusji. A o tym jest właśnie rzeczona powieść najmłodszej z sióstr Brontë.

niedziela, 26 sierpnia 2012

"Agnes Grey" Anne Brontë

"Obyś cudze dzieci uczył" chciałam zakrzyknąć nie raz podczas lektury "Agnes Grey" Anne Brontë. Wichry niepomyślnego losu zmusiły tytułową Agnes Grey do przyjęcia posady guwernantki w rodzinie Bloomfieldów, gdzie już podczas pierwszego dnia musiała przekonać sie, jak bardzo ciężkim kawałkiem chleba jest nauczanie. Rodzinę, która przyjęła ją pod swój dach nie można nazwać sympatyczną. Wiejąca chłodem pani Bloomfield, która stanowczością wykazuje się tylko względem młodej guwernantki. Ówczesny dorobkiewicz - pan Bloomfield, człowiek pozbawiony jakikolwiek dobrych manier, wymagający bezdyskusyjnego posłuszeństwa od wszystkich członków rodziny i samej Agnes. Dzieci z piekła rodem: panicz Tom - siedmioletni sadysta przekonany o swojej wyższości i nieomylności, które to cechy były troskliwie pielęgnowane przez rodzicow oraz wuja; Mary Ann - rozpuszczona pannica (nawet nie potrafię napisaćpanienka, bo jej zachowanie jest wiecej niż karygodne); panienka Fanny - nieumiejąca nic i niechcąca się niczego nauczyć. Szczerze mówiąc ja po pierwszym dniu w takim domu uciekłabym oknem przy pierwszej nadążającej się okazji, ale nie obowiązkowa Agnes Grey. 

Kontynuacja na moim blogu. Zapraszam.