Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura amerykańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura amerykańska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 kwietnia 2021

Edith Wharton, Lśnienie księżyca.


 

Lśnienie księżyca (The Glimpses of the Moon) Edith Wharton to bardzo dobry romans wydany w 1922 roku. Nick i Susy należą do amerykańskiego społeczeństwa lat 20. XX wieku klasy wyższej, choć ich rodziny straciły swoje fortuny. Niestety są oboje bezrobotni i w dodatku nie posiadają żadnych oszczędności, ani źródeł wsparcia finansowego. Miejsce utrzymują dzięki patronatowi i zamożnym przyjaciołom. Jedynym sposobem na podwyższenie materialnego statusu i niezależność Susy i Nicka byłaby możliwość poślubienia kogoś bogatego. Miłość jednak nie wybiera. Kiedy ich drogi krzyżują się i następuje wzajemne przyciąganie, para decyduje się na popełnienie szaleństwa i postanawia zawrzeć związek małżeński. W najbliższym roku korzystając ze statusu nowożeńców będą korzystać z hojności bogatych i korzystać z ich gościnności. Innymi słowy będą pasożytami sfery wyższej. 
 
Susy Branch i Nick Lancing opracowują jednak plan. Gdy jedno z nich pozna kogoś zamożnego, drugie nie stanie na drodze do wykorzystania „okazji”. Pierwsze tygodnie małżeństwa rzeczywiście są pełne ekscytacji i wspaniałych podroży. Tyle tylko, że co kiedyś Nickowi wydawało się zabawne, obecnie stało się irytujące tak jak sytuacja Nelsona Vanderlyna. Lancing przestaje akceptować pewne sytuacje w gronie znajomych, a otrzymane prezenty zaczyna dostrzegać jak swego rodzaju łapówkę. Gdy Susy nieopatrznie zaplatała się w brudne sprawy Ellie, dochodzi między małżonkami do nieuniknionej kłótni. Nick i Susy postanawiają się rozstać i pozwolić sobie na znalezienie ewentualnego bogatego małżonka. Obydwoje myślą o sobie, ale jednocześnie docierają do nich plotki o poczynaniach i adoratorach drugiej osoby i tak rodzą się nieporozumienia. Co jednak jest ważniejsze od miłości: tytuły, klejnoty, blichtr, luksus czy pieniądze? Czy dobrobyt może zastąpić prawdziwą miłość? Bohaterowie książki sami muszą odkryć wartości życia i sprostać pokusom, na jakie się zdecydowali.
 
Powieść nasycona jest emocjami. Autorka jasno podkreśla, że w związkach ważna jest komunikacja i chęć podjęcia wysiłku w rozwiązywanie zaistniałych konfliktów. Nick i Susy starają się nie angażować w związek do końca. Brak wypracowania kompromisów i odwagi potrafi prowadzić do utraty tej drugiej osoby i zapomnienia o tym, co jest w życiu ważne: miłość, zaufanie, bliskość. 

Sposób łączenia romantyzmu z realizmem jest w powieści fascynujący. Można zaobserwować, że Edith Wharton nie była mile usposobiona do ludzi zamożnych, ganiła też płytkość, banalność i zdradę. Mimo upływu lat, książka stanowi mądrą kwintesencję rozważań tego, na czym powinien opierać się związek kochających się ludzi.



Edith Wharton, Lśnienie księżyca, wydawnictwo MG, wydanie 2017, tytuł oryg.:  The Glimpses of the Moon, tłumaczenie Karolina Rybicka, okładka twarda, stron 286.

piątek, 3 kwietnia 2020

Louisa May Alcott, Małe kobietki.


      Uniwersalne w swoim przesłaniu powieści autorstwa Louisy May Alcott (1832–1888) zostały wydane w tomie nakładem wydawnictwa Poradnia K. To wydanie niezwykłe, bowiem w książce znaleźć można ilustracje filmowej z ubiegłorocznej ekranizacji (premiera w Polsce 31 stycznia 2020). 

       Powieść została po raz pierwszy wydana w 1868 r. Powstała na bazie doświadczeń samej autorki. W Polsce po raz pierwszy ukazała się w 1876 r. Powieść szczegółowo opisuje życie sióstr: Meg, Jo, Beth i Amy i jest luźno oparta na życiu autorki i jej trzech sióstr. Badacze często powieść Małe kobietki określają jako autobiograficzną lub półautobiograficzną. Niemniej autorka odniosła sukces, bowiem czytelnicy zaczęli domagać się kontynuacji. Tak został wydany tom drugi zatytułowany Dobre żony.
      W Małych kobietkach poznajemy cztery nastoletnie siostry, które mieszkają z ukochaną matką w domu w Massachusetts. Nie żyją w luksusach, bowiem głowa rodziny March przebywa aktualnie z dala od domu i bierze udział w amerykańskiej wojnie secesyjnej. Kobiety żyją w skromnych warunkach, ale są szczęśliwe. Najstarsze z rodzeństwa Meg i Jo muszą pracować na utrzymanie rodziny. Meg zostaje guwernantką, a Jo pomaga ciotce March, zamożnej wdowie mieszkającej w rezydencji Plumfield.  Beth pomaga w pracach domowych Pani March, a Amy chodzi do szkoły. Meg jest piękna, Jo kocha książki, Beth jest pianistką, a Amy maluje. Każda z nich posiada zupełnie inny temperament. Dziewczęta przeżywają rozczarowania, muszą mierzyć się z chorobą i biedą oraz z nowymi uczuciami.

      Z kolei akcja powieści Dobre żony, ma miejsce już trzy lata później od poprzednich wydarzeń. Meg poślubia Johna, zdrowie Beth nadal jest słabe, Amy podróżuje z ciotką po Europie, a Jo chcąc zdystansować się do uczuć Laurie’go spędza sześć miesięcy z przyjaciółką matki w Nowym Jorku pracując jako guwernantka. Poznaje też zajmującego profesora filozofii Bhaera. To kontynuacja losów  rodziny Marchów.

        Powieść Małe kobietki dotyczy trzech głównych tematów: dom, praca i prawdziwa miłość, a wszystkie są od siebie zależne i każdy z nich jest niezbędny do osiągnięcia indywidualnej osobowości danej bohaterki. Małe kobietki odczytywano jako romans, dramat rodzinny oraz jako sposób ukazania ucieczki kobiet przed ich ówczesnymi ograniczeniami. Książka pokazuje jednak przejście dziewcząt ze świata niewinności w świat podejmowania dojrzałych decyzji i odpowiedzialności. Z drugiej strony podkreśla też położenie kobiet, niesprawiedliwe ich traktowanie w porównaniu z mężczyznami. W obydwu powieściach świat wydaje się przesłodzony, lukrowany, ale to jest niezwykle urocze i uniwersalne.



Louisa May Alcott, Małe kobietki, wydawnictwo Poradnia K, wydanie 2020, tytuł oryg. Little Women. Good Wives,  tłumaczenie: Paulina Breiter, t. 1-2, oprawa twarda, stron 444.

* słowem malowane 31.01.2020 r.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

"Mój śmiertelny wróg" - Willa Cather





   Właśnie skończyłam czytać kolejną książkę Wilii Cather wydaną w serii Koliber. Znajdują się w niej trzy opowiadania, których bohaterkami są kobiety. Willa Cather stworzyła w nich świetne psychologiczne portrety kobiet, którym dokonane lub wciąż dokonywane wybory determinują  życie.  To trzy kobiety o barwnych i  interesujących, niebanalnych a zarazem silnych osobowościach, które  łączy umiłowanie sztuki : teatru i opery.  Przy czym bohaterka tytułowego opowiadania, Myra,  związana jest z tym środowiskiem jako miłośniczka tej formy sztuki a bohaterki dwu pozostałych są artystkami - śpiewaczkami.

               Myra, której interesującą historię poznałam dzięki darzącej ją wielką admiracją narratorce, Nellie, kiedyś w młodości zrezygnowała z majątku swego dziadka i dostatniego  życia uciekając z ukochanym Oswaldem. Małżeństwo, jak to zwykle bywa nie do końca spełniło jej oczekiwania chociaż mąż starał się ze wszystkich sił, by mogła prowadzić życie na pewnym poziomie i utrzymywać kontakty towarzyskie oraz bywać w operze i teatrze to jednak dla niej było to za mało. Pod koniec życia, gdy jej śmiertelny wróg - choroba - pozbawia ją coraz bardziej sił,  w rozmowie z  Nellie, która z przykrością przyjmuje fakt, że Myra źle traktuje męża ona stwierdza : " To żałosne, Nellie, kiedy człowiek, żałuje drugiemu nawet dobrych wspomnień, prawda? Tak to wielkie okrucieństwo. Ale ja nic na to nie mogę poradzić. On jest sentymentalny, zawsze taki był; potrafi wspominać nasze najlepsze dni, kiedy byliśmy oboje młodzi i kochaliśmy się, i wmawia sobie, że istotnie tak było. A to nieprawda. Byłam zawsze próżną i chciwą, zaborczą kobietą, zawsze ze wszystkiego niezadowoloną. Niemniej kiedy się jest w wieku, w którym trudno już o kwiaty, niszczyć te, które zostały w sercu mężczyzny to niegodziwość". Kończąc swoją jakby spowiedź przed młodą przyjaciółką Myra  dopowiada " Taka już jestem - ...... - Ludzie mogą być dla siebie jednocześnie kochankami i wrogami.  My tacy byliśmy.. Mężczyzna i kobieta po latach wyzwalają się z uścisku i wtedy widzą, jak się nawzajem poranili. Może nie umiem wybaczyć mu krzywdy, którą mu wyrządziłam. Może to właśnie to. Kiedy są dzieci, uczucie to ulega naturalnym przemianom. Lecz gdy pozostaje takie osobiste ...coś się w człowieku łamie. Z wiekiem tracimy wszystko, nawet zdolność kochania".

Czytaj więcej >>>>>>

niedziela, 7 czerwca 2015

"Drzewo białej morwy" - Willa Cather












Willa Cather , która wczesną młodość a zatem lata 70 i 80-te XIX wieku spędziła na rodzinnej farmie  w płn. Wirginii, co wywarło wielki wpływ na jej psychikę a zarazem silnie odbiło się na jej twórczości,  z wielkim pietyzmem sławi  w niej okres pionierski w Stanach Zjednoczonych, do których ściągali ci, którzy w Europie nie widzieli dla siebie i swych rodzin przyszłości.  Tu czekała ich surowa, trudna do ujarzmienia  ziemia, ale oni jeżeli już nie w pierwszym to następnym pokoleniu przy pomocy zmian w uprawach, jak i pojawiających się nowinek technicznych usprawniających pracę na roli,  potrafili ją doprowadzać do rozkwitu sami osiągając dobrobyt i stabilizację. Tak właśnie dzieje się w przypadku szwedzkiej rodziny osadniczej, której członkowie są bohaterami "Drzewa białej morwy".




czytaj więcej >>>>>

czwartek, 16 kwietnia 2015

Chata wuja Toma - Harriet Beecher Stowe

Absolutna klasyka amerykańskiej i światowej literatury. Ckliwa, umoralniająca powiastka o ciemiężonych Murzynach, czy traktat o niesprawiedliwości społecznej i wielkiej sile wiary i odwagi? Połowa XIX wieku. Na dostatniej plantacji w stanie Kentucky, zarządzanej przez dobrego pana Shelby, w domku z otoczaków żyje niewolnik Tom wraz z małżonką i trójką "drobiazgu". Shelby dobrze traktuje swoich ludzi, ale - w czasie kryzysu, do którego doprowadziła jego lekkomyślność, nie waha się sprzedać zaufanego niewolnika i dziecko pokojówki swojej żony. O ile młodej kobiecie udaje się zbiec przed handlarzem niewolników, o tyle Tom przyjmuje los na barki i na licytacji niewolników dostaje nowego pana. Czytaj dalej...

środa, 5 lutego 2014

Śniadanie u Tiffany'ego i Harfa traw - Truman Capote









W obydwu utworach głównym bohaterem jest narrator, który wraca do wspomnień związanych z przeszłością. Różnią się oni jednak wiekiem, gdyż w pierwszym przypadku jest to młody mężczyzna a w drugim chłopiec, którego poznajemy, gdy ma jedenaście lat. Łączy ich natomiast to, że ich  wspomnienia są wspomnieniami dobrymi, z których przebija nostalgia za przeszłym czasem, jak również to, że główną rolę w nich odgrywają kobiety.   W przypadku "Śniadania....." jest to pełna młodzieńczego wdzięku, który przyciąga do niej mężczyzn, Holly Golightly, a w "Harfie....." pełna ciepła i niezwykłej wrażliwości Dolly Talbo.
  W "Śniadaniu u Tiffany'ego" narratorem jest  młody pisarz,  który snuje opowieść o dziewczynie, jaką poznał wiele lat wcześniej, jesienią 1943 roku, gdy zamieszkał w tej samej co i ona  kamienicy w Nowym Jorku.  Wspomnienia te wywołuje spotkanie ze znajomym barmanem,  który  dzwoni do niego, by przekazać mu ważną wiadomość. Wiadomość ta, jak się pisarz domyśla,  ma dotyczyć dawno nie widzianej Holly, która zniknęła z jego życia w dość nieoczekiwanych okolicznościach. I tak faktycznie jest, i  powracają  wspomnienia o Holly, która mieszkała wraz z kotem na wciąż nie rozpakowanych walizkach a na swej skrzynce listowej miała kartonik z napisem "Panna Holiday Goligthly, w podróży". 


Czytaj dalej>>>>>

środa, 24 lipca 2013

Jean Webster, Tajemniczy opiekun.

Nie pamiętam, abym w młodości swojej czytała Tajemniczego opiekuna autorstwa Jean Webster (1876 – 1916). Chyba zapamiętałabym – tak myślę, choć w natłoku przeczytanych książek to nic nigdy nie wiadomo - bowiem obecnie bardzo mi się książka podobała. W nastoletnich latach, chybaby szalała za nią. Niemniej, jeżeli nawet czytałam ją dopiero po raz pierwszy mogę napisać, że pokochałam styl, jaki zastosowała w powieści Jean Webster. Książka przybiera, bowiem formę epistolarną, składa się z licznych listów pisanych jednostronnie przez wychowankę Domu Wychowawczego imienia Johna Griera, Agatę Abbott, do nieznanego z imienia i nazwiska oraz wyglądu, Opiekuna. Listy pisane są w obrębie czterech lat. 

Wszystko zaczyna się w pewną środę, kiedy to raz w miesiącu Opiekunowie wspierający Dom Wychowawczy, jak co miesiąc robią swój rekonesans. Na zebraniu deliberują na temat już prawie dorosłej Agaty, a jeden z Opiekunów dostrzegając jej dar lekkiego wysławiania się poprzez pióro, decyduje się sfinansować jej kształcenie w college’u. Oczywiście stawia przy tym warunek swej anonimowości, co więcej życzy sobie otrzymywania comiesięcznych raportów w postaci listów kierowanych do jego sekretarza. Tak rozpoczyna się owa jednostronna korespondencja Agaty do Opiekuna, przy czym dziewczyna ma swoje wyobrażenie bogatego, życzliwego, pełnego ciepła i otoczonego rodziną staruszka. Jak można się domyśleć, jej imaginacja mało ma wspólnego z rzeczywistością. Z drugiej strony Aga pisze listy rozwlekłe na kilka stronic, opowiada o codziennych perypetiach w szkole i poza nią, swoich przyjaciołach, wakacjach, smutkach i radościach. Poza tym słodko zwraca się do nieznanego jej zupełnie pana.

Listy są napisane wspaniałym stylem z dawką pozytywnego humoru. Autorka świadomie poprzez listy ukazuje dojrzewanie Agaty. Na początku są to listy pisane przez nieco trzpiotowate dziewczę, nieobeznane ze światem. W miarę upływu lat, dziewczyna nabiera pewności siebie, zdobywa wiedzę i przede wszystkim staje się ładną kobietką. 

Powieść czyta się migiem, tekst urozmaicony jest rysunkami oczywiście wykonanymi przez Agatę. To świetna odskocznia od współczesnych powieści. To klasyka, która spodoba się na pewno dorastającym dziewczynkom, ale którą można z lubością i sentymentem przeczytać na nowo po latach. Mimo to, że napisana została ponad sto lat temu (wydana w 1912 roku), to padają w niej mądre słowa:

/…/ otóż ja zamierzam żyć intensywnie. Będę się cieszyła każdą chwilą i będę wiedziała, że się nią cieszę, ciesząc się nią. Większość ludzi nie żyje, tylko goni za czymś przez całe życie. Usiłują osiągnąć cel jakiś, daleko na widnokręgu, i w tej gorączce dążenia tak się zmęczą i zadyszą, że tracą poczucie otaczającego ich spokojnego piękna, obok którego przebiegają pędem.
Potem, kiedy ocknąwszy się odzyskują nareszcie trzeźwość sądu, pierwszą rzeczą, jaka ich uderza, jest poczucie, że zdążyli się zestarzeć, znużyć życiem i zobojętnieć już nawet na to, czy osiągnęli swój cel, czy nie. (s. 107)

Czyż nie można tych słów odnieść do naszych czasów?


Jean Webster, Tajemniczy opiekun, wydawnictwo Nasza Księgarnia, wydanie 1993, okładka miękka, stron 144. 

wtorek, 23 kwietnia 2013

"Ostatni Mohikanin" James Fenimore Cooper

Tytuł: Ostatni Mohikanin
Tytuł oryginału: Last of the Mohicans
Autor: James Fenimore Cooper
Wydawca: IMBIR
Rok wydania: 2006
Liczba stron: 160
Moja ocena: 5/6











 "W czasie wojny francusko-angielskiej w Ameryce Sokole Oko oraz jego przyjaciele ratują z rąk Huronów córki angielskiego dowódcy. Wydarzenie to pociąga za sobą szereg niezwykłych, nieraz dramatycznych przygód. Ciekawie przedstawione sylwetki bohaterów, trzymająca w napięciu akcja, zwyczaje i tradycje indiańskie..."

"Ostatni Mohikanin" autorstwa amerykańskiego pisarza Jamesa Fenimore Coopera (1789–1851) jest drugą i jedną z najlepszych i najbardziej znanych części cyklu pt.  Pięcioksiąg przygód  Sokolego Oka. Jest to powieść przygodowo - historyczna, ale zawierająca wątki romantyczne. Książka po raz pierwszy została opublikowana w 1826 roku. Opowiada o przygodach białego Indianina Sokolego Oka, zwanego wśród Indian "Długą Strzelbą", Indianina Chingachgookiego i jego syna Unkasa, ostatnich z Mohikanów. Akcja powieści rozgrywa się w Ameryce Północnej w czasach kolonizacji w XVIII wieku, podczas wojny Francuzów przeciwko Anglikom. Chingachgook, Unkas, Sokole Oko oraz ich angielski przyjaciel major Duckan Heyward ratują z rąk Indian Huronów porwane przez Maguę - "Przebiegłego Lisa" córki angielskiego dowódcy Munro Alicje i Korę. Powieść odznacza się wartką i pełną napięcia akcją, świetnie wykreowanymi bohaterami oraz napisana jest barwnym językiem. Prawdziwym wydarzeniem historycznym opisanym w powieści jest masakra Fortu William-Henry w 1757 roku. Powieść została kilkakrotnie zekranizowana m.in. w 1992 roku pt. "Ostatni Mohikanin" w reżyserii Michaela Manna.
Książka "Ostatni Mohikanin" urzekła mnie jako pasjonatkę powieści przygodowych. Pamiętam, że w dzieciństwie zaczytywałam się w powieściach o traperach i Indianach, bardzo podobały mi się tego typu książki i nadal cenię je sobie wysoko. W powieści oprócz wątków historycznych i miłosnych Cooper ciekawie opisał życie i zwyczaje plemion indiańskich, traperów oraz doskonale wyraził piękno przyrody. Zachęcam serdecznie do przeczytania tej lektury.
 

środa, 10 kwietnia 2013

Louisa May Alcott, Małe kobietki.

W dni pełne śniegu za oknem i minusowej temperatury sięgnęłam po klasyczną, staroświecką i dobrze znana powieść Louisy May Alcott (1832- 1888). Film z roku 1994 widziałam wielokrotnie, a w ostatnich tygodniach ponownie oglądałam we fragmentach  na kanale cbs europa. Warto jednak pamiętać, że książka była wielokrotnie ekranizowana. Zarówno film jak i książka bardzo przypadły do mojego gustu. 

Akcja rozgrywa się w Ameryce w latach 60. XIX wieku podczas toczącej się w tle wojny secesyjnej. W niej to bierze udział jako kapelan głowa rodziny Marchów. Pod nieobecność męża opiekę na czterema córkami sprawuje pani March. Stworzyła ona dom pełen ciepła, bliskości i miłości. Każda z dziewcząt ma inną osobowość, charakter i zainteresowania i mimo, że czasami dochodzi między nimi do nieporozumień, darzą się wielkim szacunkiem i miłością. Najstarsza Meg jest rozważna, najbardziej dojrzała i spokojna, Jo - jest pełna życia i niezbyt zadowolona z tego, że jest chłopcem, Beth kocha muzykę, a najmłodsza Amy jest nieco przemądrzała, choć potrafi postawić na swoim. Nie opływają w dostatki, często zmuszane są do wyrzeczeń, niosą pomoc potrzebującym, nie kupują nowych ubrań, a starsze siostry podejmują pracę, aby wspomóc matkę. Mimo zimy siostry nie nudzą się w domu, wymyślają zabawy, przedstawienia, odgrywają role. Pełne entuzjazmu, optymizmu i żywiołowości nie zapominają jednak o potrzebach innych. Warto od razu jednak napisać, że dziewczęta oprócz zalet mają również swoje wady. 

Nieziemski klimat powieści, magia, niesamowity urok i czar książki sprawia, że czas spędzony na jej czytaniu biegł szybko i nieubłaganie zbliżał się do końca. Louisa May Alcott poruszyła w powieści pozycje kobiet, jakie zajmowały w dziewiętnastowiecznej Ameryce, poglądy na temat niewolnictwa, a przede wszystkim ukazała życie codzienne przeciętnie sytuowanej rodziny. Świetna lektura na zimowy czas Bożego Narodzenia, która nie traci na aktualności i którą czyta się z wielką przyjemnością.



Louisa May Alcott, Małe kobietki, wydawnictwo MG, wydanie 2012, tłumaczenie: Anna Bańkowska, oprawa twarda, stron 304.

środa, 5 grudnia 2012

"Zew krwi" - Jack London



 Ale Buck posiadał jedną zaletę, która stanowi o wielkości — wyobraźnię. Walczył kierując się instynktem, lecz mógł również walczyć kierując się rozumem. Skoczył na Szpica, jak gdyby chciał zastosować poprzedni manewr uderzenia barkiem, ale w ostatniej chwili przypadł nisko do ziemi i chwycił zębami lewą przednią łapę wroga. Rozległ się trzask łamanej kości i biały pies musiał walczyć dalej na trzech nogach. Trzykrotnie Buck próbował go powalić, aż wreszcie powtórzył manewr i złamał Szpicowi przednią prawą łapę. Pomimo bólu i bezradności, Szpic starał się rozpaczliwie stawić mu czoło. Widział, że milczący pierścień psów o płonących ślepiach i wywieszonych jęzorach, osnuty srebrzystymi oparami oddechów, zacieśnia się wokół niego, tak jak kiedyś zacieśniały się inne pierścienie dookoła zwyciężonych wrogów. Ale tym razem on został zwyciężony.
      Nie było dla niego nadziei. Buck był bezlitosny. Litość istniała tylko w ciepłych krajach. Teraz zbierał się do ostatecznego ciosu. Pierścień zacieśnił się tak, że czuł na sobie oddechy husky. Widział je za plecami Szpica i po obu bokach, prężące się do skoku ze ślepiami wlepionymi w ofiarę. W walce jak gdyby nastąpiła przerwa. Psy zamarły w bezruchu jak skamieniałe. Tylko Szpic drżał i jeżył sierść, zataczając się i warcząc przeraźliwe groźby, jakby chciał odstraszyć nadchodzącą śmierć. Wtedy Buck skoczył, jeszcze raz uderzając barkiem o bark. Ciemny pierścień zamknął się tworząc plamę na śniegu, co srebrzył się w świetle księżyca. Szpic znikł z oczu. Buck stał i patrzył. Wygrał walkę. Pierwotna bestia zabiła ofiarę i poczuła smak zwycięstwa.


Tekst pochodzi z książki pt. "Zew krwi" autorstwa Jacka Londona wydanej przez Krakowską Oficynę Wydawniczą w 1991 roku.

 Jack London urodził się 12 stycznia 1876 roku w San Francisco, zmarł 22 listopada 1916 roku. Naprawdę nazywał się John Griffith Chaney, nazwisko przejął od ojczyma. Był samoukiem (uciekł ze szkoły), a wiedzę zdobywał dzięki licznym zawodom, których się imał - był rybakiem, robotnikiem, marynarzem. Wstąpił na uniwersytet po czteroletnim kursie szkoły średniej, jednak szybko zrezygnował z nauki na rzecz poszukiwania przygód i złota. Odsiedział swoje w więzieniu za włóczęgostwo. Brak pieniędzy sprawił, że postanowił zająć się pisaniem. U szczytu sławy popełnił samobójstwo w swoim domu, tzw. Wolf House.

"Zew krwi" jest to niewątpliwie najbardziej znana powieść Londona, która nawiązuje do przeżyć autora  na Alasce. Opowiada o psie - Bucku. Buck to mieszaniec owczarka i wilczycy, który swą młodość spędza w komfortowych warunkach mieszkając u pewnego sędziego na Południu Stanów Zjednoczonych. Pewnego dnia zostaje jednak porwany, odtransportowany na Północ i zmuszony do uciążliwej pracy w zaprzęgu. Uczy się walki o byt, odkrywa w sobie pierwotną bestię, uczy się też miłości do człowieka, a ta miłość rodzi się dopiero po wielu bolesnych doświadczeniach, wcześniej najgłębszym uczuciem, którego doświadczył było najzwyklejsze przywiązanie.

Książka ukazuje, jak ważny dla przetrwania jest instynkt, jak ważna jest siła i jak dla tego celu niezbędnym jest nauczenie się praw natury, według których zawsze zwycięża silniejszy, a nie ten bardziej cywilizowany. Uczynienie z psa głównego bohatera, pozwala nie tylko zwrócić uwagę, na trudy z jakimi borykają się zwierzęta zmuszane do niezwykle trudnej pracy, co jest oczywiście głównym tematem książki, ale pozwala też na refleksję nad kondycją ludzką, refleksji z innej niż zaplątanej w nasze ego perspektywy - w powieści pojawiają się, jako postaci drugoplanowe, różni ludzie - i ci lepsi i ci gorsi, i ci którzy okazują serce innym i ci bezwzględni, liczący się tylko ze swoim dobrem. 

 Styl pisarza jest przystępny, a nawet można powiedzieć bezbłędny. Opisuje z rozmachem trudne warunki życia w mroźnej Północy, ukazując przy okazji piękno tych surowych warunków. Wnika, wydaje się z łatwością, w psychikę zwierząt opisując bardzo sugestywnie ich zachowania.   

 Jednak tematyka, kojarząca mi się z kagankami oświaty i dziećmi pieczonymi w piecach, nie odpowiada mi zupełnie, tym niemniej to tylko moja opinia...

środa, 4 kwietnia 2012

Przygoda w biblijnych dekoracjach

Na początek pytanie filmowe będzie - który film otrzymał najwięcej statuetek Oscara? Od razu powiem, że tych statuetek było aż 11.
Okazuje się, że takich filmów było w historii tej nagrody aż trzy - "Władca Pierścieni. Powrót króla" w 2003, "Titanic" w 1997 oraz "Ben Hur" w 1959 roku. O ile dwa pierwsze filmy są dosyć rozpoznawalne nawet przez młode pokolenie o tyle "Ben Hur" pokrył się już kurzem zapomnienia, a szkoda, bo chociaż to hollywodzka superprodukcja to naprawdę piękny film. No może trochę długi, bo ponad 3 godziny, ale mijają one nie wiadomo kiedy.
Coraz mniej osób wie również, że film jest ekranizacją powieści pod tym samym tytułem, którą w 1880 roku wydał Lewis Wallace. Książka niemal natychmiast stała się światowym bestsellerem - dla przykładu pierwsze polskie wydanie ujrzało światło dzienne w 1889 roku.

Autor był amerykańskim wojskowym i dyplomatą. Brał udział w wojnie meksykańskiej oraz wojnie secesyjnej po stronie Unii, wsławił się obroną Waszyngtonu przed wojskami Konfederacji, za co otrzymał stopień generała. Jeśli chodzi o karierę dyplomatyczną to był gubernatorem stanu Nowy Meksyk w latach 1878 - 81, a przez jakiś czas piastował urząd  ministra pełnomocnego rządu Stanów Zjednoczonych w Turcji na dworze sułtana Abd-ul-Hamida II.  
Jednak to nie zasługi wojenne ani nie działalność polityczna utrwaliły jego imię a historyczna powieść z czasów Jezusa Chrystusa. Początkowo planował Wallace napisać nowelkę o trzech mędrcach spieszących do betlejemskiego żłóbka (stanowi ona ostatecznie prolog całej historii)  ale pod wpływem byłego towarzysza broni, agnostyka i krytyka religii Roberta G. Ingersolla zdecydował się rozbudować dzieło do rozmiarów powieści, ukazać w nim zasady religii katolickiej oraz udowodnić tezę o historyczności Jezusa.

Bohaterem książki jest młody Żyd - Juda Ben Hur. Pochodzi z jednej z najznamienitszych i najbogatszych rodzin Jerozolimy, przyjaźni się z młodym Rzymianinem Messalą, prowadzi rozliczne interesy handlowe i nie ma większych trosk. Niestety los w jednej chwili niweczy spokój rodziny - na skutek nieszczęśliwego przypadku Juda zostaje oskarżony o zamach na namiestnika Judei i skazany na galery, matka i siostra trafiają do więzienia a cały majątek ulega konfiskacie - kluczową rolę odgrywa tu Messala. 
Młodzieńcowi udaje się przeżyć na galerach, co więcej w czasie bitwy ratuje życie dowodzącemu flotą konsulowi, który w dowód wdzięczności adoptuje go i czyni swoim spadkobiercą.
Juda przez cały czas żyje myślą o zemście na swoich prześladowcach, pragnie również odnaleźć matkę i siostrę...

"Ben Hur" to powieść którą trudno podciągnąć pod jakiś jeden gatunek. Szybka akcja, nieco czarno-biali bohaterowie wskazywaliby na powieść przygodową, liczne opisy życia codziennego, zwyczajów, zajęć i rozrywek ówczesnych ludzi stawiają powieść Wallace'a wśród książek obyczajowych zaś obecność wątków teologicznych, rozważania nad judaizmem, liczne nawiązania do nauki Chrystusa, wreszcie opis jego ostatnich chwil sugerują, że może to być literatura religijna. Jeżeli dodać do tego pojawiające się wątki uczuciowe, bo i takich w powieści nie brakuje, to mamy przekrój przez wszystkie gatunki literackie. I chyba to przede wszystkim stanowi o pięknie i wszechstronności tej książki. Bo tak naprawdę to powieść dla każdego niezależnie od wyznawanego światopoglądu.

Dla porządku dodam, że na naszym rynku istnieją dwie wersje tej powieści - cały tekst i wersja skrócona, z której wycięto sporo opisów jak również część rozważań na tle religijnym. Nie mnie sądzić czy wydawca miał prawo robić cięcia na tekście Wallace'a - osobiście czytałam pełną wersję i tę mogę polecić. I jeszcze jedno - jeśli ktoś oglądał film a dopiero pod wpływem mojej recenzji zapłonie (ha!ha!ha!) chęcią poznania literackiego pierwowzoru niech się przygotuje na spore zaskoczenie - filmowcy z jakichś sobie tylko znanych powodów pominęli w ekranizacji jedną z kluczowych postaci występujących w książce i losy bohaterów troszkę inaczej się w związku z tym toczą - aczkolwiek zakończenie jest takie samo;)

Na koniec kadr z filmu z 1959 roku, gdzie tytułową rolę grał Charlton Heston. Scena przedstawia wyścig rydwanów, który zamienia się w pojedynek pomiędzy Judą (biały zaprzęg) a Messalą (zaprzęg czarny). Jest to jedna z najdłuższych (jeśli nie najdłuższa) scen w historii kina - trwa 13 minut.



czwartek, 15 marca 2012

Meg, Jo, Beth i Amy czyli "Małe kobietki"

Zdarzyło się kilkakrotnie, że o jakiejś książce dowiedziałam się przy lekturze czegoś innego - tak było z "Małymi kobietkami" Louisy May Alcott, które czytała Agata Abbot, bohaterka "Tajemniczego opiekuna".
Książkę, która w założeniu miała być lekturą dla dorastających panienek przeczytałam kilka lat temu jako osoba całkowicie dorosła - wcześniej nie mogłam jej nigdzie zdobyć. Przeczytałam książkę i polubiłam jej bohaterki. Jakoś niedługo potem obejrzałam ekranizację z 1994 roku i, o ile to możliwe, moja sympatia dla panien March jeszcze się pogłębiła.

Jesteśmy w Ameryce Północnej w okresie wojny secesyjnej. W Orchard House mieszka rodzina Marchów. Pan March walczy na froncie, a jego żona zajmuje się domem i wychowaniem czterech córek. Matka ma bardzo nowoczesne jak na owe czasy poglądy na wychowanie dzieci oraz na rolę kobiety w społeczeństwie, daje córkom dużą swobodę, pomaga rozwijać własne talenty i zachęca do szukania własnego miejsca w świecie. Panny March to cztery indywidualności, które pomimo dzielących je różnic bardzo się kochają i świetnie rozumieją. Najstarsza Meg jest tradycjonalistką, jej największym marzeniem jest założyć szczęśliwą rodzinę, zostać spełnioną żoną i matką. Nieco młodsza Jo to rodzinna artystka - fascynuje ją teatr, ma talent literacki i w pisaniu widzi swoją przyszłość. Jest też najbardziej niezależna z sióstr March. Z kolei Beth jest bardzo nieśmiała a jej największym marzeniem jest niesienie pomocy innym, nawet kosztem własnego zdrowia. Najmłodsza siostra Amy to jeszcze dziecko, chociaż pozuje na damę, i jak to najczęściej z najmłodszymi w rodzinie bywa jest rozpieszczona i kapryśna.

Na kartach książki śledzimy codzienne życie sióstr March, ich radości i smutki, nadzieje i rozczarowania. I chociaż książka powstała niemal 150 lat temu w dalszym ciągu może być aktualną lekturą dla młodych dziewcząt - a i dla tych starszych też. Być może dla współczesnej czytelniczki będzie ta opowieść zbytnio moralizatorska, ale trzeba pamiętać, że w okresie kiedy powstała "powieści dla dorastających panien" musiały nieść ze sobą wartości wychowawcze - to samo można dostrzec w uwielbianej przez większość młodszych i starszych czytelniczek "Ani z Zielonego Wzgórza", która chociaż powstała sporo później, to jednak napisana jest w bardzo podobnej konwencji.
Autorce udało się stworzyć wiarygodnych bohaterów, a przez to, że każda z dziewcząt jest inna czytelniczki mają większą możliwość utożsamienia się z którąś z nich.
Prosty język, nieco staroświecki urok i ciekawe postacie stworzone przez autorkę sprawiają, że książka jest idealną lekturą na długie wieczory lub leniwe popołudnia...

niedziela, 26 lutego 2012

Jean Webster "Tajemniczy opiekun" i "Kochany Wrogu"

Zastanawiałam się komu lub czemu poświęcić kolejny odcinek wspomnieniowego cyklu...
W końcu padło na pierwszą w moim życiu powieść epistolograficzną, a mianowicie "Tajemniczego opiekuna" Jean Webster i jej kontynuację pt. "Kochany Wrogu".

Autorka to amerykańska pisarka, żyjąca w latach 1876 - 1916. Przez matkę spokrewniona była z Markiem Twainem, natomiast jej ojciec był wydawcą tego świetnego pisarza. Dorobek pisarski Jean to osiem powieści dla młodzieży, z których połowa została wydana również u nas. Oprócz wspomnianych wyżej w ręce polskiego czytelnika trafiły jeszcze "To właśnie Patty" (inna wersja tytułu "Patty") i "Wesołe kolegium" (inna wersja tytułu "Patty i Priscilla").
Jean studiowała filologię angielską i ekonomikę w Yassar College, a po ukończeniu studiów współpracowała z lokalnymi gazetami stanu Nowy Jork oraz wizytowała  sierocińce i domy poprawcze. Poczynione w czasie tej pracy obserwacje umocniły ją w przekonaniu, że wychowankowie tych instytucji mogliby, przy pewnej pomocy z zewnątrz, osiągnąć w życiu to samo, co ich rówieśnicy wychowani w "normalnych" rodzinach. Wymagałoby to tylko pewnych zmian w systemie opieki społecznej. I na fali tych przemyśleń powstał "Tajemniczy opiekun".

Bohaterką książki jest siedemnastoletnia Agata Abbot, sierota przebywająca w Domu Wychowawczym im. Johna Griera. Dostaje ona od losu ogromną szansę - otóż jeden z opiekunów zaintrygowany jej szkolnym wypracowaniem postanowił umożliwić dziewczynie dalsze kształcenie i opłacił jej studia w college'u. Agata w zamian powinna się jak najlepiej uczyć oraz raz w miesiącu pisać list do swojego dobroczyńcy opisując w nim swoje postępy w nauce. Dziewczyna nic nie wie na jego temat poza tym, że jest wysoki i szczupły, a swoje listy ma adresować do Johna Smitha.

I tak oto czytelnik zapoznaje się poprzez listy Agaty z życiem w żeńskiej szkole wyższej. Panna Abbot początkowo ma pewne problemy (chociażby nie zna większości książek dla dziewcząt, które czytały jej szkolne koleżanki - w sierocińcu nie było bowiem biblioteki), jednak stara się  nadrobić braki, żeby nie odstawać od koleżanek. Listy w niezwykle humorystyczny sposób obrazują życie szkolne i prywatne dorastających panien, Agata posiada zmysł obserwatorski oraz ma, co jest ogromnie ważne, dystans do samej siebie.
Powieść powstała w 1912 roku, zyskała ogromną popularność i bardzo szybko doczekała się adaptacji filmowej z Mary Pickford (ówczesna megagwiazda)  w roli głównej - film był niemy.

Trzy lata później opublikowała Jean Webster kontynuację "Tajemniczego opiekuna" - powieść pt. "Kochany wrogu".
Podobnie jak pierwowzór jest to również książka pisana w formie listów. Ich autorką jest Sallie McBride - szkolna koleżanka Agaty, która w wyniku splotu rozmaitych okoliczności zostaje po ukończeniu college'u zarządzającą Domu Wychowawczego w którym kiedyś wychowywała się Agata.
Tytułowym Wrogiem jest doktor Robin MacRae, miejscowy lekarz. Siłą rzeczy kontakty Sallie z doktorem są dosyć częste - wszak pod jej opieką znajduje się kilkadziesiąt dzieciaków. I od samego początku staje się jasne, że pomiędzy ponurym lekarzem a młodą zarządzającą stosunki będą co najmniej napięte...

W tej książce autorka przedstawia obraz idealnej placówki opiekuńczo-wychowawczej. Zaczynając od wyglądu zewnętrznego domu, poprzez regulamin, który ma na celu przybliżyć sierotom zasady funkcjonowania normalnej rodziny (podział obowiązków, opieka starszego rodzeństwa nad młodszym), kończąc na indywidualnym podejściu do wychowanków. A wszystko to okraszone humorystycznymi a czasem wzruszającymi historyjkami z życia codziennego sierocińca.

Rok po wydaniu tejże książki pisarka zmarła w wieku 40 lat.

Pamiętam emocje, które towarzyszyły lekturze tych książek, szczególnie drugiej z nich. Ileż ja łez wylałam nad losem nieszczęsnych sierotek z Domu Wychowawczego im. Johna Griera. Nie bardzo potrafiłam sobie wyobrazić takie życie - nawet przy pominięciu metod wychowawczych pani Lippett...
Zdarzyło się później w moim życiu, że będąc w szkole średniej należałam do drużyny harcerskiej, która współpracowała z jednym z krakowskich domów dziecka. Współpraca polegała m.in. na zabieraniu dzieciaków na spacery, do parku czy na krótkie wycieczki - tylko raz byłam na takiej akcji... Nie dałam rady, kiedy jeden z chłopców zapytał czy zabiorę go do domu...

Wracając do tematu - książki Jean Webster to świetna lektura dla dziewcząt (a i dla chłopców też) w każdym wieku. Agata i Sallie to zwykłe dziewczyny, które lubią się ładnie ubrać, bawić i śmiać, ale równocześnie niezwykle wrażliwe i potrafiące zrobić coś dla słabszych od siebie.

I na koniec jeszcze jedna sprawa - to dzięki "Tajemniczemu opiekunowi" dowiedziałam się o jeszcze innej cudownej książce, którą też przeczytałam we wczesnej młodości - były to "Małe kobietki" L.M. Alcott. Po raz kolejny sobie ją podczytuję, więc może za kilka dni o tej właśnie książce parę słów napiszę;)



poniedziałek, 26 września 2011

"Szkarłatne godło odwagi" Stephen Crane

Wydana w 1895 „The Red Badge of Courage” jest ponoć jedną z najważniejszych powieści w literaturze amerykańskiej i ja jak zwykle przeczytałam to dzieło dopiero teraz będąc już znękaną, znerwicowaną babą po studiach (anglistycznych). Ale może to i właśnie lepiej.

Książka jest dość krótka, w obojętnie jakich wydaniach rzadko kiedy ma więcej niż 200 stron. Przez te strony nie jest jednak tak łatwo przebrnąć. No ale zacznijmy od początku: Stephen Crane – pisarz, poeta i dziennikarz. Także korespondent wojenny. Zmarł na gruźlicę w wieku 28 lat (!) w roku 1900. Swoim pisarstwem wpisywał się w nurt naturalistyczny, czego „Godło” jest dość dobitną prezentacją.

Bohaterem powieści jest Henry Fleming, którego narrator nigdy nie nazywa po imieniu, a raczej protekcjonalnie - „the youth” („młodzieniec”, może dziś powiedzielibyśmy po prostu „młody”). Nasz „młody” jest na wojnie (secesyjnej, po stronie Północy), przynależy do 304-go regimentu. Zawsze marzył o pójściu na wojnę, romantyczne wyobrażenia o niej nigdy go nie opuszczały. Kiedy jednak dochodzi do pierwszej walki, Henry ucieka z pola bitwy, bo wydaje mu się, że jego strona i tak przegra...

Po pełną recenzję zapraszam na mojego bloga.

poniedziałek, 5 września 2011

Edith Wharton, Wiek niewinności.

W tym przypadku pierwszeństwo miał film Martina Scorsese, który widziałam parokrotnie, acz ostatni raz wiele miesięcy temu. Dopiero teraz nadszedł czas na książkę. Akcja powieści toczy się w latach 70. XIX wieku głownie w Nowym Jorku. Środowisko wyższych sfer jest zbulwersowane powrotem z Europy hrabiny Ellen Olenskiej, która uciekła od swojego męża tyrana. Wolność kobiet była jednak nie mile widziana, a takie postawy uważane za skandaliczne. Ellen należy jednak do rodziny Wellandów, z której pochodziła również narzeczona młodego prawnika Newlanda Archera, niewinna May.


cdn na blogu SŁOWEM MALOWANE

Edith Wharton, Wiek niewinności, wydawnictwo Prószyński i S-ka, przełożyła Anna Bańkowska, Warszawa 2010, stron 352.