Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uczestniczka - Snafu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uczestniczka - Snafu. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Weekend z Jane Austen















W zeszły weekend opublikowałam dwa teksty dotyczące książek Jane Austen i ich ekranizacji, ciekawych moich opinii odsyłam na bloga :)
Duma i uprzedzenie
Opactwo Northanger

poniedziałek, 28 marca 2016

"Duma i uprzedzenie" Jane Austen

tytuł oryginału: Pride and Prejudice
tłumaczenie: Anna Przedpełska-Trzeciakowska
data wydania: 2015
data wydania oryginału: 1813
liczba stron: 368 
opis:
Rzecz dzieje się na angielskiej prowincji na przełomie XVIII i XIX wieku. Niezbyt zamożni państwo Bennetowie mają nie lada kłopot – nadeszła pora, by wydać za mąż ich pięć dorosłych córek. Sęk w tym, że niełatwo jest znaleźć odpowiedniego męża na prowincji. Pojawia się jednak iskierka nadziei, bo oto posiadłość po sąsiedzku postanawia dzierżawić pewien młody człowiek, przystojny i bogaty... 


        Pisząc o tej książce muszę wspomnieć, że nie trafiła na najlepszy dla siebie czas. Okazało się, że nie bardzo mam ochotę na romans. Generalnie raczej rzadko miewam ochotę, bo nie przepadam za tym gatunkiem, już prędzej obejrzę komedię romatyczną. Ale to szeroko pojęta klasyka, więc kiedyś wreszcie musiał nadejść ten dzień,
w którym po nią sięgnę.

        Nie będę pisać szerzej o czym jest Duma i uprzedzenie, nie widzę takiej potrzeby. Zresztą gdybym zdradziła więcej z fabuły to
w zasadzie nie byłoby sensu, abyście po nią sięgali. Książka Jane Austen nie zachwyciła mnie ani trochę, momentami śmieszyła, więc jako takiej rozrywki dostarczyła, ale w zasadzie przeczytałam ją, bo przeczytałam, bez większych emocji. To takie czytadło, tylko że nie czytało mi się jej tak lekko jak zazwyczaj w takich przypadkach. Niestety, ale język bywał dla mnie jako współczesnego czytelnika nieco toporny. Czasem też nie wiedziałam czy do końca rozumiem co dana postać ma na myśli, ale też zapewne była to wina tego, że czasem wypowiedzi były zawoalowane.

        Nie podobał mi się sposób prowadzenia dialogów, to że czasem bywały nagle urywane i tylko streszczone. Trochę mnie to momentami denerwowało, bo sprawiało, że lektura była dość monotonna, co jest zapewne ironią, bo przypuszczam, że zabieg ten miał właśnie przyśpieszyć akcję i nie zanudzać czytelnika oczywistościami (mnie i tak nudziły momentami inne rozmowy, także...). Jakoś nie pasowało mi takie streszczanie wypowiedzi, jakbym nie mogła przez to lepiej poznać bohaterów. Choć ten fragment na zdjęciu powyżej jeszcze nie jest najgorszym przykład, bywały takie momenty, które bardziej mnie denerwowały, bo byłam ciekawa jak by coś takiego powiedziała dana postać, albo co dokładnie by powiedziała.

        Także przedstawienie postaci pobocznych było zrealizowane dość niefortunnie. Liczyli się tylko główni bohaterowie, o reszcie autorka nie miała za wiele do powiedzenia, albo zbywała je zdawkowym zdaniem, albo w ogóle nie poświęcała im miejsca, co najwyżej zajęła się ich ubiorem czy zachowaniem w danej chwili. Tak jak poniżej- większość pobocznych postaci nie odznaczała się w ogóle niczym...
Również irytowało mnie pisanie hrabstwo X, pułkownik X, miasteczko X. Nie rozumiem czemu to miało służyć. Austen inspirowała się prawdziwymi wydarzeniami i nie mogła niektórych nazw zdradzić czy zabrakło jej fantazji?

        Jeszcze taka mała dygresja. Myślę, że niektórzy pomijają to w jakiej epoce Duma i uprzedzenie została napisana i w jakich czasach rozgrywa się akcja. Widać to na przykład przy krytyce pana Darcy'ego. Ludzie lubią wyśmiewać literackie wzorce kobiet, ale nie wezmą pod uwagę pewnych okoliczności. Tutaj zanim się coś napisze naprawdę należy wziąć pod uwagę tło historyczne. 

        Generalnie nie jest to książka, którą będę gorąco polecała, nie spodobał mi się styl Austen, Duma i uprzedzenie nie porwała mnie jakoś szczególnie, choć nie powiem, że całość była mi zupełnie obojętna. Momentami byłam ciekawa co wydarzy się dalej, niestety były też takie fragmenty, które mnie znudziły. Mimo, że ja jako tako nie polecam, to myślę, że warto wziąć ją pod uwagę, właśnie z uwagi na status klasyki, chociażby dlatego, że warto wiedzieć o czym mówią inni.

sobota, 13 lutego 2016

"Królowa Margot" Aleksander Dumas

tytuł oryginału: La Reine Margot
tłumaczenie: ???
data wydania: 2009
data wydania oryginału: 1845
liczba stron: 600






Na moim blogu opinia o książce i o filmie-> http://zaczytana-w-chmurach.blogspot.com/2016/02/krolowa-margot-aleksander-dumas-i.html


        Z książkami Dumasa (ojca) miałam już do czynienia przy okazji lektury Hrabiego Monte Christo. Ta powieść pozostawiła po sobie dobre wrażenie. Mam na swojej półeczce Trzech muszkieterów, jednak z jakiegoś powodu nie potrafię po nich sięgnąć, natomiast Królowa Margot nie musiała tak długo czekać.

        Fabuła powieści Dumasa skupia się wokół intryg knutych na dworze francuskim, a jest ich naprawdę sporo. Wręcz intryga goni intrygę, przygoda przygodę i to napędza akcję Królowej Margot. Powieść jest oparta na prawdziwych wydarzeniach.
Głównym bohaterem jest Henryk Burbon, który dopiero co poślubił tytułową Małgorzatę, siostrę obecnego króla. Królowa-matka, Katarzyna de Medici, obawia się o to, że Henryk tylko czyha na tron francuski i próbuje wyeliminować znienawidzonego szwagra. Spiskuje także sam król, Karol IX, jego brat, książę Franciszek d‘Alencon, a i Henryk
z żoną nie pozostają im dłużni.
W sieć intryg zostają także wplątani dwaj szlachcice- Lerac de La Mole i Annibal de Coconnas. Akcja rozciągnięta jest na ponad dwa lata.
Jest to typowa powieść płaszcza i szpady.

        Sam początek książki wywarł na mnie bardzo złe wrażenie. Oto przypatrujemy się rzezi hugenotów, dosyć osobliwie opisanej, a już po tych słowach naszła mnie jedna refleksja...

Później już w miarę zatraciłam się w powieści (ta cała rzeź z początku mi to oczywiście uniemożliwiła), ale nadal byłam niezadowolona. Jednak w końcu zrozumiałam, że to jest książka z pierwszej połowy XIX wieku i należy na nią patrzeć w zupełnie oddzielnych kategoriach. Wtedy z kolei zaczęłam ją traktować jako zabawną opowiastkę... Zdaję sobie sprawę, że było to dość niepoważne jak na wydarzenia się w niej rozgrywające, zwłaszcza pod koniec.

         Także zupełnie dystansując się do książki- jest to całkiem zajmująca powieść, która zapewni rozrywkę na kilka ładnych godzin i nie znudzi. Nie ma czasu na nudę, ponieważ ciągle coś się dzieje. Mamy tutaj pojedynki na śmierć
i życie, miłosne wyznania, knowania, trucicieli, spiski i tajemnice. Coś co cechuje dobrą przygodówkę. Są to cechy, które sprawią, że na pewno spodoba się miłośnikom gatunku i niejednego wciągnie.

        Niestety muszę przyznać, że nie spodobała mi się Królowa Margot. Jednak, mimo że nie czytałam jej
z przyjemnością, nie mogę znowuż stwierdzić, że była beznadziejna. Po prostu książka wydała mi się bardziej zabawna niż przejmująca, do tego do bólu przewidywalna, a także po prostu zbyt grzeczna... ;)

        W tym samym czasie La Mole tłumaczył z Małgorzatą idyllę Teokryta, a Coconnas,
udając, że jest Grekiem, pił z Henrietą syrakuzańskie wino.
-schadzka kochanków


Tu oczywiście biorę pod uwagę z jakich czasów pochodzi owa książka i że romans królowej sam w sobie wywoływał zapewne wypieki na policzkach wielu panien, a co dopiero gorące miłosne wyznania.
        Ba, przewidywalność to jedno zmartwienie, drugie to naiwność i naciąganie, bo coraz to nowe niebezpieczeństwa czyhają na postacie z książki, ale trzeba ciągnąć akcję dalej, wciąż z tymi samymi bohaterami. Chociaż Dumas i tak trochę mnie zaskoczył na końcu, jednak do ostatnich stron spodziewałam się, że bohaterowie powstaną z grobu- taki właśnie klimat!

        Królową Margot potraktowałam podczas lektury z przymrużeniem oka, niemal jako komedyjkę... Moja postawa wzięła się zapewne stąd, że jeśli bym jej tak nie potraktowała to pewnie pożałowałabym czasu jaki straciłam na przeczytanie.
Rozważałam przez chwilę ponowną lekturę, być może odebrałabym ją wtedy inaczej... Ale monotonność akcji skutecznie mnie zniechęca, nie sądzę bym ujrzała nagle wartość tej książki. Jak już pisałam jeśli miałabym polecić to jedynie fanom przygodówek z tych czasów i oczywiście fanom Dumasa.