Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura francuska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura francuska. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 kwietnia 2021

Stendhal, Czerwone i czarne.


 

Czerwone i czarne Stendhala właściwie Henryka Beyle'a (1783-1842), może w zależności od gustów czytelnika fascynować, albo nużyć. Jedni uznają tę powieść za tę z gatunku psychologiczno – obyczajową, inni za tani, tandetną historyjkę kryminalno - obyczajową i banalny romans, zagmatwany trójkąt miłosny, który został umieszczony czasowo w XIX wieku. Wielokrotnie można usłyszeć, że jest to książka porywająca, najlepsza w dorobku Stendhala i przede wszystkim należąca do kanonu klasyki literatury popularnej. Czerwone i czarne można pokochać, ale można też znienawidzić. Powieść po raz pierwszy została wydana we Francji w 1831 roku, ale w skutek antyklerykalnej wymowy, została w 1864 roku umieszczona na indeksie ksiąg zakazanych. Polskiemu czytelnikowi powieść znana jest z tłumaczenia Tadeusza Żeleńskiego – Boya (1921 rok).

Akcja powieści toczy się w latach 1827 -1830. Stendhal opowiada losy ubogiego Juliana Sorela, który wychowany w rodzinie cieśli, zdradzający zamiłowanie do książek i sztuki, pragnie osiągnąć „coś” więcej w życiu. W rodzinnym domu nie zaznał, więc uznania, toteż chcąc się z niego jak najszybciej wydostać korzysta z tego, co przynosi mu los. Zostaje zatrudniony, jako guwerner u mera pana de Rênal. Jako dziewiętnastolatek uwodzi znacznie starszą zonę mera i matkę trójki dzieci. Romans oczywiście wychodzi na jaw wskutek denuncjacji służącej. Julian po pobycie w Besançon, otrzymuje posadę sekretarza markiza de la Mole. Tam poznaje córkę markiza, ekscentryczną Matyldę i zyskuje jej serce. 

Oczywiście, nie ma tu happy endu, a powieść staje się krytyką francuskiego społeczeństwa doby napoleońskiej, co przez długi okres wykorzystywane było przeciwko burżuazji. Demaskuje wady panującego systemu: zamknięcie drogi do kariery oficerskiej ludziom wywodzącym się z plebsu, pokazuje wyrachowanie, cynizm, pychę, rządzę pieniądza, tytułów i kariery oraz zachłanność. Z drugiej jednak strony, czytelnik ma wrażenie, że charakterystyka postaci pozbawiona jest głębi, a postępowanie bohaterów nie zostało do końca przez autora przemyślane i dopracowane. 

Tłumacz Tadeusz (Boy) Żeleński tak pisał o znaczeniu tytułu powieści: czerwone i czarne, to mundur i sutanna: to dwie Francje - Francja napoleońska i Francja Burbonów. Julian reprezentuje dwa przymioty - namiętności (czerwone) i wyrachowania (czarne). Z drugiej strony tytuł może odnosić się także do miłości (czerwone) i śmierci (czarne). Niemniej dzieło Stendhala nadal jest przez badaczy na nowo interpretowane. W końcu to klasyka.
 


Stendhal, Czerwone i czarne, wydawnictwo MG, wydanie 2015, tłumaczenie Tadeusz Żeleński - Boy, oprawa twarda, stron 544.

poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Octave Mirbeau, Dziennik panny służącej.

 


         Dziennik panny służącej to powieść autorstwa Octave’a Mirabeau napisana na początku XX wieku. To opowieść o młodej dziewczynie Celestynie, która najmuje się do służby, jako pokojówka u rodzin. Pracę dostaje zarówno w miastach jak i na prowincji.  Tym razem los rzucił ją do normandzkiej małej miejscowości i starego domu. Pani domu jest surowa, wymagająca i ciągle wymyśla nowe prace pokojówce. Pan zupełnie podporządkowany jest swojej małżonce, a jednocześnie zafascynowany Celestyna. Młoda służąca bardzo dobrze zdaje sobie sprawę ze swoich zewnętrznych atutów, potrafi je wykorzystać do własnych celów. Nie jest, bowiem niewiniątkiem, a przez lata nauczyła się jak korzystać z tego, do czego zapraszają gospodarze domów. Sama przyznaje, że dobrze poznała mężczyzn, rozpoznaje ich wady i zalety, nęci, zaprasza, a jednocześnie uwielbia cielesną rozkosz. W swojej pracy była świadkiem nie jednego dziwacznego zachowania i predyspozycji swoich gospodarzy. Dzieli się tymi opowieściami skrzętnie z czytelnikiem, bowiem książka ma właśnie charakter pamiętnika. Celestyna szczegółowo opisuje zarówno charaktery swoich pracodawców jak i osób pracujących, jako służba. Czyni to z domieszką ironii, drwiny, humoru i złośliwości. Porównuje pracę i życie codzienne, jakie wiodła w Paryżu, z tym, co spotkała na prowincji. Mamy, więc tu świetnie zarysowane tło obyczajowe. Jak się okazuje życie na prowincji może być równie rozkoszne, ale i równie niebezpieczne, co w mieście. Także tu można spotkać groźnych mężczyzn (według Celestyny samców) i może dojść do niewybaczalnych zbrodni. Ten, kto budzi strach i obawę, może jednak fascynować i zmysłowo przyciągać.

Nie wiem jak w oryginale, ale polskie tłumaczenie Marii Zenowicz, sprawiło, że powieść czyta się szybko i sprawnie. Widoczny jest cięty język Celestyny, jej trafne refleksje, spostrzeżenia i riposty. Dziennik panny służącej to lektura, którą znakomicie się czyta. Nie wiem jednak czy jestem obiektywna, bo uwielbiam książki z zakresu klasyki literatury popularnej. Warto również zwrócić uwagę na nową (trzecią) ekranizację powieści, która pojawiła się w kinach (zwiastun).
 


Octave Mirbeau, Dziennik panny służącej, wydawnictwo Marginesy, wydanie 2015, tłumaczenie Maria Zenowicz, okładka miękka, stron 384.

 

czwartek, 14 maja 2020

Aleksander Dumas, Hrabia Monte Christo. Tom 1 i 2.


Hrabia Monte Christo to brawurowa powieść Aleksander Dumas (ojca) z 1844 roku. Akcja toczy się pomiędzy 24 lutego 1815 a 5 października 1838, z przerwą na okres obejmujący od września 1829 roku do wiosny 1838 roku.

Dziewiętnastoletni Edmund Dantes w końcu lutego 1815 roku wraca do Marsylii. Młody idealista, odważny, ale i zarazem naiwny, dzięki podjętym decyzjom na morzu względem załogi statku, obecnie zasłużenie dostaje propozycję objęcia funkcji kapitana okrętu handlowego „Faraon”. Sprawia mu to ogromną radość, tym bardziej, że będzie mógł zagwarantować choremu ojcu godziwe warunki życia i przede wszystkim ożenić się z ukochaną Katalonką Mercedes. Zakochany w dziewczynie jest jednak także jej kuzyn Fernand Mondego. Wraz z Danglarsem pisze donos, w którym oskarżają Edmunda o sprzyjanie Napoleonowi. Sprytnie wykorzystują fakt, że w czasie rejsu umierający kapitan statku poprosił Dantesa o doręczenie listów do przebywającego na Elbie Napoleona I oraz o odbiór innego pisma i potem dostarczenie go do adresata. Nieświadomy niczego Edmund postanawia spełnić życzenie kapitana. Młodzieniec zostaje aresztowany w czasie przyjęcia zaręczynowego z Mercedes. Przesłuchanie przeprowadza prokurator królewski de Villefort, który na podstawie opowieści Dantesa dochodzi do wniosku, że w sprawę wmięszany jest jego ojciec - Noirtier de Villefort. Nakazuje wiec uwięzienie Dantesa w zamku d’If bez żadnego wyznaczonego terminu jego zwolnienia, a co za tym idzie bez żadnego wyroku sądowego. 
Dantes w więzieniu spędza lata i jedynym jego sprzymierzeńcem i nauczycielem staje się włoski ksiądz i uczony – Faria. Po brawurowej ucieczce, odnalezieniu skarbu, jedynym celem Dantesa staje się dojście do prawdy i zemsta na donosicielach. W arystokratycznym świecie pojawia się bogaty Hrabia Monte Christo….
Hrabia Monte Christo to powieść brawurowa, o żywej i wciągającej fabule. Fascynująca i ekscytująca opowieść, która urzeka czytelnika. Bogactwo nagromadzonych szczegółów odurza i zaskakuje. Można oczywiście znaleźć pewne nieścisłości i nieprawdopodobne zdarzenia. Autor wspaniale jednak pokazał przemianę młodego, szlachetnego, dobrego i naiwnego chłopaka, w człowieka twardego, bezwzględnego, wyrachowanego, pragnącego zemsty i sprawiedliwości za wyrządzone krzywdy. Rozczarowany był postępowaniem Mercedes, która zaledwie półtora roku po jego aresztowaniu wyszła za mąż za jego wroga. Nigdy do siebie nie powrócili, mimo, że w wielu ekranizacjach tak właśnie się dzieje (Albert de Morcef, syn Mercedes i Fernanda, często też ukazywany jest jako syn Dantesa). Warto pamiętać o powieściowej Hayde. Pozostałe postacie są doskonale reprezentują ówczesne społeczeństwo francuskie. 


Historia bardzo znana, bowiem wielokrotnie powieść Aleksandra Dumasa była ekranizowana, choć zakończenie w większości bywało inne niż w książce. Dumas znakomicie odtworzył atmosferę Paryża i wyższych sfer oraz utrwalił na kartach powieści realne postacie (np. Edmunt Dantes ma swój pierwowzór) oraz miejsca (np. Zamek d’If rzeczywiście pełnił funkcję więzienia). Polecam książkę Czarny hrabia Toma Reissa (Wydawnictwo Literackie, 2014), który pokazuje jak wiele elementów z życia ciemnoskórego Aleksandra Dumasa można odnaleźć w książce Hrabia Monte Christo. Obowiązkowo.


Aleksander Dumas, Hrabia Monte Christo, wydawnictwo MG, wydanie 2017, oryg: Le comte de Monte Christo (1844), tłumaczenie: Klemens Łukasiewicz, okładka twarda,  stron: t. 1 - 704; t. 2 - 624.

słowem malowane- 20 marca 2017 r.  


środa, 13 maja 2020

Aleksander Dumas, Trzej muszkieterowie.

Któż nie zna opowieści o muszkieterach, awanturniczej historii spod płaszcza i szpady? Można to szybko nadrobić dzięki nowemu wydaniu powieści Aleksandra Dumas, które pojawiło się nakładem wydawnictwa MG. W moim przypadku powieść, mimo, że wydaną w wielkim tomiszczu, czytało się szybko i przyjemnie. Warto przypominać sobie książki, którymi się ekscytowało w nastoletnich czasach. O niezliczonych ekranizacjach i wariacjach nawet nie wspominam. Dziś inaczej można ją interpretować, więcej rozumieć, ale tak samo wspaniale przy niej bawić. 

Warto przypomnieć, że Trzej muszkieterowie to powieść, która wchodzi w skład trylogii po raz pierwszy publikowanej w latach 1844-1850, w skład, której wchodzą ponadto: Dwadzieścia lat później i Wicehrabia de Bragelonne. Trzech muszkieterów publikowanych było od 14 marca do 14 lipca 1844 roku w Le Siècle, a potem pojawiły się w jednym tomie. Aleksander Dumas inspirował się wspomnieniami D'Artagnana i hrabiego de la Fére.  Uczeni jednak dowiedli, że wspomnienia Athosa, czyli domniemanego hrabiego de la Fére, nigdy właściwie nie istniały. Dumas rzeczywiście jednak w 1841 roku natknął się w marsylskiej bibliotece na Pamiętniki d’Artagnana, które jednak zostały napisane prawie 30 lat po śmierci bohatera. Po raz pierwszy zostały zresztą wydane w 1700 roku. Ich autorem był zapomniany pisarz siedemnastowieczny Courtilz de Sandras (1644-1712), który pochodził ze zubożałej szlachty, przez jakiś czas był muszkieterem, a 20 lat spędził w Bastylii (dwukrotnie tam osadzony). Badacze francuscy odtworzyli losy prawdziwego D'Artagnana pokazując wiele pomyłek i błędów poczynionych przez Sandrasa. Charles Ogier de Batz (nazwisko D'Artagnan – od nazwy zamku należącego do rodziny) był jednym z siedmiorga dzieci i rzeczywiście opuścił dom, jako nastolatek i udał się do Paryża. W 1633 roku znajdował się już w szeregach muszkieterów królewskich, gdzie spędził kilka lat. Warto bliżej poznać jego historię.

      Akcja Trzech muszkieterów rozgrywa się na terenie Francji w latach 1625-1628. Osiemnastoletni D'Artagnan przybywa z Gaskonii do Paryża, aby tak jak ojciec zostać muszkieterem. W miasteczku Meung wdaje się w konflikt z hrabią de Rochefort, który jest agentem kardynała de Richelieu. Dodatkowo w Paryżu kolejno wikła się w sprzeczki z muszkieterami – Atosem (hrabią de la Fére), Portosem (du Vallon) i Aramisem (Chevalier d'Herblay), z którymi umawia się na pojedynki. Ku wielkiemu zaskoczeniu wszystkich łączy ten sam przeciwnik, a D'Artagnan zyskuje przyjaciół. Powstaje niezwykły kwartet, z których Atos to mężczyzna zniszczony przez nieszczęśliwą miłość do awanturniczej kobiety, Portos to jowialny, olbrzymi towarzysz, a Aramis to mężczyzna rozdarty między mistycyzmem a miłością do płci pięknej.

Obok szermierczych perypetii D'Artagnan przeżywa również miłosne. Zakochuje się bowiem w żonie swojego gospodarza Konstancji Bonacieux, która jest pokojówką królowej Anny Austriaczki. Władczyni pochopnie daje w prezencie księciu Buckinghamowi dwanaście diamentowych zapinek, które otrzymała od męża, a zarazem króla Ludwika XIII. O wszystkim dowiaduje się kardynał Richelieu, który pragnie zdyskredytować Annę Austriaczkę w oczach króla. Proponuje królowi, aby ten urządził bal, na którym jego żona pojawiłaby się w diamentowych zapinkach. Zaufana królowej, Konstancja prosi o odzyskanie zapinek d'Artagnana.

Brawurowa powieść, której akcja utrzymana jest w szybkim tempie. Mamy tu miłosne afery, pojedynki, porwania, zdradliwe manewry, intrygi, knowania, zemstę. Aleksander Dumas wspaniale przedstawił charakterystyki bohaterów. Pośród rzeczywistych postaci bardzo dobrze wplótł bohaterów fikcyjnych. Obok wątku miłosnego, egzystuje wątek polityczny. Autor potrafił znakomicie zarysować „czarne charaktery” i pokazać prawdziwą „famme fatale”. Wykorzystuje prawdę historyczną i zmienia ją na potrzeby powieści. 

A jaka była historia? W roku 1625 Anna Austriaczka i Ludwik XIII byli małżeństwem od dziesięciu lat. Nie mieli dzieci. Król w stosunku do żony był oschły, zwłaszcza, że jej niefrasobliwość doprowadziła w 1622 roku do jednego z kilku poronień. W dodatku król nie przepadał za przyjaciółką królowej, diuszesą de Chevreuse. 8 maja 1625 roku nastąpiły zaręczyny, a 11 maja uroczysty ślub siostry Ludwika – Henrietty z królem Anglii Karolem I (Jakub I Stuart zmarł 25 marca 1625 roku). Pod pretekstem rozmów politycznych z Francuzami i odwiezienia nowej królowej do Anglii w Paryżu pojawił się lord Buckingham, książę George de Villiers, faworyt Jakuba I, dbający teraz o swoją pozycję przy boku nowego króla. Jest przystojny, elegancki i wzbudza zainteresowanie kobiet. Wraz z nim na dwór przybywa hrabia d’Holland, który wraz z przyjaciółką królowej, madame de Chevreuse, postanowił zainicjować romans Anny z Buckinghamem.  Miało dojść nawet do schadzki w ogrodach Luwru i Amiens. Król dowiedział się o przygodzie królowej, odesłał wszystkie osoby, które towarzyszyły jej w Amiens i doprowadziły do skandalizującej sytuacji. Anna była zła na męża oraz na kardynała Richelieu, że knuje przeciwko niej. W pamiętnikach pana La Rochefoucauld zapisana została historia diamentowych zapinek znana z powieści. Rolę lady Winter miała odegrać zazdrosna kochanka Buckinghama, hrabina Carlyle, która usiłowała się zemścić kradnąc część zapinek podarowanych Buckinghamowi przez królową Annę. Należy jednak pamiętać, że La Rochefoucauld w 1625 roku miał jednak dopiero dwanaście lat. Historię przybliża Jan Baszkiewicz w książce Richelieu (PIW, 1995).



Aleksander Dumas, Trzej muszkieterowie, wydawnictwo MG, wydanie 2017, tytuł oryginalny: Le trois mousquetaire, tłumacz: nieznany, okładka twarda, stron 652.

słowem malowane-11 kwietnia 2017 r. 
 

poniedziałek, 4 maja 2020

Ksawery de Montépin, Żebraczka spod kościoła Świętego Sulpicjusza.




 Żebraczka spod kościoła Świętego Sulpicjusza (oryg. La mendiante de Saint-Sulpice, 1895) Ksawerego de Montépin (1823-1902) została po raz pierwszy wydana w Polsce nakładem wydawnictwa Dreams. To powieść w czterech tomach, napisana specyficznym, archaizowanym stylem i nacechowana mnóstwem szczegółów. W dodatku nie jest to książka, którą można zabrać ze sobą do torby, aby towarzyszyła nam w podróży. Tom jest nieporęczny i gruby, a mimo wszystko czytanie tej powieści w domowym zaciszu zyskuje szlachetny urok. 

Akcja powieści rozpoczyna się w czasach wojny francusko - pruskiej (19 lipiec 1870 - 10 maja 1871). Właśnie armia pruska podchodziła pod Paryż. Hrabia Emmanuel d’Areynes mający 74 lata, właściciel zamku Fenestranges leżącego w departamencie Meurthe i Mozela w pobliżu Księstwa Badeńskiego, mocno przeżywał wojnę francusko-pruską. Mając niepomyślne wiadomości dotyczące niedaleko toczących się walk, hrabia dostał apopleksji. W tym czasie Prusacy zajęli Fenestranges, a doktor oznajmił zgromadzonym, że hrabia bliski jest śmierci. Rajmund Schloss, generalny nadzorca lasów hrabiego, postanowił sprowadzić z Paryża krewnego hrabiego, księdza Raula d’Areynes, wikarego w parafii Ambrożego. W pociągu poznaje jadącą do męża Pawła, brzemienną Joannę Rivat, a spotkanie tylko pozornie wydaje się dla czytającego nie mieć znaczenia. Bratanek hrabiego, Raul d’Areynes, postanawia wyruszyć jak najszybciej do krewnego za zgodą przełożonych. Mając szczere serce o chorobie hrabiego powiadamia swoją siostrę stryjeczną, a bratanicę hrabiego, Henrykę Rollin. Wyszła ona za mąż wbrew woli opiekuna za hulakę Gilberta Rollina. Ksiądz Raul odkrywa, że Henryka spodziewa się dziecka. W zamku Fenestranges pojawia się jednak bez Henryki. Spełniając wolę hrabiego Emmanuela pisze testament, który chroni majątek przed Rollinem.

Losy Gilberta Rollina i Pawła Rivata splatają się w Gwardii Narodowej. 19 stycznia 1871 r. ma miejsce oblężenie Paryża. Rivat zostaje uznanym za zabitego, a Rollin po zawieszeniu broni zaczął zajmować się różnymi szemranymi sprawami. Po przybyciu do Paryża ksiądz Raul pojawia się u Rollinów i przedstawia im warunki testamentu. Gilbert uznaje podział majątku za zniewagę i szyderstwo. W niedługim czasie u Rollina zjawia się kobieta, która prosi o udzielenie pomocy wdowie po Pawle Rivacie. W tym samym czasie w głowie sierżanta Serwacego Duplat, znajomego Rollina, wznieca się niecny plan. Po podpisaniu traktatu rozpoczęło się panowanie Komuny. W domu Rollinów dochodzi do konfrontacji wikarego z Duplatem, który poprzysięga zemstę. Tymczasem Raul d’Areynes odnajduje w szpitalu człowieka opłakiwanego od dawna przez najbliższych, na świat przychodzą dzieci, a w umyśle Gilberta powstaje iście szatański plan…


Do czego można posunąć się, aby osiągnąć swój cel? Montépin pokazuje, że w imię posiadania majątku i pieniędzy ludzie zdolni są do najpodlejszych rzeczy. Można żonglować życiem nie tylko dorosłych, ale również niewinnych dzieci. Maleńka Maria Blanka i Róża, dwie istoty, których życiem pokierowali nikczemnicy. Wielką rolę w rozwikłaniu intrygi będzie miał ksiądz Raul d’Areynes. To on staje się świadkiem niejednego ważnego zdarzenia i czuwa przez siedemnaście lata nad Joanną Rivat. Jest bohaterem, który łączy wątki i doprowadza do finalnego zakończenia.

Montépin napisał powieść, gdzie jasno określone zostało dobro i zło, bogactwo i bieda oraz bohaterowie pozytywni i negatywni. Winni zostaną ukarani, skrzywdzeni dostąpią nagrody. Powieść wielowątkowa, pełna szczegółów, zawiłości, intryg, zdrad, knowań, z jasno określonym tłem historycznym i obyczajowym. Autor dobrze charakteryzuje wojnę francusko – pruską oraz Komunę Paryską (18 marzec-28 maj 1871). Komuna przejmując władzę w Paryżu walczyła z kościołem katolickim mordując kapłanów, zamykając kościoły i zabraniając wszelkich praktyk religijnych. W powieści autor określił swój sprzeciw wobec zaistniałych wówczas faktów. Być może dlatego też powieść nie zyskała zbyt wielkiego rozgłosu. Drukowana była w odcinkach na łamach paryskiego dziennika „Le Petit Journal”. Doczekała się jednak ekranizacji filmowej w 1922(3) r. 

Warto powieść przeczytać i cieszyć się z tego, że została wydana w przekładzie polskim. To książka, która z pewnością zasługuje na przypomnienie i uwagę. Wciągająca, pasjonująca i zajmująca, mimo przerażającej na początku ilości stron. Wspomnieć też należy wspaniałą oprawę graficzną.



Ksawery de Montépin (Xavier de Montépin), Żebraczka spod kościoła Świętego Sulpicjusza, wydawnictwo Dreams, wydanie 2018, wydanie 1, tytuł oryg.: Le Mendiante de Saint-Sulpice, tłumaczenie: Władysław Izdebski, oprawa twarda, stron 1040.



* słowem malowane - 27.03.2018

wtorek, 28 czerwca 2016

Błękitny pokój - Georges Simenon.



           










  Tony i Andrée od jedenastu miesięcy są kochankami. W tym czasie osiem razy spędzili upojne, pełne namiętnych  uniesień chwile w hotelu brata Tony'ego, w zawsze tym samym, pomalowanym na niebiesko, pokoju. Gdy zaczyna się powieść trwa ich ostatnie spotkanie, o czym jeszcze Tony nie wie. Nie wie również, że będzie ono dla niego znamienne, gdyż każde słowo tu w tym dniu wypowiedziane będzie analizował przez długie miesiace w więzieniu, w trakcie przesłuchań próbując bardziej sobie niż go przesłuchującym dać odpowiedź na pytanie dlaczego jego romans zakończył się tak tragicznie. 
           Odurzony co dopiero odbytym aktem miłosnym z Andrée,  z przyjemnością spoglądając na ciało kochanki, które  w nim wciąż wzbudzało takie samo pożądanie i szukając śladów, jakie na nim pozostawił bez szczególnej uwagi słucha pytań kochanki, na które odpowiada bez namysłu, nie przykładając do nich jak się później okazało właściwej wagi. Nie wzbudza w nim również podejrzeń ostetntacyjnie zachowanie Andrée, która gryzie  mu mocno wargę nie w trakcie, ale już po stosunku. A pytania zadawane przez nią miały dla niej, jak się w niedługim czasie okazało, niezwykle istotne znaczenie a przede wszystkim jego odpowiedzi, które potraktowała serio i wykorzystała w realizacji swego planu na wspólne życie : 

- Kochasz mnie, Tony?

- Tak mi się wydaje.
Zażartował, choć bez uśmiechu, a to z powodu dolnej wargi, którą wciąż ocierał delikatnie zwilżonym ręcznikiem.
- Nie jesteś pewien?[str. 6]

Czytaj więcej >>>>>>>>>>>>

sobota, 13 lutego 2016

"Królowa Margot" Aleksander Dumas

tytuł oryginału: La Reine Margot
tłumaczenie: ???
data wydania: 2009
data wydania oryginału: 1845
liczba stron: 600






Na moim blogu opinia o książce i o filmie-> http://zaczytana-w-chmurach.blogspot.com/2016/02/krolowa-margot-aleksander-dumas-i.html


        Z książkami Dumasa (ojca) miałam już do czynienia przy okazji lektury Hrabiego Monte Christo. Ta powieść pozostawiła po sobie dobre wrażenie. Mam na swojej półeczce Trzech muszkieterów, jednak z jakiegoś powodu nie potrafię po nich sięgnąć, natomiast Królowa Margot nie musiała tak długo czekać.

        Fabuła powieści Dumasa skupia się wokół intryg knutych na dworze francuskim, a jest ich naprawdę sporo. Wręcz intryga goni intrygę, przygoda przygodę i to napędza akcję Królowej Margot. Powieść jest oparta na prawdziwych wydarzeniach.
Głównym bohaterem jest Henryk Burbon, który dopiero co poślubił tytułową Małgorzatę, siostrę obecnego króla. Królowa-matka, Katarzyna de Medici, obawia się o to, że Henryk tylko czyha na tron francuski i próbuje wyeliminować znienawidzonego szwagra. Spiskuje także sam król, Karol IX, jego brat, książę Franciszek d‘Alencon, a i Henryk
z żoną nie pozostają im dłużni.
W sieć intryg zostają także wplątani dwaj szlachcice- Lerac de La Mole i Annibal de Coconnas. Akcja rozciągnięta jest na ponad dwa lata.
Jest to typowa powieść płaszcza i szpady.

        Sam początek książki wywarł na mnie bardzo złe wrażenie. Oto przypatrujemy się rzezi hugenotów, dosyć osobliwie opisanej, a już po tych słowach naszła mnie jedna refleksja...

Później już w miarę zatraciłam się w powieści (ta cała rzeź z początku mi to oczywiście uniemożliwiła), ale nadal byłam niezadowolona. Jednak w końcu zrozumiałam, że to jest książka z pierwszej połowy XIX wieku i należy na nią patrzeć w zupełnie oddzielnych kategoriach. Wtedy z kolei zaczęłam ją traktować jako zabawną opowiastkę... Zdaję sobie sprawę, że było to dość niepoważne jak na wydarzenia się w niej rozgrywające, zwłaszcza pod koniec.

         Także zupełnie dystansując się do książki- jest to całkiem zajmująca powieść, która zapewni rozrywkę na kilka ładnych godzin i nie znudzi. Nie ma czasu na nudę, ponieważ ciągle coś się dzieje. Mamy tutaj pojedynki na śmierć
i życie, miłosne wyznania, knowania, trucicieli, spiski i tajemnice. Coś co cechuje dobrą przygodówkę. Są to cechy, które sprawią, że na pewno spodoba się miłośnikom gatunku i niejednego wciągnie.

        Niestety muszę przyznać, że nie spodobała mi się Królowa Margot. Jednak, mimo że nie czytałam jej
z przyjemnością, nie mogę znowuż stwierdzić, że była beznadziejna. Po prostu książka wydała mi się bardziej zabawna niż przejmująca, do tego do bólu przewidywalna, a także po prostu zbyt grzeczna... ;)

        W tym samym czasie La Mole tłumaczył z Małgorzatą idyllę Teokryta, a Coconnas,
udając, że jest Grekiem, pił z Henrietą syrakuzańskie wino.
-schadzka kochanków


Tu oczywiście biorę pod uwagę z jakich czasów pochodzi owa książka i że romans królowej sam w sobie wywoływał zapewne wypieki na policzkach wielu panien, a co dopiero gorące miłosne wyznania.
        Ba, przewidywalność to jedno zmartwienie, drugie to naiwność i naciąganie, bo coraz to nowe niebezpieczeństwa czyhają na postacie z książki, ale trzeba ciągnąć akcję dalej, wciąż z tymi samymi bohaterami. Chociaż Dumas i tak trochę mnie zaskoczył na końcu, jednak do ostatnich stron spodziewałam się, że bohaterowie powstaną z grobu- taki właśnie klimat!

        Królową Margot potraktowałam podczas lektury z przymrużeniem oka, niemal jako komedyjkę... Moja postawa wzięła się zapewne stąd, że jeśli bym jej tak nie potraktowała to pewnie pożałowałabym czasu jaki straciłam na przeczytanie.
Rozważałam przez chwilę ponowną lekturę, być może odebrałabym ją wtedy inaczej... Ale monotonność akcji skutecznie mnie zniechęca, nie sądzę bym ujrzała nagle wartość tej książki. Jak już pisałam jeśli miałabym polecić to jedynie fanom przygodówek z tych czasów i oczywiście fanom Dumasa.

niedziela, 26 października 2014

G. Flaubert - "Salambo"

Tytuł oryginalny – Salammbo
Ilość stron – 332
Wydawnictwo – Państwowy Instytut Wydawniczy
Data Wydania – 1978
Przekład – Wacław Rogowicz
Moja ocena – 7/10


Salambo to dla mnie od początku jedna wielka egzotyka. Kartagina, III w. p.n.n.e to nie jest ani mój ulubiony okres historyczny ani miejscówka, mimo to przeczytałam pod wpływem bardzo entuzjastycznej opinii Siemomysły.
Od początku uderzyło mnie pieczołowite odmalowanie przez autora świata i realiów, które są mi tak bardzo obce. Przez całą książkę miałam jednak blokującą wiadomość przepaści dzielącej mnie i te czasy, mnie i autora, a nawet autora i ten konkretny okres historyczny. To chyba sprawiło, że nie umiałam w pełni docenić tego, co miałam w ręku.
Potem zaczęłam analizować Salambo na płaszczyźnie przekazu. Zastanawiałam się, co chciał powiedzieć autor, przenosząc akcję w to konkretne miejsce i czas. Wyłoniła się z tego bardzo smutna opowieść o namiętności – takiej wyniszczającej, walce o wolność, o siebie, trochę pewnie też o ślepej wierze i fanatyzmie religijnej. Mimo to nie mogłam jakoś polubić tytułowej bohaterki, chociaż nie mam jej wiele do zarzucenia, próbowała robić, to co w jej mniemaniu było właściwe. Dużo ciekawszą postacią okazał się Matho, chociaż od początku wiedziałam, że jego starania skazane są na niepowodzenie.
Nie rezygnuję z Flauberta. Być może z Panią Bovary pójdzie mi lepiej.

środa, 14 maja 2014

Owoce zimy - Bernard Clavel



  Bernard Clavel urodził się w departamencie Jura, w rodzinie piekarza ożenionego z kwiaciarką. Rodzina była skromnie sytuowana więc i on pomagał pracując już od 14 roku życia jako pomocnik piekarza. Zanim poświęcił się pracy literackiej imał się różnych zawodów. Był pisarzem lubiącym pisać o prostych ludziach i opisywać  ich  surowe warunki życia. I tacy właśnie są bohaterowie jego powieści "Owoce zimy", stary Gaston  Dubois i jego kilkanaście lat młodsza żona. Akcję książki, która toczy się pomaleńku, bez pośpiechu, w tempie dostosowanym do fizycznych możliwości pary bohaterów, a szczególnie starego Dubois, Clavel osadził w swym rodzinnym departamencie w czasie II wojny światowej, a jego Gaston całe życie był piekarzem, który ciężko pracując wypiekał chleb, z czego był bardzo dumny, gdyż pozwalało mu to utrzymać rodzinę. Czas wojny, która toczy się gdzieś tam, daleko w krajach, o których on nigdy nie słyszał, dla niego i jego żony jest czasem trudnym głównie ze względu na braki w zaopatrzeniu w żywność i opał. On piekarz, który wypiekał smaczne chleby i bułeczki teraz musi jeść chleb z trocin i otrąb a ponadto musi sam zaopatrywać się w opał na zimę co przy zdrowiu jego i żony jest niezwykle trudnym zadaniem, ale jest uparty i chcąc udowodnić, że mimo swych 70 lat poradzi sobie sam nie poprosi o pomoc swego syna, Pawła.

Czytaj więcej >>>>>>>>>>>>>>>>>

wtorek, 11 marca 2014

Czy zna pan Maronne? - Daniel Boulanger

   






Daniel Boulanger to francuski powieściopisarz, nowelista, poeta i scenarzysta filmowy, mający dzisiaj 92 lata, którego twórczość jest bardzo bogata i do tego wielokrotnie honorowana poważnymi nagrodami literackimi. Między innymi jest laureatem nagrody Goncourtów, a za całą twórczość prozatorską w 1979 roku otrzymał nagrodę od księcia Monaco. Ale nie tylko krytyka literacka wysoko oceniała jego prozę - Boulanger, jak wyczytać można z informacji wewnątrz okładki książki wydanej przez Książkę i Wiedzę w 1986 roku, jest bardzo poczytnym i cenionym przez czytelników pisarzem.
Najwyraźniej  sprawiły to cechy jego pisarstwa wymienione w wyżej przytoczonej notce :" wyrafinowane i  przewrotne, mistrzowskie w formie, intrygujące niedomówieniami i zaskakującymi rozwiązaniami, osadzone jest bardzo  wyraźnie w realistycznej obserwacji obyczajowej i psychologicznej".
Te cechy odnaleźć można oczywiście również w mini powieści p.t. "Czy zna pan Maronne?"


Czytaj więcej >>>>>

niedziela, 16 lutego 2014

"Księżna de Cleves"


Historia dynastii Walezjuszy przewijała się regularnie w moich styczniowych lekturach (całkiem przypadkowo). Niedawno przeczytałam „Królową Margot”, ostatnio skończyłam „Ogród węża” J.M.Riley, a dzisiaj przedstawię Wam kolejną pozycję z cyklu „XVI wiek we Francji”. Nie będzie jednak żadnych pikantnych szczegółów, wręcz przeciwnie - będzie dworsko i (niemal zawsze) honorowo. Nie mogłoby być inaczej, bowiem książka, o której Wam opowiem, została napisana przez kobietę, na dodatek żyjącą w XVII wieku.

Chodzi o „Księżną de Cleves” Marii de la Fayette, francuskiej pisarki i arystokratki. Po raz pierwszy powieść została wydana anonimowo i wywołała wielkie zainteresowanie wyższych sfer. Opowiada historię młodej kobiety, panny de Chartes, która przybywa na dwór Henryka II (męża Katarzyny Medycejskiej i ojca króleskiego rodzeństwa znanego czytelnikom z „Królowej Margot”). Swoją urodą i wdziękiem podbija wszystkich, nic więc dziwnego, że o jej rękę stara się kilku wielkich panów. Wychowana przez surową i cnotliwą matkę panna wybiera za męża księcia de Cleves. Nie jest to jednak małżeństwo z miłości. Młody książę cierpi, ponieważ nie potrafi zdobyć uczucia swojej żony. Tymczasem księżna przekonuje się, że jej serce nie jest całkiem nieczułe na podszepty Amora, kiedy z zagranicznej podróży wraca czarujący książę de Nemours. Jednak tytułowa bohaterka wciąż ma w pamięci przykaz umierającej matki, proszącej ją, aby nie wikłała się w żadne dworskie intrygi i romanse...

Historia opowiedziana przez autorkę jest bardzo prosta i zarazem skomplikowana. Żeby było jasne: nie znajdziemy tam wciągającej po same uszy fabuły, styl też mocno się różni od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni dzisiaj. Tym, co zainteresowało mnie w powieści jest przede wszystkim skomplikowany świat przeżyć wewnętrznych bohaterów. Zazdrość, miłość, cierpienie, rozterki dotyczące lojalności i wierności są przedstawione tak przekonywająco, że pomimo tego, iż nie utożsamiałam się z żadnym z bohaterów, to mogłam ich w większości przypadków zrozumieć.

Warto też pamiętać o tym, że „Księżna de Cleves” jest uznawana za pierwszą nowoczesną powieść w literaturze francuskiej. Książka zasłużyła sobie na to miano właśnie dzięki przełamywaniu pewnych schematów w sposobie przedstawiania postaci i skupieniu sie na uczuciach bohaterów. Jeśli zatem jesteście ciekawi, co też wywołało takie poruszenie w XVII-wiecznych francuskich salonach i macie ochotę na staroświecką historię miłosną, to niewielkie objętościowo dzieło jest dobrym wyborem.

Książka jest dostępna na stronie wolnelektury.pl. Recenzja pojawiła się również na moim blogu 365 dni pisania.

Wykorzystany obraz to "Portret kobiety z książką muzyczną", Francesco Bacchiacca, 1540-1545.

wtorek, 4 lutego 2014

A Dumas - "W 20 lat później"

 Tytuł oryginału – Vingt ans apres
Ilość stron –  399, 384
Wydawnictwo – ISKRY
Data Wydania – 1990
Przekład – Stefan Flukowski, Hanna Szumańska-Grossowa
Moja ocena 8/10


Już Epilog Trzech muszkieterów zapowiadał zmiany w życiu bohaterów. Dwadzieścia lat później tylko d’Artagnian nadal służy królowi (i przez ten czas nie udało mu się awansować); d'Herblay (Aramis), który będąc muszkieterem, zachowywał się jak duchowny, wstąpił do zakonu, teraz zachowuje się jak żołnierz; Pan du Vallon (Portos) zdążył nie tylko się ożenić, ale i owdowieć, obecnie zajmuje się procesami o ziemię, dodawaniem kolejnych tytułów do nazwiska i polowaniami; hrabia de la Fère (Atos) niespodziewanie znalazł spokój, wychowując syna. Kardynał Richelieu nie żyje, ale jego cień nadal unosi się nad Wersalem. Zastąpiła go gorsza kopia – Mazarin.
Spokój nie trwa długo, lud i szlachta burzą się przeciw kardynałowi, kardynał nie pozostaje dłużny. Ojczyzna i królowa (ach, żeby tylko jedna) potrzebują muszkieterów, muszkieterowie potrzebują siebie nawzajem. Czytelnika czekają kolejne spiski, knowania, bitwy i potyczki, a także rozrachunek z przeszłością, bo chociaż Milady została stracona, pojawia się jej syn – wydziedziczony i pałający żądzą zemsty.
Całość do przeczytania na moim blogu. Zapraszam serdecznie!

niedziela, 26 stycznia 2014

A. Dumas - "Królowa Margot"

Tytuł oryginału – LA REINE MARGOT
Ilość stron – 496
Wydawnictwo – Zielona Sowa
Data Wydania – 2007
Format – 145x210 mm
Seria – Arcydzieła literatury światowej
Moja ocena – 6/10



Myślę od dwóch dni, co napisać o tej książce i nadal nie wiem. Z pewnością z moich przemyśleń nie da się zlepić żadnej recenzji (nawet najbardziej lichej), ograniczę się więc do luźnych refleksji pod zbiorczym tytułem: Co mi się nie podobało.
Zabrałam się za Królową Margot na fali uwielbienia dla Dumasa utrzymującej się po przeczytaniu Trzech muszkieterów.
I trochę się zawiodłam.
O ile pamiętam, Nocy Świętego Bartłomieja podręczniki do historii poświęcają mniej więcej akapit (no przynajmniej za moich czasów poświęcały), Dumas zagospodarował na okoliczność wydarzenia tych akapitów o wiele więcej, jednak nie odnalazłam w nich spodziewanych emocji czy wartkiej akcji. Hugenoci ginęli, a ja spokojnie czytałam dalej. 

Reszta do przeczytania na moim blogu.

"Królowa Margot", Aleksander Dumas

Czy mieliście kiedyś okazję widzieć kogoś, kto czytając książkę, ślini palec, żeby przewrócić kartkę? Przyznam, że taka wizja przejmuje mnie zgrozą. Po pierwsze dlatego, że nie może to dobrze wpływać na stan książki. Po drugie - ponieważ czasami bywa to... niebezpieczne. Wie o tym każdy, kto czytał jedno z największych dzieł Aleksandra Dumasa - "Królową Margot".

Początkowe rozdziały były naprawdę trudne do przetrawienia. Wybaczam to jednak autorowi, bowiem epoka, którą podjął się przedstawić, była naprawdę zagmatwana. Już na samym początku powieści trafiamy na dwór Karola IX, do Francji targanej konfliktami religijnymi. Za kilka dni ma się odbyć ślub królewskiej siostry, katoliczki Małgorzaty z Henrykiem Burbonem, jednym z liderów "partii" protestanckiej. Wszyscy wydają sie być uradowani wspaniałym pojednaniem, ale wyraźnie czuć, że coś wisi w powietrzu... Jeśli uważaliście na lekcji historii, powinniście już wiedzieć, czego się spodziewać.

Rzeczywiście - już wkrótce przekonamy się, że pojednanie dwóch wyznań było tylko pozorne. Henryk staje się zakładnikiem w Luwrze, narażonym na nieustanne intrygi królowej-matki, Katarzyny Medycejskiej, której najwiekszą ambicją jest zabezpieczenie tronu dla własnych synów. Okrutna Włoszka nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć swój cel, ale przyjdzie jej zapłacić za to bardzo wysoką cenę.
 
Poza galerią dworskich postaci (w większości historycznych), poznajemy także dwóch szlachciców uwikłanych (na swoje nieszczęście) w epokowe wydarzenia: wiernego i prawego La Mole'a oraz dzielnego i szalonego Coconnasa. Ich przerażające i komiczne przygody dodają fabule mnóstwo dynamizmu. Co zatem z tytułową królową, zapytacie? Otóż jest ona bardziej ornamentem niż osią tej opowieści. Łączy ona świat dworskich rozgrywek, w których bierze udział i młodych awanturników, z którymi zetkną ją los.

Po trudnych początkach powieść naprawdę zdołała mnie wciągnąć. Udało się jej to na tyle, że ja, umiarkowana miłośniczka opowieści "płaszcza i szpady", pochłonęłam ją w trzy dni. Trudno było się od niej oderwać i tutaj panowi Dumas niezaprzeczalnie należy się uznanie. Poza rozrywką nie znajdziemy tam jednak głębokich przemyśleń, prawd życiowych czy opisów skomplikowanych przeżyć wewnętrznych bohaterów. Ale przyznajmy - nie po to przecież sięgamy po książki francuskiego mistrza powieści poularnej...

Recenzja pojawiła się również na moim blogu 365 dni pisania.

sobota, 18 stycznia 2014

A. Dumas "Trzej muszkieterowie"

Nie było mi po drodze z tą książką, chociaż oglądałam chyba wszystkie możliwie ekranizacje (łącznie z dziwnym filmem telewizyjnym, w którym Milady podpisuje pakt z diabłem). Dotychczas zaczynałam lekturę dwa razy i dwa razy odkładałam ją na półkę; bez konkretnego powodu. No, może z obawy, że po obejrzeniu tylu filmów niczym mnie nie zaskoczy.
Myliłam się. Bardzo! W końcu, w ramach postanowień noworocznych, sięgnęłam po Trzech muszkieterów trzeci raz, lektura okazała się przednia, i to pod każdym możliwym względem.
Niespodziewanie okazało się, że chociaż znam z grubsza najważniejsze wydarzenia, Dumas wciąż potrafi mnie zaskoczyć (poza tym książka to jednak inne medium, zwłaszcza jeśli – jak w tym wypadku – autor sprawnie posługuje się piórem), że nie mogę się od niej oderwać, bo kibicuję bohaterom, śmieję się, wzruszam i zwyczajnie upajam stylem. O tak, ekscytowałam się jak, nie przymierzając, wrażliwa nastolatka podczas czytania Zmierzchu. Absolutnie nie mam się do czego przyczepić, a to zdarza się rzadko.


Reszta recenzji do przeczytania na moim blogu.

środa, 2 października 2013

Albert Camus "Obcy"

Autor - przez wielu kojarzony z Dżumą, jedną ze znienawidzonych lektur szkolnych - sam w sobie jest dziwny. Kojarzymy go z egzystencjalizmem, on sam się z tym nurtem nie identyfikował. Obcy przedstawia jednak idee tej filozofii. Pobudza do myślenia i do refleksji, często podobnych jak w przypadku Zbrodni i kary Dostojewskiego.

Bardzo serdecznie zapraszam tutaj do lektury opinii. :-)

wtorek, 28 maja 2013

Gaston Leroux "Upiór opery


O "Upiorze opery" słyszeliście zapewne wiele. Na pewno też większość z was widziała adaptacje filmowe, teatralne, musicalowe i inne wersje tej powieści. A ja nie. Nie znałam ani tła, ani wątków głównych, jedyne, co obijało mi się o uszy to tytuł (rzecz jasna:)). Tak więc podeszłam do tej starej i "oklepanej" lektury bez żadnych oczekiwań, za to ze sporo dozą ciekawości. Bo cóż takiego niezwykłego może być w historii, którą tylu ludzi bierze na warsztat i przerabia na film, spektakl czy operę..? 

A no sama sporo się nad tym zastanowiłam,  bo historia Upiora i jego ukochanej Krystyny wcale mnie nie porwała. A było tak: na przyjęciu pożegnalnym dwóch dyrektorów opery paryskiej dowiadujemy się o obecności z tym gmachu upiora. Postaci niezwykłej, która niby nie robi nikomu krzywdy, a jednak od czasu do czasu daje o sobie znać. Nowi dyrektorzy uznają to za niezły żart, lecz wkrótce przekonają się o jego istnieniu i wcale nie będzie im do śmiechu. Poznajemy także Krystynę, przeciętną śpiewaczkę operową, która pewnego wieczoru nagle ujawnia swój niezwykły talent i zdobywa ogromną sławę. Okazuje się jednak, że to zasługa... Upiora opery! Ale to nie wszystko. w powieści pojawia się też wicehrabia Raoul,  po uszy zakochany w Krystynie, swej przyjaciółce z dawnych lat. Ta jednak zdaje się ignorować jego amory, choć nie do końca. Młody mężczyzna nie bardzo rozumie, o co chodzi i postanawia dowiedzieć się, czy Krystyna kocha go, czy zwodzi... I tu się zaczyna - do akcji wkracza Upiór, policja, kierownictwo opery, a także nieszczęśliwie zakochani główni bohaterowie.

Ciąg dalszy TUTAJ :)

wtorek, 14 maja 2013

Flaubert "Trzy baśnie"



Gdy jakiś czas temu przeczytałam Panią Bovary, już miałam przeczucie, że Flaubert stanie się jednym z moich ulubionych pisarzy. Przeczytałam Trzy baśnie (w innych przekładach Trzy opowieści) i jestem już tego pewna.

Zacznę od wydania. Pochodzi z 2009 roku i należy do serii „wielkich pisarzy w nowych przekładach”. W tym wypadku nowy przekład to przekład Jarosława Marka Rymkiewicza oraz Renaty Lis; z akcentem na Renatę Lis, gdyż od razu widać, że wkład pana Rymkiewicza był zdecydowanie mniejszy, choć świetny. Przełożył on jedno opowiadanie, które podobało mi się najbardziej; czułam się tak samo jak podczas lektury Pani Bovary. Flaubert słynął z tego, że pracował nad każdym jej zdaniem, przez co czytanie tej powieści jest naprawdę bardzo przyjemne, jeśli lubi się piękny język. Pierwsze z trzech opowiadań czyli Czyste serce również spełniło moje oczekiwania pod tym względem.

Wadą wydania są jednak przypisy. Tłumacze nie umieścili numerowanych odnośników w tekście, gdyż bali się, że będą przeszkadzały w lekturze, ale nie dość, że nie lubię książek z przypisami na końcu, to braku numerowanych odnośników zupełnie nie rozumiem; jak mam, na brodę Merlina, wiedzieć, że powinnam w tym momencie przeczytać przypis, jeśli nie jest to zaznaczone??

Tylko jedna z Trzech baśni od razu kojarzy się z definicyjną baśnią: ma elementy fantastyczne, antropomorfizuje przyrodę, a głównego bohatera spotyka rodzaj kary za to, że nie przestrzegał norm moralnych. Mówię tu o drugiej opowieści z cyklu czyli o Legendzie o świętym Julianie Szpitalniku. Ta baśń natychmiast skojarzyła mi się z historią Edypa, z tym że w średniowiecznej wersji. Pierwsza opowieść – Czyste serce – jak już wspomniałam, podobała mi się najbardziej. Chociaż zastanawiam się teraz: o czym właściwie to jest? Autor przedstawił nam smutną historię służącej, ale… Dlaczego smutną? Przecież jej nie bito, jej pani ją szanowała… A i tak współczujemy Felicite. Może dlatego, że nie miała nic swojego, później jedyną jej własnością była papuga, którą otoczyła kultem. Czyste serce to ta opowieść, w której wyraźnie widzę to, o czym pisali we wstępie Jarosław Marek Rymkiewicz i Renata Lis: jest jednocześnie skrajnie symboliczna i skrajnie realistyczna.

W Trzech baśniach podoba mi się ich różnorodność. Zupełnie różny jest czas i miejsce akcji (akcja Herodiady rozgrywa się w Palestynie za czasów Chrystusa), w drugiej opowieści pojawiają się wątki fantastyczne. Wszystkie mówią jednak coś o losie i tym, co tłumacze określają jako „widmowość istnienia”. Dla mnie nie jest to lektura optymistyczna, a skoro nie optymistyczna, to nie łatwa i nie lekka, choć niewątpliwie przyjemna. Mam wrażenie, że Flaubert jest trochę niedoceniany i naprawdę nie rozumiem, dlaczego.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim komentującym i zapraszam na http://minerwaproject.blogspot.com - tam trochę recenzji, trochę przemyśleń, jak również ta recenzja, choć dłuższa o akapit. ;-) Zdjęcie okładki pochodzi z http://lubimyczytac.pl.

środa, 10 kwietnia 2013

Honoriusz Balzac, Kobieta trzydziestoletnia.

Warszawski Dom Wydawniczy WDW
Warszawa 1992
Tytuł oryginalny: La femme de trente ans
Język oryginalny: francuski
Tłumacz: Żeleński Tadeusz (pseud. Boy)
Kategoria: Literatura piękna
Rok pierwszego wydania: 1834

Na wstępie napiszę jedynie, że w moim wydaniu oprócz Kobiety trzydziestoletniej są pozycje Kobieta porzucona, Gobseck, Bank Nucingena. Niestety nie pokusiłam się o przeczytanie kolejnych lektur, ponieważ w zupełności wrażeń balzakowskich dostarczyła mi w pełni pierwsza powieść. Sama sobie zadawałam zresztą pytanie, dlaczego ponownie sięgnęłam po Balzaca, jeśli po ostatniej recenzowanej pozycji, pisałam, że na dłuższą metę mi pisarstwa tego wystarczy. Twórczość Balzaca ma jednak w sobie coś, co przyciąga. Oczywiście jak to u Balzaca bywa i tym razem miałam do czynienia z kwiecistymi i długimi opisami i rozbudowanymi zdaniami. Na dłuższą metę można nie wydzierżyć i nie doczytać do końca jak ktoś nie jest odpornym i upartym molem książkowym. 

Wielu uważa jego pisarstwo za anachroniczne, a czytanie książek za stratę czasu. Pytam się, dlaczego? Jak można powieść pisaną w XIX wieku uznać za nowoczesną, oczywiście, że będzie wiać z niej starzyzną w sferze obyczajów, postaw, nierównego traktowania kobiet i mężczyzn. Moi drodzy to nie czasy wyzwolenia kobiet i marszów sufrażystek. Kobieta mająca kochanka jest potępiana, mężczyzna mający kochanki jest podziwiany przez innych, że tak świetnie ułożył sobie życie. 

Kobieta trzydziestoletnia jest powieścią o miłości, ale przede wszystkim o stosunkach małżeńskich wówczas panujących. Mamy początek XIX wieku. Główna bohaterka jest kobietą głęboko nieszczęśliwą. Biedna Julia, nie słuchała się rad tatusia i wyszła za mąż wówczas jeszcze zakochana w pułkowniku Wiktorze d’Aiglemont. Miłość szybko się skończyła, gdy nieuświadomiona dziewica spędziła noc poślubną ze swoim mężem. Mąż zachował się jak huzar, a prawdopodobnie mowa tu o pewnego rodzaju przemocy seksualnej. Ach, cóż za błąd popełniła, a tatuś już nie żył i nie mogła mu przyznać racji. Toteż mając usposobienie melancholika, z dnia na dzień stawała się lodowata i odpychająca dla swojego męża i coraz bardziej popadała w zadumę i apatię. Jej uroda bladła, utraciła blask, a nostalgiczna choroba pogłębiała się. Wiktor nie był typem mężczyzny, który zachowuje celibat. Po za tym zimna żona popychała go w ramiona kochanek. Przez rok starał się o jej zdrowie zakochany w niej Artur, niestety umarł ze zgryzoty i z powodu stania przez noc na gzymsie okna Juli, kiedy do domu wrócił zbyt wcześnie mąż. Po czterech latach Julia powróciła do życia towarzyskiego i wówczas ponownie poznała zainteresowanego nią mężczyznę. Julia oczywiście ma dzieci, acz najstarsza Helena znając tajemnicę matki i wbrew zgodzie rodziców wybrała szczęśliwe życie z mordercą niż zakłamane na salonach. 

Kobieta trzydziestoletnia może nużyć, a czytelnik może być znudzony. Akcja dzieje się na przestrzeni wielu lat, od zamążpójścia Julii do jej śmierci. Właściwie dopiero opowieść o Helenie bardziej mnie zainteresowała. Julia to kobieta zrezygnowana i apatyczna. Nie ma żadnego powodu, aby Cieszyć się życiem. Jej zachowanie jest denerwujące, ponieważ stan taki trwa niemal przez całą powieść. Po za tym w wieku trzydziestu lat, mówi o sobie „jestem stara”. Oczywiście niegdyś inaczej postrzegano osiągano wiek jak współcześnie. Czytać Balzaca nie jest łatwo, ale z pewnością dobrze jest podejmować takie próby. Balzac jest denerwujący, to prawda. Cóż z tego, kiedy to jednak klasyka, a klasykę moi mili trzeba czytać:)

Honoriusz Balzac, Dwaj poeci.

Seria wydawnicza Biblioteka Klasyki Polskiej i Obcej
Państwowy Instytut Wydawniczy
tłum. Tadeusz Boy - Żeleński
Oprawa twarda w materiale
rok wydania: 1972
liczba stron: 166


Tak, tak pisałam, że po Balzaca nie sięgnę, ale nic nie poradzę, że coś mnie do tych jego książek ciągnie. Być może uda mi się w ten sposób przeczytać wszystkie jego pozycje? Kto wie?

Bohaterami powieści są dwaj młodzi ludzie, wydaje się, że nie dość spełnieni w życiu. Dawid Séchard właściwie wbrew własnej woli odziedziczył po ojcu drukarnię. Opuścił Paryż wezwany przez rodziciela do rodzinnego miasta, aby została zawiązana spółka pomiędzy ojcem a synem.  Co dziwnego Hieronim Mikołaj Séchard prowadził drukarnię, a nigdy nie nauczył się sam pisać i czytać. Dbał jednak o wykształcenie swojego syna, mimo, że wraz z upływem lat stawał się coraz bardziej skąpy. Dawid miał stać się prawowitym właścicielem drukarni dopiero po spłacie trzydziestu tysięcy franków. Młodzieniec nie był żądny zysku, miał natomiast naukowe upodobania i szlachetną naturę.

Dawid przyjaźni się z dwudziestojednoletnim Lucjanem Chardon. Dawid podjął się wykształcić Lucjana na prota. Przyjaźń zacieśniła się, bowiem, obaj interesowali się naukami: Dawid ścisłymi, a Lucjan humanistycznymi. Gdy pierwszy był z natury nieśmiały, drugi miał bardziej awanturnicze usposobienie. Co więcej młody Séchard zakochał się w siostrze Lucjana – Ewie. Przyjaciele czytali dzieła miedzy innymi Schillera, Goethego, lorda Byrona Waltera Scotta. Lucjan marzy o karierze i powrocie do arystokratycznego pochodzenia matki. Staje się częstym bywalcem salonu pani de Bargeton, o której względy bardzo zabiega. W swoich poczynaniach wspierany jest przez Dawida.

Balzac z drobiazgowością opisuje życie prowincjonalne i marzenia młodych ludzi o karierze i powrocie do Paryża. Z drugiej strony mamy do czynienia z naiwnością Dawida i skąpstwem jego ojca. Bohaterowie książki uważani są często za alter ego samego Balzaca. Autor miał poprzez nich ukazać siebie i swoje dążenia. Książka nie jest pozbawiona długich opisów i charakterystyk postaci, ale czyta się ją dość dobrze.

Dwaj poeci wraz pozycjami Wielki człowiek z prowincji w Paryżu i Cierpienia wynalazcy, w większości wydań dzieł Balzaca objęte są wspólnym tytułem Stracone złudzenia.