Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Virginia Woolf. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Virginia Woolf. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 czerwca 2015

"Flush: biografia" Virginia Woolf

Tematyka zadziwiająca zarówno jeśli chodzi o Autorkę, jak i epokę, w której powieść powstała. Flush to...rasowy spaniel, który z angielskiej prowincji, lasów i pól trafia do londyńskiej sypialni pewnej chorej pisarki. Początkowo ubolewa nad utraconą wolnością, jednak stopniowo przyzwyczaja się do nowej pani, leniwego życia psa kanapowego i spacerów na łańcuszku i powozikiem. Pewnego dnia Flush zostaje porwany i w ten sposób poznaje mroczną i straszną stronę miasta...
Przy okazji przygód psa Autorka kreśli obraz Londynu z połowy XIX wieku, z jego nierównościami społecznymi, salonowym życiem i dbaniem o konwenanse z jednej strony oraz skrajną biedą i brudem z drugiej.  Wyraża też pełne ironii poglądy na temat wielu współczesnych jej zjawisk, traktowanych wówczas bardzo poważnie. Dla Flusha zachowania ludzi nie raz były zadziwiające...
Książka pełna humoru, lekka i przyjemna w odbiorze, napisana pięknym, barwnym językiem. Mimo prostego na pozór przekazu kryje wiele głębokich tematów, skłaniających do przemyśleń.

niedziela, 14 lipca 2013

Widoki Londynu Wirginia Woolf


Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Pierwsze polskie wydanie z 2009 r. stron 77
Niewielka objętościowo książeczka zawiera sześć esejów, w których autorka oprowadza czytelników po Londynie lat trzydziestych XX wieku. Wędrówka po ulicach i wybranych miejscach pozwala na snucie refleksji na temat trwania i przemijania. Na tło swoich obserwacji i spostrzeżeń wybrane zostały miejsca, które dla osoby nie znającej miasta, wydawać się mogą nietypowe. Są to londyński port, Oxford Street, Domy Carleyów i Keatsa, Katedra Świętego Pawła i Opactwo Westminster, Parlament (Izba Gmin) oraz domostwo typowej mieszkanki Londynu.
Każdy z esejów stanowi wyraz miłości do świata i zdobyczy cywilizacji, do piękna stworzonego nie tyle na „trwanie, co na przemijanie”.

Dostrzegając ciemne strony („długie wysypiska kopcą i dymią, są schronieniem dla niezliczonych szczurów, i porastają bujną szorstką trawą, i wydzielają drażniący piaszczysty odór od pięćdziesięciu lat. Hałdy robią się coraz wyższe i coraz grubsze, ich zbocza coraz bardziej urwiste od puszek, szczyty bardziej kanciaste od popiołu, z roku na rok”.)* autorka z miłością pisze o mieście („leżący pod nami cały Londyn. To widok fascynujący, o każdej godzinie i o każdej porze roku. Widać Londyn, jako całość-Londyn stłoczony i unerwiony, i zwarty z jego dominującymi kopułami, ze stróżującymi katedrami; jego kominy i wieże; jego żurawie i gazometry; i nieustający dym którego nigdy nie rozwiewa żadna wiosna, ani jesień”)**.

Nie umiem ocenić, na ile dzisiejszy Londyn przypomina ten będący tłem esejów, jednak spostrzeżenia i refleksje, jakie towarzyszą wędrówce przez miasto są wynikiem niezwykłego daru obserwacji oraz wyrazem uczuć pisarki w stosunku do miejsca, które pokochała. Refleksje snute przez pisarkę mają wymiar ponadczasowy. Widoki Londynu to przewodnik bardziej po jego mieszkańcach, niż po mieście, ale czym byłoby miasto bez jego mieszkańców.
Dzięki lekturze poznałam, nie tyle konkretne miejsca z ich opisem, a raczej klimat miasta; nieco senny i nostalgiczny, poetycki, a jednocześnie nie pozbawiony realizmu. I przyznam, że taki Londyn (cichy, refleksyjny, ba, nawet romantyczny), jakże inny od wizji miasta, jaką karmiłam się latami - bardzo mi się podoba. 
Opactwo jest pełne królów i królowych, diuków i książąt. Światło pada na złote diademy i złoto nadal kryje się w fałdach uroczystych szat. Czerwienie i żółcie nadal zdobią herby i lwy, i jednorożce. Ale pełno tu także innych potężniejszych królów. Tu są umarli poeci, nadal zamyśleni, nadal rozważający, nadal kwestionujący sens istnienia „Życie to żart-po tamtej stronie podejrzenie/ Miałem, że sąd to mylny. Widzę, po tej, że nie” śmieje się Gay. Chaucer, Spenser, Dryden i reszta wydają się słuchać, wytężając wszystkie zmysły, podczas, gdy gładko wygolony duchowny w czerwono-białych szatach jak spod igły intonuje po raz milionowy nakazy Biblii.***

Teraz przyjdzie mi spróbować odnaleźć taki Londyn, jakim widziała go Wirginia Woolf.

Moja ocena 4,5/6

*    str. 9 Widoki Londynu
**  str. 38 tamże
***str. 47 tamże

poniedziałek, 13 września 2010

"Pokój Jakuba" Virginia Woolf



„Nie ma wątpliwości, że odkryłam, jak zacząć (w wieku czterdziestu lat) mówić coś własnym głosem; i tak bardzo mnie to ciekawi, że jestem w stanie podążać dalej, nawet bez pochwał.”(26 lipca 1922, Dziennik)

Dzień po swoich 38 urodzinach, 26 stycznia 1920 roku, Virginia Woolf odnotowałam w swoim dzienniku myśl o napisaniu trzeciej, całkiem innej od poprzednich, powieści. Zaczęło się od koncepcji nowej formy wyrazu, treść ‘wypełniająca’ pojawiła się później. „Pokój Jakuba” pisała Woolf ponad dwa lata, z przerwami na załamania nerwowe i choroby, ale także dzieląc swój czas pomiędzy pracę przy rozwijającym się dopiero wydawnictwie Hogarth Press, licznych wizytach i herbatkach, okolicznościowym pisaniu dla prasy czy intensywnej nauce języka rosyjskiego. I tak, pomimo słabego zdrowia, multum obowiązków i niezwykłej aktywności towarzyskiej zdołała napisać bardzo skondensowaną i wyrazistą powieść. Choć była to dopiero wprawka przed jej największymi triumfami.


Pełny tekst na blogu: Zaczytana. ZAPRASZAM

niedziela, 5 września 2010

"Do latarni morskiej" Virginia Woolf



Któż potrafi tak jak Virginia Woolf opisać szczegółowo i prawdziwie każdą najprostszą chwilę i tak niesamowicie wgłębić się w psychikę, uczucia i myśli swoich bohaterów? „Do latarni morskiej” może nie jest najłatwiejszą pozycją, ale to istny majstersztyk.

Reszta recenzji na moim blogu.