środa, 26 września 2012
"Na Srebrnym Globie" Jerzy Żuławski
czwartek, 4 listopada 2010
" Bel-Ami ". Guy de Maupassant

Guy de Maupassant - czyż nie brzmi jak muzyka? Całe jego życie to temat do niejednej wciągającej powieści. Syn siostry poety Alberta Le Poittevina, oddany pod skrzydła Gustava Flauberta, który wtajemnicza go w arkana sztuki. "Chodzi o to, by w obserwowanym świecie uchylić tajemnic, których nikt nie dostrzegł i nie opisał"*1 Wierny realizmowi, precyzji w opisie, uwielbiający nocne kabarety, przelotne miłostki i sporty wodne. Ulegający nagminnie czarom Zielonej Wróżki, często podróżuje po świecie, dokumentując dokładnie wszystko, co przeżył.
Nie znam nic równie pięknego jak życie tułacza, życie od przypadku do przypadku. Być wolnym, pozbawionym wszelkich ograniczeń, pozbawionym obowiązków, pozbawionym nawet mysli o dniu jutrzejszym.*2
Walczący z objawami kiły, torturowany przez ataki migrenowe, tłumiący ból w narkotykowych wizjach powoli wpadający w obłęd. A co najdziwniejsze, Maupassant to bodaj jeden z nielicznych pisarzy, którzy za życia zostają właścicielami jednej z największych fortun literackich.
"Bel - Ami" to niesamowita powieść. Dawno nie czytałam tak pięknie napisanej powieści. Zachwyca język, dokładny, precyzyjny w opisie, uwodzący jak muzyka, prosty i przejrzysty jak rzeka, po prostu piękny.
Zapraszam na blogniedziela, 19 września 2010
"Wodne dzieci". Charles Kingsley

Przybywały tam wszystkie dzieci, którymi zajęły się wróżki, bo ich okrutne matki i ojcowie nie chcieli tego zrobić; wszystkie, które rosły nie uczone i były wychowane na pogan; i te, które popadły w nieszczęście z powodu bicia, ciemnoty albo zaniedbania; wszystkie te dzieci, które matki przydusiły w łóżku i którym od małego dawano dżin albo pozwalano pić z gorącego czajnika, albo te, które się poparzyły; wszystkie dzieci z ulic, podwórzy, z zapadłych wiosek, które umarły od gorączki i na cholerę, i odrę i szkarlatynę, i inne okropne choroby, na które nikt nie powinien chorować, (...) i wszystkie dzieci, ktore zostały zabite przez okrutnych panów i nikczemnych żołnierzy...*1
Właśnie tam, na tajemniczej, czarodziejskiej wyspie Świętego Brandana, mieszkały wodne dzieci. Dzieci, które zaznały okrucieństw i nieszczęść na lądzie, porzucone i samotne dzięki pomocy wróżek odkrywają wodny raj. Pomagają wodnym stworzeniom, uwalniają z pułapek i sieci, sprzatają po sztormach, pielęgnują wodne ogrody. A przede wszystkim bawią się i są bardzo szczęśliwymi dziećmi.
Zapraszam na blog
czwartek, 9 września 2010
"Diabeł w rękopisie". Nathaniel Hawthorne

Dawno temu, w dziecięcych latach zaczytywałam się w starych, gazetowych wydaniach "Niesamowitych opowieści" czy "Opowieści z dreszczykiem", takich małych zbiorów opowiadań z przełomu XIX I XX wieku. Wchłonęłam te antologie z wypiekami na twarzy ciesząc się nocą, że nie mieszkam w ogromnym pałacu z zamkniętym jednym skrzydłem i nie posiadam domku dla lalek. Tam po raz pierwszy zetknęłam się z twórczością Nathaniela Hawthorna. Sięgając po stosunkowo nieduży zbiór opowiadań spodziewałam się dusznych klimatów, podskórnego lęku i niepokoju. I trochę się rozczarowałam. Niesamowita atmosfera i ogromna wyobraźna autora odcisnęła mocne piętno w każdej z dziesięciu opowieści to groza jest tutaj zjawiskiem dość rzadkim. Co nie znaczy, że nie warto sięgnąć po tę antologię.
Wspaniale działa na wyobraźnię.
Zapraszam na blog
środa, 1 września 2010
Klasyczne szaleństwo
Jak szaleć to szaleć. Kolejne wyzwanie, przy którym nadrobię zaległości i spróbuję zmierzyć się z czytaniem w oryginale
Nie robię żadnych list i planów, wystarczy mi wizja kilku półek książek zakupionych gdzieś w antykwariatach i pchlich targach, które tylko czekają na swój moment.
Czas najwyższy.
Pozdrawiam wszystkich uczestników



