poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Bitwa o Monte Cassino


Bitwa o Monte Cassino, Melchior Wańkowicz, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1989



O tytułowej bitwie o Monte Cassino słyszeli wszyscy, jednak kto z nas zdaje sobie sprawę ile tak naprawdę ofiar pogrzebała ta ziemia, jakim kosztem i co oznaczało zwycięstwo. Po trzytomowe wydanie sięgnęłam z czystej ciekawości no i w ferworze zachwytu nad Wańkowiczem. To legendarny już reportaż a ja żałuję, że w moim starym wydaniu nie ma posłowia o kulisach pracy autora. Przeczytałam, że publikacja pisarza cieszyła się przez bardzo długi czas takim niesłabnącym powodzeniem, że bez przerwy musiano robić dodruki i podobno napadnięto ciężarówkę przewożącą taki dodruk.

C.D.
SMIETANKA LITERACKA

niedziela, 10 kwietnia 2011

Tomek Sawyer i Huck Finn

Zgodne z wcześniejszą obietnicą prezentuję dwie recenzje klasycznych książek, które przeczytałam. Są to książeczki autorstwa Marka Twaina "Przygody Tomka Sawyera" oraz "Przygody Hucka".


Nie wiem jak to się stało, że przy tak wielkiej liczbie książek czytanych w okresie dzieciństwa nie miałam okazji poznać się bliżej z bohaterem książki Marka Twaina pt. "Przygody Tomka Sawyera". Ale teraz dzięki akcji klasycznej w BiblioNETce oraz kilku biblionetkowym konkursom zmobilizowałam się i w ciągu dwóch wieczorów przeczytałam tę uroczą książeczkę.
Bohater książki,  kilkunastoletni Tomek, mieszka u swojej ciotki w małym miasteczku nad Missisipi. Zajmuje się tym samym co inni chłopcy w jego wieku - chodzi do szkoły (nader niechętnie), prowadzi rozmaite interesy ze swoimi kolegami (ma zadatki na prawdziwego rekina biznesu) i ciągle wpada w jakieś tarapaty.
Cały tekst TUTAJ


Jakiś czas temu pisałam o „Przygodach Tomka Sawyera” Marka Twaina a dzisiaj słów parę o kolejnej książce tego autora a mianowicie o „Przygodach Hucka”, które są niejako kontynuacją poprzedniej.
Głównym bohaterem jest Huckelberry Finn, włóczęga i półsierota, który razem z Tomkiem znalazł skarb a przy okazji stał się bohaterem miasteczka St. Petersburg. Huckiem zaopiekowała się wdowa Douglas jednak dla chłopca nie przyzwyczajonego do żadnych obowiązków i zorganizowanego życia jest to prawdziwa męczarnia. Huck stara się sprostać stawianym sobie wymaganiom jednak kiedy już wydaje się, że wszystko dobrze się potoczy pojawia się jego ojciec. Finn senior dowiedział się bowiem, że syn jest posiadaczem znacznego majątku i postanawia to wykorzystać dla swoich celów. Huckowi udaje się jednak uciec i po sfingowaniu własnej śmierci postanawia popłynąć tratwą w dół rzeki Missouri aby z dala od ojca rozpocząć nowe życie. 
Cały tekst TUTAJ 

Witam!

Witam serdecznie wszystkich uczestników tego wyzwania.
Oto listy książek, które przeczytałam, oraz tych, które chciała bym przeczytać.
Na chwilę obecną przeczytałam:
Andersen Hans - Baśnie
Baum Frank L. - Czarnoksiężnik z krainy Oz
Carroll Lewis - Alicja w kranie czarów, Alicja po drugiej stronie lustra
Defoe Daniel - Przypadki Robinsona Crusoe
Grimm Brothers - Baśnie braci Grimm
Shakespeare William - Hamlet, Romeo i Julia, Makbet
Shelley Mary - Frankenstein
Chciała bym przeczytać:
Wilde Oscar - Portret Doriana Graya
Verne Jules - W 80 dni dookoła świata, Podróż do wnętrza Ziemi, 20000 mil podwodnej żeglugi
Tolstoy Leo - Wojna i pokój
Dostoyevsky Fyodor - Zbrodnia i kara
Conrad Joseph - Jądro ciemności, Lord Jim 
I zapewne jeszcze kilka innych :)

środa, 6 kwietnia 2011

Moje spotkania z klasyką

Kilkanaście dni temu otrzymałam bardzo miłe zaproszenie do uczestnictwa w tym wyzwaniu. Oczywiście odpowiedziałam twierdząco ale z przyczyn nie do końca ode mnie zależnych odzywam sie dopiero teraz.
Po pierwsze szybciutko robię "listę z listy" - czyli chwalę się co z angielskiego kanonu udało mi sie przeczytać:

"Baśnie" H.Ch. Andersen
"Małe kobietki" L.M. Alcott
"Emma", "Mansfield Park", "Rozważna i romantyczna" "Opactwo Northanger", "Perswazje", "Duma i uprzedzenie" J. Austen
"Przygody Piotrusia Pana" J.M. Barrie
"Czarnoksiężnik z Krainu Oz" F.M. Baum
"Dziwne losy Jane Eyre" C. Bronte
"Wichrowe Wzgórza" E. Bronte
"Mała księżniczka", "Tajemniczy ogród" F.H. Burnett
"Alicja w Krainie Czarów" L. Carroll
"Pamiętniki Fanny Hill" J. Cleland
"Pies Baskerwillów", "Przygody Sherlocka Holmesa" A. Conan Doyle
"Opowieść wigilijna", "Wielkie nadzieje", "Klub Pickwicka" C. Dickens
"Baśnie" J. i W. Grimm
"Więzień na zamku Zenda" A. Hope
"Hamlet", "Makbet", "Romeo i Julia" W. Szekspir
"Przygody Guliwera" J. Swift
"Przygody Tomka Sawyera", "Przygody Hucka", "Książę i żebrak" M. Twain
"20000 mil podwodnej żeglugi", "W 80 dni dookoła świata", "Podróż do wnętrza Ziemi" J. Verne
"Portret doriana Graya" O. Wilde

Trochę się tego uzbierało - głównie są to książki przeczytane już jakiś czas temu. Ponieważ widzę, że można troszkę odejść od tej listy angielskiej to w niedługim czasie pozwolę sobie zaprezentować recenzje moich klasycznych lektur, które już są na blogu, a w miarę powstawania nowych opini też będę je tutaj zamieszczać.
I jeszcze takie moje uściślenie - za klasyczną uważam książkę powstałą przed I wojną światową - taką sobie ustaliłam prywatną granicę:)

To na razie tyle i do następnego razu:)

wtorek, 5 kwietnia 2011

Na wschód od Edenu John Steinbeck

Książka jest sagą losu dwóch żyjących w Ameryce na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku rodzin. Dzieje rodu Trasków i Hamiltonów są jedynie pretekstem do refleksji na temat walki dobra ze złem. Postacie przedstawione w powieści nie są tak do końca jednoznaczne. Jedynie Katie, bezwzględny, zimny potwór, pozbawiony uczuć, zmierzający do realizacji swoich celów „po trupach”, który nie cofnie się nawet przed unicestwieniem własnych rodziców jest osobą do szpiku kości złą. Pozostali bohaterowie nawet ci, którzy na pierwszy rzut oka jawią się nam, jako postacie wyłącznie dobre noszą w sobie zarówno pierwiastki dobra jak i zła. Adam Trask popełnia błędy swojego ojca i wyróżnia jednego z synów, Aron Trask żyje ideami i wyobrażeniami, Sam Hamilton mimo wielkiej miłości do żony, całe życie ją oszukuje i marzy o innej. Powieść nawiązuje do biblijnej przypowieści o Kainie i Ablu, dwóch braciach rywalizujących o miłość ojca. Mnie jednak ważniejszą wydaje się nie tyle rywalizacja o uczucia, co obawa przed odrzuceniem, to niby to samo, ale nie zupełnie. Jak mówi jeden z bohaterów powieści; w każdym z nas tkwi ogromna obawa przed odrzuceniem. Boimy się znaleźć poza; poza związkiem, poza rodziną, poza grupą, poza społecznością. Bycie zaakceptowanym nie jest równoznaczne z miłością. Dla mnie "Na wschód od Edenu" jest powieścią o potrzebie akceptacji. Chyba najbardziej tragicznym byłoby, jak mówi jeden z bohaterów odejść z tego świata nie wzbudzając w nikim uczucia żalu, poczucia straty. Drugim bardzo ważnym tematem poruszanym w powieści jest kwestia wolności wyboru. Nasz wybór nie jest zdeterminowany jakąś siłą wyższą. To prawo wyboru, jakie otrzymujemy od Boga czyni nas niemal partnerami Stwórcy. Do mnie głęboko przemawia dokonana przez Li przy pomocy jego współbraci analiza szesnastu wierszy z Księgi rodzaju i słowa klucza powieści - „timszel”, oznaczającego możliwość wyboru (możesz panować nad grzechem, złem, występkiem i tylko od ciebie zależy co zrobisz ze swoim życiem, jakim będziesz człowiekiem). Możesz wybrać dobro, możesz wybrać zło. A to oznacza nadzieję, a także wielkość człowieka. Powieść przy całej swej wielowątkowości i złożoności jest bardzo prosta. Tak jak proste bywa życie (choć nie lekkie), często to my sami sobie je komplikujemy. Książkę czytało mi się lekko i szybko mimo sporej jej objętości ok. 800 stron. Moja ocena 6/6

Na tropach Smętka


Na tropach Smętka, Melchior Wańkowicz, Wydawnictwo Liteackie, Kraków 1988



Wieki temu przeczytałam "Ziele na kraterze", pamiętam ,że książka wywarła na mnie ogromne wrażenie i przyrzekłam sobie moją znajomość z Melchiorem Wańkowiczem kontynuować. Cóż, gdy jakoś się nam nie składało na kolejne spotkania, aż do zeszłego tygodnia gdy sięgnęłam wreszcie po jego kolejną książkę, a teraz mam ochotę szybko ściągnąć z półki kolejne.

c.d
SMIETANKA LITERACKA

niedziela, 3 kwietnia 2011

Portret Doriana Graya Oskar Wilde

Ta powstała pod koniec XIX wieku powieść opisywana jest jako wyraz poglądów autora na sztukę. "Nie ma książek moralnych lub niemoralnych. Są tylko książki dobrze napisane i źle napisane" te słowa wypowiada jeden z bohaterów powieści. Wilde jest zwolennikiem popularnej w jego czasach koncepcji „sztuki dla sztuki”, czyli sztuki nie zaprzęgniętej w służbie jakiejkolwiek idei, czy też co gorsza sztuki służącej celom zarobkowym. Pisanie jest dla niego przeżyciem estetycznym wynikającym z potrzeby tworzenia piękna. Sztuka ma być niczym nieskrępowana i wolna, nie podlegająca nakazom, zakazom i wzorcom. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że „Portret Doriana Graya” to coś więcej niż tylko artystyczny manifest autora. Coś więcej także niż wyraz jego homoseksualnych upodobań (dość zresztą zakamuflowanych; to co raziło, czy szokowało czytelnika sprzed ponad stu lat jest dla nas niewinnym opisem uczuć nieco tylko odbiegających od „normy”, jeśli można mówić o normach w kwestii uczuć). Dla mnie powieść jest przede wszystkim o tkwiących w każdym z nas demonach zła oraz o cenie, jaką niektórzy z nas gotowi są zapłacić za złudne poczucie nieprzemijalności czasu. Tytułowy bohater Dorian Gray to nieskalany złem młodzieniec, posiadający majątek, wykształcenie i nieprzeciętną, posągową urodę. Pod wpływem znajomości z cynicznym Lordem Henrykiem Wottonem, którego mottem życiowym jest konieczność ulegania własnym pragnieniom, a także życie nieskrępowane żadnymi normami, nakazami religii, czy wyrzutami sumienia staje się on (Dorian) człowiekiem zażywającym wszelkich pokus i folgującym swoim zachciankom. Jego grzechy i zbrodnie nie odbijają się na nim, tylko na jego portrecie namalowanym przez zauroczonego nim „przyjaciela”. Sam Dorian pozostaje wiecznie młody i piękny, pełen uroku. Jego wygląd jest tak ujmujący, że nikomu nawet nie przejdzie przez myśl, że mógłby on popełnić jakikolwiek występek. Portret natomiast przyjmuje na siebie odbicie ciemnej strony jego duszy, wszystkie jego niegodziwości, okrucieństwa a nawet zbrodnie. Książka nie pozostaje obojętną i zmusza do refleksji. Zaczęłam zastanawiać się, czy zło tkwi w każdym z nas (takie wnioski przypisują niektórzy recenzenci autorowi). Co powoduje, że czasami przejmuje ono władzę nad człowiekiem, a czasami pozostaje w uśpieniu. Czy jest ono skutkiem wychowania, braku miłości, przeszłości przodków, czy też wyzwala je jakiś impuls, zdarzenie, zbieg okoliczności. Czy to pod wpływem słów Henryka, na temat przemijalności (młodości i urody) Dorian wypowiada życzenie – modlitwę, aby to jego twarz na portrecie szpetniała z upływem czasu i pod wpływem popełnianych występków, a on sam pozostał nietknięty jego upływem. Czy dla Doriana piękno i młodość są tak istotne, że aby je zatrzymać, decyduje się pozbyć wyrzutów sumienia. Czy zresztą Dorian wypowiada swoją modlitwę na serio, czy jest to tylko kaprys młodzieńca, słowa rzucone na wiatr. Nie wiadomo. Może powieść jest ostrzeżeniem przed zbyt pochopnym wyrażaniem życzeń. A może jest ostrzeżeniem przez złudną radością, jaką daje życie pozbawione norm moralnych. Okazuje się bowiem, że jedynie obawa przed karą może powstrzymać niektóre osoby przed popełnieniem „grzechu”. Pod koniec powieści Dorian dochodzi do wniosku, że folgowanie pokusom nie przyniosło mu szczęścia, nie dało radości, poczucia sensu. Wystawne życie, uleganie pokusom, kolekcjonowanie pięknych przedmiotów, wytycznie nowych trendów mody, zażywanie używek nie wystarcza Dorianowi. Okazuje się, że takie życie przynosi jedynie pustkę. Próbuje coś zmienić, próbuje zmienić siebie, ale czy nie jest już na to za późno, czy jeszcze potrafi? Książkę przeczytałam z dużym zainteresowaniem. Moja ocena 5/6