wtorek, 22 września 2015

"Bohaterski miś czyli przygody pluszowego niedźwiedzia na wojnie" B. Ostrowska

Tym razem klasyka dla dzieci. Powieść po raz pierwszy została wydana w 1919 roku, a ze względu na swą popularność i sympatycznego pluszowego misia porównywana jest z Kubusiem Puchatkiem. Ja jednak z Autorką i misiem zetknęłam się po raz pierwszy.
Miś Niedźwiedzki przyszedł na świat spod ręki zdolnej krawcowej we Lwowie tuż przed wybuchem I wojny światowej. Ma poczucie misji, by nieść w świat dobro i swą obecnością dawać ludziom radość. Trafia do rodziny Hali i Stasia. Jednak wybuch wojny rzuca Misia w różne zakątki Europy. Wędruje z żołnierzami, trafia na front, poznaje marszałka Piłsudskiego.  Dostrzega bezsens wojny i cierpienia ludzi. Swym uśmiechem zyskuje sympatię zarówno bohaterów powieści, jak i czytelników:)
Oczywiście Autorka nie uniknęła zawarcia w książce dużej dawki patriotyzmu. Patrząc z perspektywy czasu można polemizować z przedstawionymi w powieści poglądami czy uprzedzeniami dotyczącymi przedstawicieli innych narodów.
Książka napisana jest dość oschłym językiem. Niewiele w nim przymiotników, zdania są krótkie, konkretne, reporterskie. Opowieść uboga jest w dłuższe, barwne opisy, momentami akcja jest tak skracana, że chwilę zajmuje, żeby się zorientować, co się wydarzyło. Jednak może stać się doskonałym pretekstem do rozmów z dzieckiem o I wojnie i do poznania historii tego okresu, pomijanego w dziecięcej literaturze.
Dużym plusem jest bardzo ładne wydanie-twrada okładka, kwadratowy format, kolorowe ilustracje prawie na każdej stronie, dość duża i wygodna w czytaniu czcionka.

piątek, 18 września 2015

"Zagadka Błękitnego Expresu" Agaty Christie

Nie wiem, czy kiedykolwiek wcześniej czytałam którąś z powieści Christie, jeśli tak to było to tak dawno, że nie pamiętam! Jedno muszę stwierdzić: to pierwsza od wielu miesięcy książka, która pochłonęła mnie całkowicie, tak zajęła myśli, że zapomniałam o całym świecie!
Podczas podróży ekskluzywnym "Błękitnym Expresem" zostaje zamordowana  Ruth Kettering, córka amerykańskiego milionera, nieszczęśliwie zamężna i zakochana od lat zakochana w mężczyźnie uchodzącym za oszusta. Tuż przed śmiercią zostaje obdarowana przez ojca niezwykle kosztownymi klejnotami, które zostają skradzione przy okazji morderstwa. Ostatniego wieczoru Ruth poznaje w pociągu Katherine Grey, której zwierza się ze swych tajemnic i rozterek. To właśnie ta młoda kobieta, dama do towarzystwa, która nagle odziedziczyła duży majątek po swej podopiecznej, jako ważny świadek, postanawia pomóc słynnemu detektywowi Poirotowi w zidentyfikowaniu mordercy.
Powieść ukazała się drukiem w 1928 roku, jednak do wydania polskiego czekała podobno aż do lat 90-tych XX wieku. Napisana jest bardzo ciekawie, a rozwiązanie zagadki do końca nie jest jednoznaczne! Jedynie wstęp do całej akcji nieco się dłużył, ale warto było przebrnąć przez te kilkadziesiąt stron.


niedziela, 13 września 2015

Rebeka - Daphne du Maurier

,,Gdy tak stałam w milczeniu, bez ruchu, mogłabym przysiąc, że dom nie jest pustą skorupą, lecz żyje dawnym życiem."
Dziś klasyka z 1938 roku w licznych opisach tej książki przeczytamy, że to powieść grozy. Ale niech nie lękają się Ci, którzy tego gatunku nie lubią. Powieść ,,Rebeka" Daphne du Maurier nie jest przerażająca w taki sposób jak nowości filmowe z rodzaju horrorów. To książka mroczna, wywołująca wewnętrzny niepokój, siła tkwi w atmosferze wykreowanej przez autorkę. U mnie wywołała przeróżne emocje i na pewno pozostawiła po sobie ślad w mojej pamięci. Z resztą musi być niezwykła skoro przeniósł ją na srebrny kran sam Alfred Hitchcock, a odwoływał się do niej Stephen King w swoim ,,Worku kości''.

Okładka książki

Akcja rozgrywa się w latach 30. Historia rozpoczyna się w Monte Carlo, gdzie antypatyczna pani van Hopper spędza wakacje ze swoją damą do towarzystwa, młodą dziewczyną. Owa dziewczyna to główna bohaterka i narratorka, jej imienia nie poznajemy do końca powieści. Czytaj dalej...

piątek, 11 września 2015

Noce i dnie - Maria Dąbrowska

"W życiu bywają noce i bywają dnie powszednie, a czasami bywają też niedziele."
W tym tygodniu mija czterdzieści lat od zekranizowania jednej z najpiękniejszych polskich powieści. Zaryzykuję stwierdzenie, iż żywiołową, wiecznie "odwracająca kota ogonem" panią Barbarę zna każdy. I nie sposób czytając nie wyobrażać sobie obsady filmu Jerzego Antczaka z Jadwiga Barańską i Jerzym Bińczyckim w rolach głównych.
Poznając losy Niechciców poznajemy również poniekąd biografię samej autorki powieści, Marii Dąbrowskiej; pisarka bowiem odmalowuje dom rodzinny, otoczenie, w którym się wychowała, oraz swoje alter ego - Agnisię. Maria Szumska - tak brzmiało panieńskie nazwisko pisarki - przyszła na świat w 1889 roku w niewielkim majątku zarządzanym przez jej ojca, byłego powstańca, Józefa Szumskiego (Russów pod Kaliszem). Czytaj dalej...

czwartek, 3 września 2015

A. Mickiewicz "Pan Tadeusz"



Epopeja narodowa do tej pory kojarzyła mi się z nudą, nadęciem i lekturą szkolną. Jednak od jakiegoś czasu dręczyła mnie ciekawość, aż wreszcie sięgnęłam po nią po raz drugi, by tym razem ocenić z zupełnie innego punktu widzenia. I zachwyciła mnie! Pięknem języka, opisami przyrody, baśniowością, poetyckością. O dziwo, w pamięci miałam utwór trudny, nużący, przez który młodzież brnie z mozołem, a odnalazłam dzieło wielce przyjemne w odbiorze. Co więcej, jak wiele znalazłam tu trafnych i mądrych myśli aktualnych również dziś! A ileż ludzkich zachowań nie uległo zmianie mimo upływu dwóch stuleci!
Mickiewicz barwnie i ciekawie maluje obraz XIX-wiecznej szlachty, z jej zamiłowaniem do biesiadowania, polowań, sporów sąsiedzkich i bitek, a jednocześnie z wielkim patriotyzmem i honorem w sercu oraz poszanowaniem tradycji. Okrasza go wątkiem miłosnym, a akcję osadza na Litwie będącej pod zaborem rosyjskim. Nie zabrakło oczywiście historii i polityki.
Bohaterowie nakreśleni są bardzo naturalnie, każdy z nich jest postacią charakterystyczną, wzbudzającą we mnie zupełnie inne odczucia niż lata temu. Chociażby sam Tadeusz, zapamiętany jako bohater pełen patosu, teraz jawi mi się jako młodzieniec dość pusty, leniwy, niechętny do nauki, a skory do miłostek;)
Zupełnie inaczej czyta się to dzieło znając kontekst historyczny i okoliczności, w których powstało. Żal, że tak rzadko, a jeśli już to pobieżnie zwraca się na to uwagę w szkołach, przez co utrudnia zrozumienie i polubienie epopei.
"Pana Tadeusza" można czytać jednym tchem, ale także wracać do niego, czytać ulubione fragmenty.

czwartek, 13 sierpnia 2015

Aleksandre Dumas "Dama kameliowa"

Tytułowa bohaterka-Małgorzata Gautier, nazywana damą kameliową za sprawą kwiatów, które nosi, jest paryską kurtyzaną. Wiedzie dostatnie, wystawne życie dzięki utrzymującym ją kochankom gotowym spełnić każdą jej zachciankę. W pięknej kobiecie zakochuje się Armand, początkowo zupełnie obojętny Małgorzacie, jednak potem obiekt jej prawdziwej i wielkiej miłości. Na drodze ku szczęściu młodych stają różne przeszkody, począwszy od zazdrości i profesji Małgorzaty, skończywszy na jej śmiertelnej chorobie. Armand okazuje się niewystarczająco majętny, by utrzymywać damę swojego serca na poziomie, do jakiego jest przyzwyczajona. Kochankowie rozstają się w gniewie, nieświadomi, że śmierć nie pozwoli im się już spotkać. Małgorzata, piękność, o której względy zabiegali zamożni paryżanie, umiera w nędzy i zapomnieniu. Gorzkie i smutne są przemyślenia kobiety o ty, że będąc piękną i zdrową nie narzekała na brak zainteresowania, jednak w chorobie zapomnieli o niej wszyscy...Tym właśnie zdobył jej serce Armand: gdy zobaczył ją plującą krwią nie uciekł, lecz ze łzami w oczach trzymał za rękę...
Powieść nie zachwyciła mnie. Bohaterowie irytowali swą próżnością, pustotą i naiwnością. Akcja jest skonstruowana bardzo prosto, rozpoczyna się w mieszkaniu zmarłem Małgorzaty, gdzie trwa licytacja pozostałego majątku, aby spłacić długi, jakie pozostały po kobiecie. Jednym z uczestników jest Autor-pierwszy narrator, który nabywa książkę z tajemniczą dedykacją. Okazuje się, że był to prezent od Armanda, który odnajduje Autora z prośbą o odsprzedanie mu cennej pamiątki. I tu czytelnik cofa się w czasie, rozpoczyna się opowieść, której narratorem pierwszoosobowym jest Armand. Jednak mężczyzna skupia się na takich szczegółach każdej scenki, że czytelnik może poczuć się znudzony.
Tłem historii miłosnej jest XIX wieczny Paryż i jego mieszkańcy pochodzący z wyższych sfer. Sam Armand ukończył prawo, jednak nigdy nie pracował, żyje z renty wypłacanej przez ojca i tak naprawdę spędza dni na przyjemnostkach i dumaniu nad wyimaginowanymi problemami...Autor sportretował społeczeństwo dość pobieżnie, schematycznie i w sposób budzący we mnie niechęć.

niedziela, 2 sierpnia 2015

Dodie Smith, Zdobywam zamek.

Czytając pierwsze strony powieści Zdobywam Zamek autorstwa Dorothy Gladys Smith (1896 -1990) miałam wrażenie, że fabuła mi coś przypomina i na pewno miałam z nią styczność. Nie myliłam się, bowiem wkrótce zapaliła się żarówka, że ależ tak, oglądałam film na motywach tejże książki i to parokrotnie! To Nie oddam zamku (I Capture the Castle) z roku 2003 w reżyserii Tima Fywell, w którym rola Cassandry została powierzona aktorce Romoli Garai. Swoją droga film bardzo urzekający, klimatyczny i co najważniejsze trzymający się fabuły powieści. Warto obejrzeć. Acz nie o filmie mi tu należy pisać, a o książce. 
 
Fabuła powieści Zdobywam Zamek osadzona jest latach 30. XX wieku, a akcja dzieje się na angielskiej prowincji i w Londynie. Książka ma formę pamiętnika pisanego na przestrzeni paru miesięcy przez siedemnastoletnią Cassandrę Mortmain, siostrę dwudziestojednoletniej Rosy i piętnastoletniego Thomasa i córki pisarza Jamesa Mortmain. Jak sama nasza narratorka zaznacza, pisze po to, aby ćwiczyć świeżo poznaną metodę stenografowania, a częściowo po to, by uczyć się, jak pisać powieść. Przeto postanawia opisać wszystkie osoby i przytoczyć rozmowy. Wraz z drugą żoną ojca, dwudziestodziewięcioletnią Topaz, rodzina mieszka w starym domu powstałym jeszcze w czasach Karola II, który został dobudowany do pozostałości czternastowiecznego zamku, zburzonego przez Cromwella. Warto od razu wspomnieć, że mieszka z nimi od małego osiemnastoletni Stephen, którego matka była niegdyś tu pokojówką. Zachowały się dwie wieże: wartowania, którą jako pracowanie upodobał sobie ojciec Cassandry oraz wieża Belmotte, stojąca nadal na wzgórzu. Posiadłość została wydzierżawiona przez Jamesa na czterdzieści lat nieopodal Godsend w czasach, gdy jeszcze żył a mama Cassandry i Rose i kiedy James odnosił sukcesy finansowe na fali pierwszej i jak dotąd jedynej swej książki. Od tamtej pory, James usilnie, acz bez widocznego rezultatu, pracuje nad kolejna powieścią. Wraz z upływem lat rodzina traciła swoje podstawy finansowe, wszystko, co tylko, było wartościowe, zostało z domu wyprzedane, a dzierżawa już dawno nie była opłacana. Co tu kryć, żyli właściwie w skrajnej biedzie, oszczędzając dosłownie na wszystkim: jedzeniu, herbacie, ubraniach, ogrzewaniu. Tej biedy nienawidziła Rose, toteż, gdy na horyzoncie pojawili się dziedziczący zamek i posiadłość w Scoatney, Cottonowie, postanowiła wykorzystać swoją szansę na wyrwanie się z niej i dodatkowo pomóc rodzinie. Postanawia więc zagiąć parol na jednego z młodych mężczyzn i rozkochać go w sobie. Dziedzicem właściwie był spokojniejszy, acz z cudaczną brodą Simon, bo młodszy buńczuczny Neil nie otrzymał nic. Przybycie Cottonów miało wpływ zresztą nie tylko na Rose, ale również na pozostałych mieszkańców zamku, nie wyłączając z tego Cassandry. 

Uwielbiam książki, gdzie akcja rozgrywa się jedynie w paru miejscach, a ilość bohaterów jest ograniczona do minimum. W dodatku mamy tu literackie odniesienia w tekście. Gratka nie lada, jak dla mnie klasyka (powieść została wydana w 1948 roku). Dorothy Gladys Smith potrafiła w znakomity, świeży sposób, połączyć historie rodziny Mortmainów i Cottonów, nacechowanej niekiedy dyskusjami, kłótniami, ale przede wszystkim emocjami przynoszącymi niespodzianki. To powieść o gonitwie za marzeniami, uczuciach i poświęceniu, które nie zawsze jest trafnym życiowym wyborem. Poza tym Autorka we wspaniały sposób odmalowała angielską rzeczywistość lat 30. XX wieku. 

Treść powieści utrzymana jest w starym, klimatycznym stylu. Dziś się już tak niestety nie pisze, tak nie opowiada, a szkoda. Moim zdaniem to doskonała lektura, pełna dowcipnych spostrzeżeń i błyskotliwych pamiętnikarskich zapisków.  


Dodie Smith, Zdobywam zamek, wydawnictwo Świat Książki, sierpień 2013, przekład Magdalena Mierowska, okładka miękka ze skrzydełkami,  stron 352.


Recenzja ukazała się na blogu Słowem malowane - wpis z dnia 22.08.2013.