czwartek, 23 stycznia 2014

Tytułem wstępu...

Molem książkowym jestem odkąd tylko pamiętam. Dosłownie - książki zaczęłam pochłaniać już w przedszkolu i przez większą część dzieciństwa chwile z nimi spędzone były dla mnie czasem, który wspominam najlepiej. Potem obowiązków zaczęło przybywać, czasu na książki było coraz mniej - pomimo tego zawsze udawało mi się znaleźć czas na to, żeby odkrywać nowe książkowe światy.

Jako mól książkowy, czytałam niemal wszystko, co wpadło mi w ręce. Eksplorując półki we własnym domu - bardzo ciekawe, pełne starych i grubych książek - odkryłam Dickensa ("Oliwier Twist" i "David Copperfield" to epokowe lektury dzieciństwa) i Dumasa ("Hrabiego Monte Christo" czytałam z wypiekami na policzkach). Tak zapoczątkowana znajomość z klasyką literatury pięknie się rozwinęła i trwa do dzisiaj - tyle tylko, że teraz przybrała już formę zażyłej i trwałej relacji.

Dlaczego lubię klasykę? Ponieważ sięgając po nią, jestem niemal pewna, że dostanę coś wartościowego, czemu warto poświęcić swój czas. Gubię sie w natłoku nowości i z ulgą wracam do biblioteki, gdzie zatrzymując się przy półkach z ulubionymi autorami mogę sięgać po kolejne ich dzieła. Lubię książki, dzięki którym moge poznawać światy, miejsca i zwyczaje, do których nie mam dostępu - a tak właśnie jest w przypadku utworów, które powstawały wiele lat temu. Cieszę się, kiedy najbardziej rażącym słowem w książce jest "do kroćset" (tak jak to miało miejsce w książce, o której napiszę w mojej pierwszej recenzji).

Jeśli chodzi o listę książek, to duża część lektur zaproponowanych przez naszą blogową gospodynię mam już za sobą. Najbardziej lubię utwory Dickensa (nieprzerwany sentyment od kilkunastu lat), Austen, Thackeray'a, Tołstoja i Dostojewskiego. Czyli - z jednej strony angielska (nie)grzeczność, z drugiej nieposkromiona rosyjska dusza. Oto cała Małgorzata :)

W planie mam już kielka recenzji - będzie angielsko (a jakże) i francusko. Bardzo chciałabym w tym roku przeczytać "Doktora Żywago" i "Don Kichota" - zobaczymy, co z tego wyjdzie. Tymczasem zapraszam do zapoznania się z recenzjami, które pojawiły się już na moim blogu - najbardziej klasyczne to "Panie z Cranford" oraz "Duma i uprzedzenie".

Do usłyszenia!

7 komentarzy:

  1. Duma i uprzedzenie... Moja ulubiona książka. I choć wiele innych mi się podobało, to wracam zawsze do tej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak... przekleństwa w takich książkach wcale nie brzmią jak przekleństwa, i bardzo dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  3. O, wreszcie ktoś kto czytał Thackeray'a ^^ Pozdrawiam i życzę wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam go, choć mam jeszcze sporo do przeczytania. Ostatnio odświeżyłam sobie "Targowisko próżności" świetnym serialem BBC - polecam gorąco!

      Usuń
  4. Witaj i powodzenia! :) Bardzo sympatyczny wpis :)
    Czy to Ty na zdjęciu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję wszystkim za miłe przywitanie i słowa zachęty :) Na zdjęciu jestem ja, chciałam jakoś się przedstawić w moim "książkowym"wcieleniu :)

      Usuń